listopada 16, 2018

Jak ratować zniszczone włosy bez obcinania?

Wreszcie mam chwilę wolnego od uczelni i poza pracą, mogę się wylegiwać do popołudnia pod kocykiem, a więc mam chwilę, by napisać dłuższy, bardziej merytoryczny post, niż ostatnie wypociny. Pomyślałam sobie, że nie poruszałam jeszcze tematu reanimacji zmasakrowanych włosów i oto jestem!



Osobiście nigdy nie doświadczyłam jakiegoś drastycznego zniszczenia włosów - nie używałam prostownic ani lokówek, nie rozjaśniałam i nie farbowałam włosów. Ale zaniedbywałam je i latami nie ścinałam, i wiem co to znaczy mieć rozdziesięcione końcówki, ok? 

Faktem jest, że nie ma takiej siły, która jest w stanie trwale naprawić zniszczoną końcówkę. Nie da się jej skleić, nie da się sprawić, że się zasklepi i będzie cacy. Nie zgodzę się jednak z tym, że na zniszczone włosy, jedynym ratunkiem są nożyczki. Co w takim razie ma począć osoba ze spalonymi po rozjaśnianiu włosami? Zgolić się na łyso? O ile zniszczonej końcówki nie jesteśmy w stanie naprawić, tak ogólnie zniszczone włosy da się w warunkach domowych doprowadzić do takiego stanu, by nie wyglądały jak kupa siana. Odpowiednia pielęgnacja jest w stanie podratować włosy i poprawić ich kondycję. Jak to zrobić? Już mówię.

Nie będę też radzić Wam, byście wywalili suszarki, prostownice i rozjaśniacz, bo domyślam się, że nie każdy może z nich zrezygnować, a odpowiednia pielęgnacja może poprawiać stan włosów regularnie nawet jeśli jesteście zmuszeni stosować takie wyniszczające zabiegi. Pisze ten post nie tylko dla tych, którzy rzucają te rzeczy w cholerę i od teraz zamierzają poświęcić całe życie na pielęgnacje włosów, ale też dla tych, którzy chcą podratować zniszczone kudły, które nadal będą doświadczać wyniszczających bodźców.



Równowaga PEH 

To chyba najważniejszy podpunkt, myślę że nawet ważniejszy od samej rezygnacji z dostarczania włosom ekstremalnych przeżyć w postaci prostownic czy suszarek. Zniszczone włosy potrzebują protein, by się lekko "odbudować" - ale jeśli to "zniszczenie" objawiające się puchem nie jest spowodowane ekstremalnymi zabiegami, ani temperaturą i nie wiecie skąd się wzięło, to może wskazywać z kolei na przedawkowanie protein. Sprawdźcie swoje kosmetyki do włosów - jeśli stale używacie czegoś z proteinami, to one mogą być winowajcą złego stanu włosów. Ale jeśli zniszczenia na pewno są skutkiem, np. rozjaśniania, spalenia prostownicami, tapirowania itp. to oznacza, że włosy potrzebują wypełnienia w postaci protein. Oprócz tego jednak bardzo istotną role pełni dostarczanie humektantów (nawilżaczy) i emolientów. 



Zaprzyjaźnij się z olejem

Olejowanie jest zbawienne przy takich problemach. Warto olejować nawet zwykłym rafinowanym olejem, w zależności od tego co wasze włosy lubią. Moje ulubione oleje to masło shea, rydzowy, musztardowy i konopny. Najlepiej olejować na kilka godzin, a nawet  całą noc. Oleju nie nakładamy według zasady " im więcej tym lepiej", wystarczy tyle by dobrze natłuścić włosy. Gwarantuje, że kilka olejowań odpowiednio dobranym olejem poprawi sytuację.



Wiem, że Ci się nie chce, ale - podkład pod olej


Pod olej ma jedno ważne zadanie - nawilżać. Same oleje niestety nie nawilżają, za to zamykają nawilżenie we włosie. Dlatego warto nawilżać włosy przed nałożeniem oleju. Najprostszy podkład to woda z miodem albo rzadki glutek lniany. Można też dodawać do płynu panthenolu, kwasu hialuronowego itp. Podkłady mogą być także proteinowe (np. woda z keratyną), ale pamiętajcie żeby nie przesadzać z proteinami.



Henna, henna, henna

Barwniki henny wypełniają i odbudowują szczególnie włosy zniszczone - czyli takie z ubytkami. Henna cudnie łapie się takich włosów, o wiele lepiej niż zdrowych niskoporowatych. Ale nie jest dla wszystkich. Henna zawsze wiąże się ze zmianą koloru, a kilkukrotny zabieg sprawia, że jest nie do usunięcia. Chyba że mocnym agresywnym rozjaśnianiem, ale to często gwóźdź do trumny. Dlatego to opcja dla odważnych i zdecydowanych, że kondycja włosów jest ważniejsza niż kolor.



Zrezygnuj z mocnych detergentów

Odsyłam do TEGO postu. Jeśli używacie ciężkich silikonów i nie planujecie ich odstawić, to rezygnacja z mocnych detergentów nie jest wskazana. Ale pamiętajcie, że mocne rypacze, zmywają włos z wszystkiego i odstawienie ich byłoby zbawienne dla samych włosów - wiąże się to jednak także rezygnacją z mocnych silikonów, które nie zmyją się domowym myjadłem. Jeśli się zdecydujecie, to samo takie mycie już dużo daje włosom.


Cysteina i zatyczki do nosa

Pomóc może tez domowy Olaplex. 1/3 łyżeczki cysteiny rozrabia się w porcji odżywki i nakłada na umyte włosy na około 30 minut. Warto machnąć sobie taki zabieg 2 razy w tygodniu w czasie najgorszych zniszczeń. Niestety cysteina ma okropny, ciężki do zniesienia zapach, który zostaje na włosach do ich wyschnięcia.



Najlepiej ułożyć sobie jakiś grafik pielęgnacji - bo to wszystko jest zależne od tego, co ile myjecie włosy. Moja propozycja poniżej jest dla ludzi, którzy myją co dwa dni:

- Odstawiamy mocne detergenty, myjemy delikatnym szamponem (np. Petal Fresh) lub odżywką (np. Gair hair food, Kallos Color jeśli koniecznie ma być dużo i tanio), albo domowymi myjadłami. Używamy slsa raz na dwa - trzy tygodnie. Chyba, że używacie ciężkich silikonów, wtedy lepiej nie odstawiać silnych detergentów, bo domowe myjadła mogą nie domyć włosów.

- Co drugie mycie nakładamy maskę z cysteiny i protein.

- Co drugie mycie nakładamy maskę z emolientów.

- W dniu każdego mycia nakładamy podkład i olej na kilka godzin przed myciem.

- Przed zabiegami z gorącem warto czymś zabezpieczyć włosy, chociażby miał to być silikon.

- Kocówki zabezpieczamy emolientem, np. masłem shea.


I masa cierpliwości. Poszczególne zabiegi mogą już po pierwszym zastosowaniu wywołać pożądane efekty, ale liczy się konsekwencja i regularność. Nożyczki wchodzą, gdy się trzeba pozbyć rozdwojonych końców. Resztę można jeszcze ratować pielęgnacją.


Zapraszam też na mój kanał - jutro pojawi się tam bardzo ważny film!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger