kwietnia 29, 2019

Przegląd ciekawych surowców kosmetycznych #2

Czas na drugą część przeglądu surowców. Idealnie by było, gdybym dała radę wstawiać kolejną część w każdym tygodniu, ale zobaczymy czy to w ogóle realny plan. Przeżywam ostatnio małe załamanie nerwowe, więc proszę o wyrozumiałość :D Standardowo wybrałam zupełnie losowe surowce, które w skrócie opiszę.



BioPeptide Hoi - to składnik, który mega mnie zaciekawił - może dlatego, że mam w domu roślinę, z której jest pozyskiwany - hoye carnosa. Zawiera peptydy z drożdży zawartych w nektarze kwiatowym. Jego działanie to regulowanie mikroflory bakteryjnej skóry i wzmocnienie bariery mechanicznej i immunologicznej.


Algi brunatne - Ascophyllum nodosum. Wydają się surowcem idealnym, co oprócz potężnego nawilżenia i ujędrnienia, są pomocne w walce z trądzikiem, zaczerwienieniami, niwelują przebarwienia i pomagają przywrócić równomierny koloryt skóry. Są też uznawane za produkt antycellulitowy. Zawierają mnóstwo mikroelementów, tłuszczy, witamin, polisacharydów. Na pewno kiedyś zamówię, bo mam już dość fucus i laminarii :D


Arbutyna - pozyskiwana z mącznicy lekarskiej. Według ZSK poprzez inhibicję enzymu tyrozynazy melanosomów, rozjaśnia skórę. Może być wykorzystywana przy przebarwieniach, trądziku i bliznach. Podobno jest także naturalnym filtrem przeciwsłonecznym, ale nie wiem czy to rzeczywiście stabilny filtr.


Lipoglicyna - lipoaminokwas pozyskiwany z kwasu z oleju kokosowego i glicyny. Posiada działanie bakteriobójcze i antygrzybiczne, wyrównuje odczyn skóry i ma potwierdzone działanie przeciwtrądzikowe. Może także ułatwiać wchłanianie innych substancji z kosmetyków. Chętnie wypróbowałabym przepisu na punktowy krem na wypryski lub jakiś tonik :D


Paradol - mówi się, że jest silniejszym antyoksydantem niż tokoferol. Usuwa wolne rodniki oraz stymuluje syntezę kwasu hialuronowego w skórze. Zapobiega też podrażnieniom. Pozyskuję się go np. z nasion aframonu.


Telocapil - czyli alternatywa dla laserowej depilacji. To ekstrakt z Myrica cerifera L., zawierający dihydromirycetynę, która hamuje wzrost włosów (poprzez inhibitowanie kinazy tyrozynowej, cokolwiek to znaczy xD). Długotrwałe stosowanie ma szansę osłabić, spowolnić i zahamować wyrastanie włosków. Pamiętam, że kilka lat temu polecało się w tym celu olej z krokosza barwierskiego. Sama nie miałam cierpliwości, żeby się nim nacierać, ale chyba zrobię sobie kiedyś jakieś masło do ciała albo balsam z dodatkiem Telocapilu. Dihydromirycetynę zawiera także ekstrakt z winnika.


Przypominam też o filmie o myciu bez detergentów, który znajdziecie na KANALE.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger