listopada 27, 2018

Naturalna pielęgnacja ciała - jak to robią w Havadah

Okej, tak naprawdę nie robię większości z tych rzeczy, o których będę dziś pisać. Jako gnom nie mam legalnie wstępu do elfickich term i jedyne co sobie mogę zrobić, to się natrzeć mchem, a poza tym jestem leniwa - ciało to chyba najbardziej zaniedbana część mnie. Nie żebym myła się raz na rok - potoków mamy tutaj sporo, a i deszcze są nie rzadkie, ale poza dbaniem o higienę, nie mam zbyt dużej motywacji do pielęgnacji ciała. Często po prostu mi się nie chce. Poza tym mam jeszcze jeden duży problem - nie lubię uczucia wysmarowania balsamem. Mam wrażenie, że wycieram to wszystko w piżamy i pościel. Była jednak prośba, bym napisała co nieco o pielęgnacji ciała, postanowiłam więc, że opiszę kroki, które robiłabym częściej- gdyby mi się chciało. Jest tego sporo - bo naprawdę istnieje mnóstwo sposobów na to by poprawić wygląd i jędrność skóry, a te elfickie to już w ogóle podobno są genialne. Zapraszam!

naturalnapielegnacjaciala


Przepis na piękne ciało w Havadah składa się z 6 następujących kroków.


Lodowate natryski pod wodospadem

Zacznijmy od rzeczy ekstremalnych. Jeśli nie dysponujecie żadnym wodospadem, musi wystarczyć Wam prysznic. Takie natryski zwykle robi się rano, na rozbudzenie. Działają pozytywnie nie tylko na ciało, ale także umysł, bo dodają energetycznego kopa. Chłodne natryski nie muszą trwać długo, powiedzmy, że wystarczą około dwie minuty. Usprawniają krążenie, ujędrniają, hartują i pobudzają umysł do działania. Mi udaje się je robić tylko latem - kiedy są upały zimna woda jest wybawieniem, a nie przykrym obowiązkiem.


Masaże

Masaż, który ma działać przede wszystkim na wygląd ciała, a nie na samopoczucie, zwykle odbywa się przy użyciu pewnych artefaktów (np. żywych gąbek z dna górskich potoków, albo czerwonych porostów, ale wątpię, że znajdziecie je w tym swoim smutnym niemagicznym świecie). Dlatego polecam wyposażyć się w szczotkę do masażu na sucho. Stworzę oddzielny post z efektami jakie dał mi ten masaż (np. lekkie rozjaśnienie rozstępów i prawie całkowity zanik cellulitu) kiedy indziej, bo ten temat zasługuje na oddzielny wpis, ale dziś też co nieco nadmienię. Szczotka musi być z naturalnego włosia (polecam z jednorożca, ale chyba też ich nie macie), a nie  z twardych syntetycznych drutów - w końcu masaż powinien odbywać się codziennie, a nie chcecie się oskalpować. Masaż wykonujemy od końcówek kończyn przed prysznicem na suchej skórze. Najpierw zaczynamy od stóp, w górę nóg, potem od dłoni po ramiona. Następnie pośladki, plecy i brzuch, szyja i tak w kierunku serca. To wszystko robimy w miarę kolistymi ruchami. Może się to z początku wydawać dosyć nieprzyjemne i bolesne, ale idzie się przyzwyczaić. Ta szczotka działa też jak delikatny peeling. Jeśli nie chcecie szczotki, to warto mieć jakąś rękawicę kąpielową, albo cokolwiek w tym rodzaju.


Moczenie w ziołach

Po masażu wskakujemy do aromatycznej kąpieli, do której wcześniej wsypujemy mieszankę ziół i roślin, olejki eteryczne, oleje lub ziołowe maceraty, miód lub inne nawilżacze, sole lub borowinę (borowina to takie fajne błotko). Jeśli już robicie sobie taką kąpiel to zawsze warto podrasować zwykłą wodę w takie składniki, bo to moment, kiedy pory skóry otwierają się na skutek ciepła i chłoną.



Kąpielowa wylinka

Jeśli masaż szczotką na sucho nie wystarczy, warto od czasu do czasu użyć peelingu. A jeśli koniecznie ma to być peeling domowy, to ja oczywiście polecam ugrzebać papkę z fusów z porannej kawy, dodać do tego płaską łyżeczkę cynamonu, trochę miodu, gliceryny albo panthenolu, zalać odrobinką jakiegoś płynu (np. zieloną herbatą), dodać jakiegoś oleju, olejków eterycznych, a jeśli jest potrzeba to zagęścić wszystko glinkami, albo mąką owsianą. Wrażenia zapachowe +10, relaks +10, działanie +20, łatwość 11/10.


Nawodnienie

Mowa tu o nawilżaniu. Nie tylko wewnętrznym (picie), ale także od zewnątrz. Nie mam na ta chwilę receptur balsamów, dlatego ciężko mi powiedzieć jak można nawilżać skórę, jeśli nie sklepowym balsamem. Ciało niestety to cięższy orzech do zgryzienia niż twarz, wiadomo że nikt nie będzie nacierał się glutem lnianym na całym ciele. Jeśli chcecie więc uniknąć gotowych kosmetyków, polecam skupić się na dodawaniu nawilżaczy do kąpieli. To też była dobra opcja dla mnie (gdy jeszcze miałam wannę), bo jak już wspomniałam, jestem leniwa i często nie chce mi się używać balsamu. Ważne jest też zapobieganie utracie nawilżenia, poprzez nakładanie tłustej warstwy ochronnej, a więc przechodzimy do punktu niżej.


Bariera

Ostatni punkt pielęgnacji stanowi zabezpieczanie naskórka przed utratą wody, poprzez tłuste smarowidła lub cokolwiek co zawiera olej. Polecam szczególnie stworzyć sobie masełkową piankę, która jest niesamowicie puszysta i cudowna, przepis podałam poniżej. Nada się też po prostu zwykł balsam. Jeśli o mnie chodzi, jestem skłonna być mniej wybredna jeśli chodzi o składy kosmetyków do ciała, bo skóra na ciele jest grubsza i nie tak wymagająca jak twarz.


Jakie kosmetyki można samodzielnie stworzyć do ciała?


Olejowa pianka do ciała, stóp i dłoni - do jej zrobienia potrzebujemy oleju w formie stałej (np. masło shea lub kakaowe) i innego, płynnego. Proporcje to 4:1 lub 3:1, z przewagą oleju stałego. Oczywiście olejów może być więcej, to już zależy od tego co lubicie. Oprócz tych składników dodaję jeszcze kilka/kilkanaście kropli olejków eterycznych, dzięki czemu balsam będzie cudnie pachniał. Zrobię Wam niedługo konkretny przepis na takie masło, a dziś tylko w skrócie - mieszankę olejów rozpuszczamy by się połączyły i odstawiamy do ostygnięcia. Oleje mają nabrać stałej formy, ale nie tak zbitej i twardej jak samo masło. Kiedy się to stanie, nasza mieszankę ubijamy mikserem albo mieszadełkiem do mleka - po kilku minutach takiego miksowania powstaje pianka, która wygląda jak ubita kremówka. Teraz masło przekładamy do pojemniczków, a używanie go jest super. Zdecydowanie większa frajda niż zwykły balsam, aczkolwiek trzeba pamiętać, że jest to mieszanka, która nie nawilża - idealna szczególnie w zimie do zabezpieczania ciała, stóp i dłoni, ale najlepiej stosować pod nią coś co nawilża.

Macerat na żylaki i naczynka - pół litra oleju rafinowanego (obojętnie jakiego) wlewamy do rondelka, a następnie wsypujemy tam suszony lub surowy żywokost (ilość taka by nie wystawały poza olej). Następnie podgrzewamy olej na małym ogniu i trzymamy go bez zagotowywania przez około 20 minut. Odcedzamy olej od zielska, zielsko wyrzucamy, a powstały olej ponownie wlewamy do rondelka i wsypujemy taką samą ilość żywokostu (nowy, nie ten wyrzucony). Powtarzamy wszystkie czynności. Możemy dorzucić też starte kasztany, ale już chyba na nie za późno. Powstały olej stosuje się na skórę w celu poprawy ukrwienia i unaczynienia, można go też używać z problemami cery naczynkowej.

Kosmetyki kąpielowe - szczegółowo opisałam je w TYM poście.


To wszystko na dziś. Jeśli chcecie, podkradnę cymbałom z Havadah trochę więcej ciekawostek na temat pielęgnacji. Póki co musicie się zadowolić wpisem z recepturą na balsam myjący oraz przepisami, które opracowały gnomy i dzieci lasu. Znajdziecie je w innych postach na blogu.

Żegnam się i zapraszam także na mój KANAŁ. W ciągu nadchodzących dni pojawią się tam filmy na temat tego, jakich składników unikam w kosmetykach oraz o myciu bez detergentów. Miłego dnia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger