stycznia 25, 2019

Chcesz być piękna czy luksusowa? - czyli po co nam drogie kosmetyki o przeciętnych składach

Miałam w planach  stworzyć serię analiz drogich kosmetyków, ale mi się odechciało - pełno już tego w internecie. Nie ma sensu powielać takich opisów. Przeglądałam jednak składy najdroższych kosmetyków jakie udało mi się znaleźć i z bólem stwierdzam, że - poza pewnymi wyjątkami - sporo osób wydaje kupę forsy w błoto.



Czy według Was 3000 zł za krem, to dużo? A 1600? A 500? Jeśli taki krem sprawiłby, że zmarszczki znikają w tydzień, to chyba nawet byłoby warto. To może inaczej zadam pytanie - czy 3000 zł za krem ze składnikami, których wartość nie przekracza kilkunastu złotych to dużo?

Czy jeśli macie do wyboru krem o niemal identycznych przeciętnych składach (i jesteście tego świadomi), z czego jeden kosztuje 3 tyśki, a drugi 26 cebulionów, to wybieracie ten pierwszy i chwalicie się, że jesteście ekskluzywne, czy wybieracie drugi, bo nie jesteście głupie, albo po prostu nie lubicie wywalać kasy w błoto? Myślę, że spora część pójdzie za rozsądkiem, a nie potrzebą czucia się prestiżowo. Takie kosmetyki kupują niestety nieświadome osoby, którym się wydaje, że droższe zawsze oznacza lepsze. Prawdopodobnie myślą, że te składniki są lepszej jakości - ale czy to ma znaczenie, jakiej jakości jest te 5 rodzajów parafiny, która i tak nie robi nic poza okluzją?

Przyjrzyjmy się temu sławnemu La Mer, który tak gorąco poleca jedna "luksusowa" youtuberka. W składzie parafina, nafta, wosk krystaliczny i inne pochodne ropy. Ich funkcja to zabezpieczanie skóry przed ucieczką wody i ewentualnie lepsza konsystencja produktu. Do tego kilka ekstraktów, jakieś oleje. Nic specjalnego. Krem nie jest jakiś szkodliwy - ale jego cena jest o 2 zera za duża. Istnieją kosmetyki o podobnych oraz dużo lepszych składach (ze składnikami o większej wartości), które kosztują mniej niż stówkę. Bo w tym wypadku nie płacicie za zawartość, tylko za markę. I macie zwyczajny produkt - takiego samego używają Wasze koleżanki biedaczki, tylko kupują go za 17 zł w Rossmanie.

Nie chcę też sugerować, że nie ma luksusowych kosmetyków z bardzo dobrymi składami wartymi taniej ceny. Na pewno są. Ale w każdej półce cenowej zdarzają się buble i poczucie, że WSZYSTKO co dostaniecie w Douglasie jest dobre, jest po prostu błędne. Ludzie kupują drogi krem i oczekują cudów. I muszą chyba podświadomie sobie wmawiać, że ten krem za 2000 zł na serio jest zajebisty. Bo inaczej przyszłyby wyrzuty sumienia - bo właśnie wydałam dwa koła na krem Nivea. Który w dużej mierze działa tylko na zasadzie wizualnego poprawiania stanu skóry. Ciekawa jestem swoją drogą jak taka ilość ropopochodnych substancji ma się do wchłanialności składników odżywczych z tego kosmetyku.

Jestem ostatnią osobą do mówienia na co ludzie mają wydawać swoje pieniądze. Kieruje ten wpis do nieświadomych. Zanim kupicie coś drogiego, szukajcie analiz składów, a nie opinii luksusowych youtuberek. Jeśli ktoś sra pieniędzmi, to i tak pewnie mu nie szkoda, najgorzej jeśli nie zarabiacie kokosów, a przez polecenia w necie ubzdura Wam się, że pilnie potrzebujecie wydać kasę na takie buble, zamiast kupić sobie coś naprawdę wartościowego za stówkę czy dwie.

Nie będę popierać marek, które wciskają ludziom kranówkę w cenie dobrego wina. Bo moja skóra nie musi się czuć luksusowo - wystarczy jej samo działanie kosmetyku z wartościowym składem. I chyba w takim celu używamy kosmetyków.


Starsze wpisy:

- Jak zwiększyć objętość włosów? - najlepsze sposoby, jakie znam

- Przepis na peeling do skóry głowy

Grupa kosmetyczna - TUTAJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger