lutego 11, 2019

Prosty krem do twarzy z koenzymem Q10 i elastyną

Miałam wrzucić go za tydzień, ale była mała zmiana planów! Generalnie kremy są bardziej skomplikowane do zrobienia i potrzebna jest tu większa wiedza niż przy tworzeniu maceratów, toników czy peelingów. Można tworzyć prostsze receptury z jednym emulgatorem, ale nie obędzie się bez strat i porażek, rozwarstwiania się emulsji czy problemów z konsystencją. Sama jestem w tej kwestii raczkująca, dlatego nie będę dla Was tworzyć skomplikowanej receptury od podstaw - wybrałam gotową bazę kremową, dzięki której nie trzeba myśleć o odpowiednim doborze konserwantów i emulgatorów.

latwydomowykremprzeciwzmarszczkowy


Właściwości poszczególnych składników kremu


Olej awokado - uzupełnia barierę lipidową, odżywia skórę, ma sporo witamin, regeneruje i zabezpiecza.

Olej z dzikiej róży - silny antyoksydant, regeneruje, łagodzi stany zapalne, odżywia skórę. Może też wspomagać walkę z niewielkimi bliznami.

Hydrolat lawendowy - działa nawilżająco, antyseptycznie, reguluje ph skóry, przyspiesza gojenie i działa lekko antyoksydacyjnie. Reguluje pracę gruczołów łojowych.

Wyciąg z jeżówki - stymuluje do syntezy kolagenu, chroni przed UV, działa łagodząco i antybakteryjnie na stany zapalne, działa przeciwwirusowo - istnieją doniesienia, że chroni przed powstawaniem opryszczki (dlatego postanowiłam, że kem będzie leciał też na usta, co mi tam).

Ekstrakt z kurkumy - ma działanie antybakteryjne, antyseptyczne (kolejna rzecz dobra na trądzik). Ujednolica koloryt skóry, jest antyoksydantem.

Wyciąg z owoców mandarynki - Według informacji ze strony ZSK: "Owoc mandarynki jest bogaty w kwas cytrynowy, wiele witamin, m.in. C, B1 i prowitaminę A, pektyny, glikozydy, sole mineralne. Wykazuje działanie antyseptyczne, odmładzające, rozjaśniające i ujędrniające."

Wyciąg z wąkroty azjatyckiej - wzmacnia wytrzymałość naczyń krwionośnych, jest antyoksydantem, poprawia mikrokrążenie i stymuluje produkcję kolagenu.

Wyciąg z owoców rokitnika - zawiera ponad 200 substancji aktywnych, w tym witaminy, garbniki, flawonoidy itp. To bomba witaminy C. Spowalnia starzenie, łagodzi, nadaje się do cery trądzikowej.

Mikroliposomy - koenzym Q10 + tetrapeptyd - produkt składa się z koenzymu Q10, palitynianu tetrapeptydu, lecytyny, sorbitolu i panthenolu. Produkt niweluje działanie wolnych rodników. Jak podano na ZSK: "Lipidowa pochodna tetrapeptydu bardzo łatwo wnika w nasze komórki skóry gdzie zmniejsza syntezę interleukin, dzięki czemu hamuje procesy starzenia się komórek." Ma szansę wnikać głębiej za sprawą małych cząsteczek. Chroni kolagen i elastynę przed degradacją. Efektem zastosowania całego preparatu jest większe nawilżenie i ogólne spowolnienie starzenia się skóry.

Elastyna - występuje w skórze wraz z kolagenem, ale organizm produkuję włókna elastynowe mniej więcej do 25 roku życia. Dokopałam się do informacji, że elastyna stosowana zewnętrznie bardzo dobrze wnika wgłąb skóry i wygładza zmarszczki.

Witamina E - silny antyoksydant, "konserwant" fazy olejowej.

Olejek lawendowy - działa antybakteryjnie i antyseptycznie.


Efekty i moje wrażenia

Bardzo mnie cieszy, że po nałożeniu go nie odczuwam dyskomfortu nad górną wargą. Nie czuje tego charakterystycznego "pocenia się pod nosem". Prawdopodobnie odpowiada za to tak spora ilość olejów. Krem stosuję zarówno na dzień, jak i na noc - jednak rano staram się nałożyć absolutnie minimalną ilość, bo krem jest tak tłusty i ciężki, że moja twarz wygląda po nim nieświeżo. Konsystencja oprócz tego, że jest bardzo gęsta i ciężka, w dodatku także bardzo się lepi - krem jest lepki i klejący, więc nałożenie zbyt dużej ilości może być nieprzyjemne i niewygodne. To ma natomiast pewną zaletę - niewielka ilość kremu sprawdza się także jako baza pod makijaż. Zwykle nie używam baz, ale w tym wypadku staram się nałożyć cienką warstwę zanim będę nakładać cienie i mam wrażenie, że idealnie się do niego kleją i trzymają na powiekach dłużej. Używam go także do rąk, bo działa trochę jak taka niewidoczna zimowa rękawiczka. Budzę się z totalnie miękka, nawilżoną i odżywioną skórą twarzy i nie pamiętam kiedy ostatnio miałam problem z suchymi skórkami (aczkolwiek to może być też zasługa serum, masek i częstszych peelingów).


Dla kogo jest ten krem?

Na pewno nie dla osób, które oczekują od kremu natychmiastowego wchłaniania, lekkości, niewyczuwalności. Krem jest naprawdę turbo ciężki i gęsty, czuć go na skórze cały czas. Mi to nie przeszkadza, całkiem to lubię, ale dla większości będzie to przytłaczające i niezbyt wygodne. Myślę, że nada się raczej do cer suchych oraz do zimowego zabezpieczania twarzy i skóry.

Trzeba też wspomnieć, że jego zapach nie jest taki cudowny jak w przypadku drogeryjnych kosmetyków z kompozycjami zapachowymi. Pachnie bardzo specyficznie - jest zdominowany przez zapach oleju z awokado, który mi kojarzy się trochę z zapachem nadpsutych, fermentujących owoców (ale nie aż tak, żeby mi to przeszkadzało, na skórze jest niewyczuwalny).


Skład bazy kremowej, której użyłam:

Aqua, Glycerin, Sorbitan laurate, Polyglyceryl-4 laurate, Dilauryl citrate, Hydroxyethyl acrylate, Sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, Trilaureth-4 phosphate, Lauryl glucoside, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin

Moja baza kremowa (1-1-3) jest ze Zrób Sobie Krem.


latwydomowykremprzeciwzmarszczkowy



Składniki kremu:

- Baza kremowa - 30 ml
- Olej awokado - 20 ml
- Olej z dzikiej róży - 10 ml
- Hydrolat lawendowy - 20 ml
- Wyciąg z jeżówki - 10 ml
- Wyciąg z kurkumy - 10 ml
- Wyciąg z owoców mandarynki - 10 ml
- Wyciąg z wąkroty azjatyckiej - 10 ml
- Wyciąg z owoców rokitnika - 10 ml
- Mikroliposomy - koenzym Q10 - 10 ml
- Elastyna - 5 ml
- Witamina E - 6ml
- Olejek lawendowy - 5 kropli


Przygotowanie:

Najpierw należy przygotować miarki, żeby dokładnie odmierzyć wszystkie surowce. Potrzebne nam też coś do mieszania - łyżka lub spieniacz do mleka i oczywiście wygodne naczynie. Wszystko warto potraktować etanolem, oczywiście myjemy łapy i ogólnie staramy się, żeby wszystko przebiegało dosyć sterylnie - na ile to możliwe w warunkach domowych. Zaczynam od odmierzenia sobie do zlewki składników z fazy wodnej, czyli hydrolat, ekstrakty.

Przechodzimy teraz od wymieszania bazy z olejami. Zgodnie z tym co zaleca producent, krem ma składać się z 1 części bazy, 1 części oleju i 3 części fazy wodnej. Jeśli witaminę E zaliczamy do części olejowej, to w tym przepisie wyjdzie nam 5 ml więcej oleju i 5 ml mniej fazy wodnej, ale to nie szkodzi.

Następnie dodajemy produkty wodne i energicznie mieszamy lub miksujemy. Z początku tworzą się zawiesiny i grudki, które znikają niemal od razu przy energicznym mieszaniu i tworzy się gęsty krem. Na koniec dodaję elastynę i mikroliposomy i ponownie mieszam. Wydawać by się mogło, że 30 ml bazy przy 120 ml pozostałych produktów, z czego 90 ml to faza wodna, to strasznie mało i kosmetyk wyjdzie wodnisty. Tymczasem produkt końcowy jest zdumiewająco gęsty i ciężki, więc nie musicie się obawiać, że wyjdzie jakaś lura.

Przekładamy krem do czystego słoiczka i gotowe! Kremu nie trzeba już niczym konserwować i ma datę ważności 6 miesięcy. Dla dodatkowego bezpieczeństwa warto przechowywać go w lodówce, ale w moim przypadku spowodowałoby to, że nie chciałoby mi się go używać.

Najnowsze przepisy na blogu, które także obecnie stosuję:

- Serum przeciwzmarszczkowe do cery trądzikowej

- Maska do cery naczynkowej (nie jednorazowa)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger