lutego 24, 2020

Obecna pielęgnacja twarzy - aktualizacja

Hejoszka, ostatni wpis tego typu wleciał bardzo dawno temu, więc czas na małą aktualizację. Moja pielęgnacja twarzy jest teraz strasznie nieregularna - czasem grzecznie wykonuje wszystkie kroki, a innego dnia nie mam ochoty nawet umyć twarzy czymś poza wodą. Moja motywacja do codziennego powtarzania tych kroków bardzo kuleje i sama nie wiem co mogę zrobić, żeby wyrobić sobie jakieś nawyki dbania o skórę. Chyba przy moim obecnym stylu życia nie jest to możliwe. Opiszę Wam czego aktualnie używam.


Złuszczanie

Raz w tygodniu wchodzi peeling z Lavery, raczej udaje mi się zachować regularność. Nie przepadam za peelingami z cząsteczkami, bo niestety nie widzę po nich żadnego efektu złuszczania. Ten nie jest wyjątkiem. Kupiłam na próbę i wykorzystam, ale czasami muszę i tak potrzeć twarz mokrym ręcznikiem, żeby pozbyć się suchych skórek.



Mycie 

Do mycia twarzy używam Pianki Eco Lab (wersja odmładzająca) i szamponu Babydream, w zależności od tego czy jestem akurat pod prysznicem, czy myję samą twarz. Szampon trzymam pod prysznicem i używam go kiedy biorę kąpiel. Staram się myć twarz rano i wieczorem, ale w praktyce zwykle robię to tylko rano i nie codziennie, bo czasami mi się nie chce. To moje 2 ulubione produkty myjące - pianka jest genialna jeśli chodzi o konsystencje, a szampon - ma ten charakterystyczny zapach kosmetyków dla dzieci, który uwielbiam, ale przy tym dobry skład, w porównaniu z innymi markami.




Tonizowanie

Ciężko mi się do tego zmusić, nie lubię tego kroku. Używam toniku z Eco Lab, który jest trochę niewygodny przy nakładaniu, w przypadku gdy nie używam do tego wacików. A nie używam ich, bo według mnie marnują za dużo produktu i wole nakładać go samą ręką. Z tego powodu lepiej się u mnie sprawdzają mgiełki albo żele.



Nawilżanie

Zacznę od maseczek. Pierwszą z nich jest maska z Eco Lab. Tego kroku także zwykle nie pomijam, robię ją 1-2 razy w tygodniu i uwielbiam. Przede wszystkim za to, że nie zasycha na skorupę więc nie trzeba jej ciągle zwilżać. Ładnie pachnie i widocznie nawilża. Czasem trzymam ją 20 minut i zmywam, ale zdarza się, że zostawiam na twarzy i idę spać. Drugą maską jest maseczka z perełkowcem japońskim, przepis macie TU. Ostatnio straciłam ochotę na używanie jej, bo to maska na bazie alg - śmierdzi rybą i zasycha na twarzy, przez co muszę się męczyć z mgiełkami zamiast zrelaksować.

Jeśli chodzi o krem, aktualnie wróciłam do Bielendy. Nie przepadam za nim, ale szukałam czegoś na szybko. Jak skończę, to planuje kupić jakiś krem z Resibo.




Oleje

Czasami na krem, albo zamiast niego używam oleju z dzikiej róży albo mazidła z Polnego Warkocza. Olej zwykle leci na noc, mazidło czasem nakładam w dzień. Zawiera tarczycę bajkalską i moja skóra bardzo go lubi, ale niestety nie do końca odpowiada mi jego dziwny imbirowo-geraniowy zapach. Nie jest jakoś super uciążliwy i szybko zanika, ale działa mi na nerwy.




Starsze wpisy:

1. Cztery rzeczy, które poprawiają mi humor

2. Przegląd surowców ciekawych surowców kosmetycznych


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 gnome household , Blogger