listopada 07, 2018

Obecna pielęgnacja twarzy i włosów

Mam wrażenie, że moja pielęgnacja z posta na post jest coraz bardziej uboga. Mam tyle na głowie, że czasami nawet zapominam o kremie, albo zmyciu tapety. Ciągle sobie obiecuje, że w końcu czas dowalić jakąś konkretną pielęgnacyjną rutynę pokroju mycie/olejek/esencja/serum/krem/kupa jednorożca/olej, ale coś mi się wydaje, że nie wydobędę z siebie takiej dozy cierpliwości, by to dobrze rozegrać. Tak więc dziś będzie minimalistycznie, zapraszam :D



Demakijaż Vianek odżywczy - uwielbiam go i nie chce mi się nawet szukać lepszej alternatywy. Używam co kilka dni - bo co kilka dni robię makijaż (tylko jak nagrywam xD). Pięknie pachnie, nie potrzeba żadnych wacików, wystarczy go wmasować w skórę i zmyć.

Puder orientalny do mycia - prawie codziennie, bo czasami mi się nie chce. Używam go jako pierwszy albo drugi krok mycia (czasami myję twarz olejem, ale jak się domyślacie, nie chce mi się). Uwielbiam go totalnie! Mam wrażenie, że zmywa trochę bardziej agresywnie niż zwykły puder myjący - ale to "agresywnie" bierzcie z przymrużeniem oka, bo to nie ten poziom agresji co w przypadku silnego detergentu :D Przepis wstawiłam na bloga dwa dni temu.

Tonik hibiskusowy z Sylveco - bardzo specyficzna rzecz. To pierwszy tonik w formie luźnego gluta, a nie płynu. Może trochę przesadziłam - nie wyobrażajcie sobie tego jako gęstej zawiesiny, jest płynny ale ma lekko żelową formę. Staram się o nim nie zapominać, szczególnie wieczorem gdy mam więcej czasu. Nakładam tonik, i na taką wilgotną skórę lecą kosmetyki pielęgnacyjne.

Olejek Bielenda Botanic Spa Opuncja i Aloes - używam dopiero od kilku dni na noc, do kremu albo zamiast kremu. Nie mam jeszcze opinii na jego temat, na pewno pojawi się recenzja kiedy porządnie go przetestuje. Póki co - jest przyjemny i ma bardzo dobry skład.

Bepanthen Sensiderm - już kiedyś o nim pisałam. Bardzo go lubię i ciągle do niego wracam. Jak na tą markę, skład dobry i świetnie mi się sprawdza. Używam rano i wieczorem, ale bardzo często zapominam. Nie wiem ja te baby to robio, że są w stanie codziennie odwalić pielęgnacje i o niczym nie zapomnieć.

Maski - aktualnie moją ulubioną maseczką do twarzy, jest maska z powietrza. Świetnie działa i dotlenia skórę. Taką maskę noszę na sobie cały dzień i całą noc, cudownie mi się sprawdza. A w dodatku jest zupełnie darmowa. A tak na poważnie - nie używam teraz żadnej maski z braku czasu i ochoty. Kusi mnie maska z Botanic Spa, ale boję się teraz kupić, bo pewnie będzie tylko leżeć i kisnąć.

Odrosty - powinnam robić go co dwa tygodnie, w praktyce robię dopiero gdy widzę szaro - zielonego odrosta giganta. Aktualnie używam henny Miksologii, ale już mi się kończy, więc będę zużywać pół kilo Indyjskiej, którą dostałam od jednej grupowiczki (nie pamiętam kompletnie co to była za marka).

Wcierka - nadal zużywam ostatnią buteleczkę alkoholowo - ziołowej wcierki, którą zrobiłam kilka miesięcy temu. Miałam długą wcierkę, ale uznałam, że w końcu czas ją wykorzystać. Moja oczywiście jest już rozcieńczona wodą. Używam jej codziennie wieczorem od tygodnia. Przepis oczywiście znajdziecie w czeluściach bloga.


To koniec na dzisiaj. Przypominam tez o konkursie fotograficznym, który trwa jeszcze 3 dni! Szczegóły znajdziecie na moim INSTAGRAMIE, szybciutko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger