marca 03, 2020

Czasami robię błendy

Do napisania tego posta zmotywowała mnie kolejna publiczna egzekucja delikwenta, który zapomniał jak poprawnie piszemy słowo "grzejnik". Za każdym razem doskonale wiem co spotkam w sekcji komentarzy zamiast podania im tego przepisu na biszkopt czy adresu do sklepu z płytkami. Za każdym razem nasi kochani współrodacy polecają lepszy specyfik na wszelkie zło tego świata - słownik.



No cóż, gdy piszemy z człowiekiem, który nie potrafi używać interpunkcji i wali błędy w co drugim słowie, zapala nam się czerwona lampka - oho, mamy do czynienia z debilem. Ja także pozwalam sobie na jakiś tam prześmiewczy chichot w mojej głowie. Ale nie zwracam mu uwagi. Co to da? Czy wydaje Wam się, że dorosła osoba, która na przykład nie ukończyła szkoły, weźmie sobie do serca Waszą uwagę, że mówi się "będzie", a nie "bendzie?". A nawet jeśli to zrobi, nadal nie umie poprawnie zapisać 90% innych słów. Gratulacje, naprawiliście świat.

Bardzo często spotykam się z opiniami, że popełnianie błędów to brak szacunku do języka i kraju. Jeśli miałabym to określać jako brak szacunku, to chyba tylko szacunku do współrozmówcy, który jako żyjący człowiek jest dla mnie ważniejszy niż przynależność do kawałka miejsca na mapie.

Prowadzę bloga - zwracanie mi uwagi na błędy odbieram rozwojowo. Czasami rzeczywiście coś robię źle, a mogę robić lepiej. Takie uwagi są dla mnie cenne, choć nie ukrywam, że czasami irytujące - szczególnie, kiedy cały komentarz jest poświęcony tylko tej kwestii, a całkowicie ignoruje poruszany we wpisie temat. Ale nie uważam, żeby dla przeciętnego Andrzeja, który po prostu chce znaleźć tą kabinę prysznicową na facebookowej grupie, takie uwagi były w ogóle istotne. Dla niego nie jest problemem, że robi błędy, to ludzie którzy rzucają w niego słownikami mają problem. Nie zwracają mu uwagi po to, by nieść misję dobrodusznej edukacji, chcą się tylko ponabijać z jego głupoty i pokazać, że ONI WIEDZĄ.

Język ma wiele funkcji - a spora większość zawiera się po prostu w słowie K O M U N I K A C J A. Kompletnie nie zgadzam się z tym, że język trzeba szanować. Uważam, że szanować trzeba ludzi. Język jest dla mnie narzędziem umożliwiającym nam komunikowanie się, przekazywanie informacji i emocji. Jeśli chcę od niego czegoś więcej, to czytam sobie wiersz albo idę do teatru. Zwracanie uwagi obcym ludziom na błędy uważam za bezsensowną stratę czasu, która niczego nie zmienia, a już na pewno niczego nikogo nie uczy.

Cudze błędy czasami mnie śmieszą, ale zwykle po prostu je ignoruje. To nie jest mój problem, że ktoś przeczytał w życiu za mało książek i teraz w cudzysłowiu włancza światło. Dla mnie ważny jest mój własny rozwój.

I wreszcie - jeśli rzeczywiście zależy Wam na zwiększaniu świadomości innych ludzi w zakresie poprawnej polszczyzny, a nie kieruje Wami jedynie chęć ponabijania się, może warto odezwać się do takiej osoby osobiście i doradzić coś w sposób kulturalny, a nie prześmiewczy?


Podobne wpisy:

- Roszczeniowe matki i zakłócanie ciszy nocnej

- Dlaczego nie lubię składania życzeń przez internet

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger