marca 08, 2019

Twój kot nie pragnie poznać smaku rodzicielstwa - czyli dlaczego kastracja jest taka ważna i co warto o niej wiedzieć

Dziś wreszcie jakiś koci temat - a właściwie nie tylko koci, ale poświęcony zwierzakom domowym w ogóle. Mowa o kastracji oraz o tym jak ważny jest to zabieg - nie tylko dla naszych prywatnych zwierząt, ale dla nas wszystkich. Podobnie jak z wypuszczaniem kotów samopas, moje zdanie co do kastracji jest podobne - według mnie brak kastracji niesie przykre konsekwencje nie tylko dla Twojego zwierzęcia, ale ma wpływ na środowisko i pogłębianie bezdomności. Jest jak domino - każda niby niewinna ciąża nierasowego kota lub psa przyczynia się do tego, że zwierzęta będące już na świecie tracą szansę na dom, ale do tego jeszcze wrócę. Zanim się rozkręcę, może przejdźmy do samego nazewnictwa.



Kastracja a sterylizacja

Zwykle ludzie myślą, że kastruje się jedynie kocury, ale to nie do końca tak jest. Przyjęło się, że sterylizacja to podwiązanie jajowodów lub nasieniowodów, natomiast kastracja to usunięcie narządów rozrodczych - czyli w przypadku kotek jajników i całej macicy, a w przypadku kotów całych jąder. Warto jednak zwrócić uwagę na konkretne nazewnictwo tych zabiegów, gdyż w niektórych gabinetach weterynarii wyrażenia "kastracja" i "sterylizacja" są synonimiczne - może się więc zdarzyć, że zamiast kastracji, weterynarz wykona sterylkę, albo usunie jedynie jajniki, bez macicy. Konkretna nazwa zabiegu usunięcia wszystkich narządów rodnych u samic to owariohisterektomia, samo usunięcie jajników to z kolei owariektomia. Warto także upewnić się czy weterynarz będzie usuwał całe narządy czy jedynie je podwiązywał. Z punktu widzenia zdrowotnego kastracja to ten bardziej korzystny dla kota zabieg - sterylka chroni jedynie przed ciążą, kastracja natomiast wyklucza wszelkie możliwe choroby związane z usuniętymi narządami - takie jak na przykład ropomacicze czy nowotwory tychże organów. Oprócz ochrony przed zapłodnieniem, ma więc szansę przedłużyć zwierzakowi życie poprzez eliminację możliwych śmiertelnych chorób.



"Moja kotka chce zostać mamą i musi nią być chociaż raz"

Nie, nie chce i nic nie musi. Kot nie rozmnaża się po to, żeby cieszyć się dzieciaczkami. Nie twierdze, że kocice to złe matki, ale mają jednak trochę inne priorytety niż ludzie. Uwierzcie - Wasze koty mają w dupie to czy zostaną rodzicami czy nie. Nie myślą sobie "ojej, a może już czas założyć rodzinę". Wykastrowany kot nie będzie rozpaczał, że jest pozbawiony płodności, w ogóle nie będzie o tym myślał. Bardzo często słyszę mity, że kotki albo suki muszą mieć co najmniej jeden miot, bo jak nie to...No właśnie, co? Będzie im smutno? Będą krócej żyły? Nie będą mogły wziąć wnuków na kolanka? Te okropne brednie powodują, że zwierząt jest coraz więcej, a dla rozmnażactwa szuka się usprawiedliwienia.



Zwierzęta po kastracji tyją

Gospodarka hormonalna może i się zmienia, ale nie zmienia się układ pokarmowy. Każdy kot/pies karmiony syfem będzie tył i nie ma znaczenia czy jest kastrowany, sterylizowany czy nie. Zdrowe zwierze karmione dobrą mięsną mokrą karmą albo barfem w odpowiedniej ilości, i które ma zapewnione minimum ruchu, zwyczajnie nie ma szansy utyć. Czy wszystkie osoby, których koty od lat żrą specjalnego Royala dla kastratów, mogłyby mi wyjaśnić czemu ich zwierzęta są w kształcie kuli? To kolejny szkodliwy mit. To nie kastracja odpowiada za otyłość. To nasz brak wiedzy w zakresie żywienia zwierząt powoduje, że zwierzęta są grube. Obwiniacie kastracje za grzechy zbóż w suchych karmach, mleczka i ziemniaków z obiadu.


"Zabieg kastracji jest niebezpieczny"

Każdy zabieg chirurgiczny niesie za sobą niewielki procent powikłań. Większość ludzi obawiających się kastracji nie ma wystarczającego zaufania, że weterynarz wykona zabieg dobrze. Warto jednak wiedzieć, że to są naprawdę pojedyncze przypadki, że coś pójdzie nie tak. A zdecydowanie większym niebezpieczeństwem są choroby na jakie narażone są zwierzęta. O ilu śmiertelnych przypadkach zabiegu kastracji słyszeliście? Ja o żadnym. Regularnie natomiast widuję zdjęcia usuniętego ropomacicza, nowotworu listwy mlecznej i innych. To trochę jak z samolotami. Boimy się, że j*ebnie, a tymczasem dużo więcej ludzi ginie w wypadkach drogowych. Najważniejsze jest wybranie dobrej kliniki i weterynarza. Osobiście wolę zaryzykować i mieć kota, któremu kastracja być może przedłuży życie, niż pozwalać na cierpienie związane z brakiem kastracji.

Oprócz samych chorób dochodzą także bardzo bolesne ruje - nie wiem jak to wygląda w przypadku suk, ale ruja dla kotki to niesamowicie stresujący i ciężki okres. Są niespokojne, drą się cały dzień, ich organizmy wariują. Sama kopulacja też nie jest niczym przyjemnym zważywszy na agresywne zachowanie samców oraz budowę członka. Poza tym zastanawia mnie, dlaczego ludzie uważają kastrację za zło, za to złe nie wydaje im się to, że ich zwierze nie może zaspokoić popędu seksualnego. Koty które chodzą samopas może i tego problemu nie mają, ale domowe niewychodzące zwierzęta odczuwają popęd, którego nie mogą w żaden sposób zaspokoić. Masturbacja raczej nie jest im dobrze znaną metodą ;V.


Jakie są skutki braku kastracji?

Takie, że schroniska i fundacje pękają w szwach, polskie gatunki objęte ochroną niedługo wyginą, a jadąc przez typową polską wieś co kilka kilometrów mija się gnijące truchło kota. Ludzie rozmnażający koty i co gorsza - wypuszczający je samopas kompletnie nie dbają o to jakie szkody powodują wśród naszej fauny. Każdego dnia jeden kot zabije lub uszkodzi kilka zwierząt, nie będąc nawet głodnym - część z nich to ptaki i zwierzęta pod ochroną. A potem pójdzie rozdać trochę spermy, albo posłuży za inkubator i wyprodukuje kilkA kolejnych inwazyjnych dla naszej przyrody stworzeń, które po roku zrobią to samo. I tym sposobem za kilka lat nie zobaczycie za oknem nawet głupiego wróbla. Kotów jest za dużo i nie są naturalnym dla Europy gatunkiem. Zanim pojawią się tu krzykacze ze swoimi rysiami i żbikami coś sobie wyjaśnijmy - to w przeciwieństwie do kota domowego, są lokalne gatunki, których liczba jest znacznie mniejsza, nie mówiąc już o tym, że zwykle polują na większe ofiary niż małe gryzonie czy ptaki. Ile widzicie żbików przeciętnego dnia? A ile widzicie kotów domowych?


Kiedy kastrować zwierzęta?

Im wcześniej tym lepiej. W przypadku kotek najlepiej zrobić to przed pierwszą rują i nie dopuścić do jej pojawienia się - bo pierwsza ruja także nie jest kotu do niczego potrzebna, a nadaje się jej jakąś magiczną moc. Pierwsza ruja może się w niektórych przypadkach pojawić nawet w 5-6 miesiącu życia. Najbezpieczniej zapisać zwierze na zabieg właśnie między 5 a 8 miesiącem życia, w skrajnych przypadkach kastruje się jednak nawet 3 miesięczne koty.


Nie kastrowanie zwierząt nie rasowych jest złe. Ich celowe rozmnażanie jeszcze gorsze. Jeśli ktoś robi to nieświadomie, jestem w stanie to zrozumieć. Jeśli zdaje sobie sprawę z tego że to szkodzi, ale posiadanie "własnych małych kotów" jest ważniejsze niż ogólne dobro zwierząt - pozostawiam bez komentarza. Miłego wieczoruu :D


Inne kocie wpisy na blogu:

- Dlaczego nie wypuszczam kota samopas

- Jak samemu zrobić kotu żarcie - dieta barf

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger