marca 22, 2019

Masz prawo do własnej opinii - a ja mam prawo ją ignorować

Jak zwykle - tego typu posty powstają najczęściej pod wpływem konkretnego zdarzenia, na tyle irytującego, że aż motywuje mnie do pisania :D Bardzo często spotykamy się w internetach z opiniami. Opinie są wszędzie. Pytasz o to gdzie przyciąć roślinkę? Zaraz się dowiesz, że ściana którą widać w tle ma nieodpowiedni kolor. Wtedy piszesz "fajnie, ale nikt nie pytał, a mi się taka podoba". I się zaczyna! Cenzura! Brak wolności słowa! Na co się tak oburzasz? Przecież ktoś bardzo grzecznie wyraża opinię na temat chujowości Twojej ściany. Wrzucasz coś do sieci, to licz się z krytyką!



Ostatnio spytałam na jakiejś grupce czym najlepiej pomalować ceramiczne doniczki, których kolor mi się nie podoba. Chodziło mi oczywiście o rodzaj farby, która utrzyma się na takiej śliskiej powierzchni. Byłam autentycznie w szoku, że dorosłe baby zaczęły mnie atakować - bo malowanie białej doniczki jest ZŁE. Dlaczego jest złe? A no bo one lubią biały, wiadomo.

To jest ten typ człowieka, który nie pytany o opinie, nasra Ci nią w twarz, a gdy pokażesz, że Ci się to gówno nie podoba, oskarży Cie o cenzurę - w końcu skoro pokazujesz się w internecie, to ludzie mają pełne prawo na Ciebie srać. Jak wyjdę sobie z domu w sukience z dekoltem, to rozumiem, że ktoś ma prawo mnie wymacać? Totalnie się z tym nie zgadzam - to że wrzucam coś do sieci nie oznacza, że mam się liczyć z krytyką. Szczególnie, że takie osoby jedynie opiniują - to nie ma nic wspólnego z krytyką konstruktywną, o której tak głośno trąbią.  Ja sobie zdaję sprawę, że ludzie są różni. Że nie każdemu podobam się ja i to co pokazuje w internetach. Przyzwyczaiłam się już do negatywnych komentarzy. Ale nadal - zwyczajnie ciężko mi pojąć co siedzi w głowach tych osób. Wrzucam coś do sieci i spodziewam się negatywnego odbioru - on zawsze będzie się pojawiał. Spodziewam się go, ale nie muszę go akceptować, liczyć się z nim, a najlepiej jeszcze podziękować i się ładnie uśmiechnąć.

Czy osobiście mielibyście odwagę coś takiego powiedzieć obcemu człowiekowi? Internet to niesamowite miejsce. Tak łatwo jest kogoś obrazić, nie ma żadnych konsekwencji. Nie ma żadnej bariery, która hamuje przez takim bezpośrednim chamstwem.

Prawo do własnej opinii nie jest jednocześnie prawem do obrażania ludzi - jeśli komuś się wydaje, że komentowanie wyglądu czy koloru dywanu jest konstruktywne to pozostaje mi tylko współczuć. Usprawiedliwianie swojej chorej potrzeby dowalenia innym, tym że my mamy PRAWO, jest niepoważne. Oczywistym dla mnie jest, że jeśli ktoś nie pytany o zdanie mówi nam, że mamy brzydkie włosy, beznadziejny tatuaż albo chujowy styl, nie ma na celu nam pomóc. Jego jedynym celem jest zaspokojenie swojej potrzeby wkurwiania ludzi i dowartościowania się. No ale przecież ma prawo.

Dlatego uważam, że to słynne utarte powiedzonko dotyczące wolności słowa jest mocno nadużywane w nieadekwatnych sytuacjach. Jest idealną tarczą dla ludzi, którzy mogą w ten sposób usprawiedliwić swoje chamstwo i brak tolerancji.

Nie musicie zgadzać się z tym, co mówią o Was ludzie. Nie musicie się pokornie godzić na hejt skierowany w Waszą stronę, tylko dlatego, że działacie publicznie. O ile Wasze działania nie niosą krzywdy innym, nie ma usprawiedliwienia na jakąkolwiek krytykę tych działań.


Starsze wpisy:

- Nie lubię życzeń

- Jak bezużyteczna była dla mnie szkoła

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger