listopada 24, 2018

6 prostych kroków by zacząć przygodę z zero waste

Nie ukrywam, ten post kieruje do laików. Nie będzie niczym odkrywczym dla ludzi, którzy siedzą w temacie. Będzie natomiast pomocny w stawianiu pierwszych kroków w życiu zgodnie z zasadą zero waste. Czym jest zero waste? Ruch ten w teorii oznacza życie, które nie produkuje niepotrzebnych śmieci. Ja jednak podciągam po niego w ogóle życie bardziej eko.


Zacznij używać wielorazowych toreb

To najprostsza rzecz jaką można zrobić. Zawsze zastanawia mnie, po co uczy się nas, że każda cytryna, każdy pomidor i każda papryka musi zostać zapakowana do oddzielnej torby. Żeby nie trzeba było ich wyjmować z jednego worka gdy kasjerka będzie je ważyć. A co gdyby nie użyć żadnej reklamówki? Domyślam się, że jest to uciążliwe np. w przypadku brudnych warzyw (ziemniaki) lub gdy bierzemy sporo kilogramów. Ale naprawdę, pakowanie jednego owoca do foliówki tylko po to, żeby razem z tą foliówką poleciał do większej torby, jest skrajnie niepotrzebne. Gwarantuje, że ten owoc nie zginie i nie zarazi się malarią od innego produktu. Najlepiej zaopatrzyć się w płócienne torby, różnej wielkości. Jeśli już nawet bierzecie te foliowe torby, to chociaż spróbujcie dać im drugie, trzecie, i dziesiąte życie. Zdaje sobie sprawę, że kasjerki mogą kręcić nosem, gdy rzucacie na taśmę 10 kilo warzyw luzem, ale naprawdę da się zważyć jedzenie bez torby. Mi nigdy się nie zdarzyło, by jakaś kasjerka miała problem z tym, że na taśmie jedzie do niej 3 kilo warzyw i owoców luzem. Biorę oddzielne reklamówki tylko do warzyw, które naprawdę są brudne, choć z tego co wiem można je zapakować w płótno i zważyć w płótnie. Nie kupuję też owoców, które ktoś bardzo inteligentnie zapakował w plastik (np. specjalnie pokrojone jabłko na plastikowej tacce, w razie gdyby ktoś nie umiał tego zrobić).


Segreguj śmieci

To dla mnie ciężki orzech do zgryzienia, bo nie mam miejsca w domu na kilka śmietników. Staram się wydzielać plastik i szkło, choć z lenistwa często wszystko kończy w jednym miejscu. Próbuje jednak zmienić te nawyki, żeby śmieci leciały tam gdzie powinny.


Dawaj śmieciom drugie życie

Zero waste, to ruch, który opiera się także na wymyślaniu zastosowań rzeczy, które normalnie od razu poleciałyby na śmietnik. Ja jestem takim złomiarzem jeśli chodzi o jakieś stare meble, dekoracje czy rośliny. Ale tyczy się to wszystkiego. Jeśli już kupiłeś reklamówkę - użyj jej częściej niż na jeden wyjazd do biedry. A na koniec wykorzystaj ją jako worek na śmieci. Pudełka po jogurtach mogą robić za doniczki do rozsady, albo pojemniki na mrożonki. O słoikach chyba nie muszę mówić? Wiecie ile zastosowań ma słoik? Wiecie, że w pudełku po toffi można zrobić kostki lodu?


Nie marnuj jedzenia

Dzienne na świecie wyrzuca się 4000000000 ton jedzenia. Żartuję, zmyśliłam te dane. Wyrzuca się go dużo, nie tylko przez pojedyncze jednostki, ale także przez markety i fabryki. Polityka wielu firm polega na tym, że produkt, który się nie sprzedał musi polecieć do śmieci. Nie ma znaczenia czy to przeterminowany jeden dzień jogurt, czy roślina, która musi zrobić miejsce nowej dostawie. Jeśli coś w markecie idzie do śmieci to nie można tego wykupić taniej albo sobie zaadoptować - no chyba, że nie macie problemu z grzebaniem w koszu i macie w ogóle do niego dostęp. Taka polityka firmy. Niewiele póki co można z tym zrobić, choć to przykre. Myślę, że tam tkwi największy problem w kwestii marnowania jedzenia. Niemniej jednak, staram się je ograniczyć także w domu. Wychodzi różnie - chyba jesteśmy zbyt rozpieszczeni. Staram się wykorzystywać wszystkie produkty w terminie i robić porcje, które jestem w stanie zjeść zanim się zepsują. Czasami nie wychodzi, ale cieszę się, że chociaż mam wyrzuty sumienia gdy coś wyrzucę. Wtedy wyrzucanie nie jest już takie proste.


Dzisiaj wege, jutro homo

A tak na poważne - weganizm jest bardzo zero waste. Zaryzykuję stwierdzenie, że to lepsza opcja niż wszystkie pozostałe. Hodowla zwierząt na całym świecie produkuje niesamowite ilości dwutlenku węgla. Do tego trzeba zaliczyć jeszcze odpady powstałe przy hodowli zwierząt oraz produkcji pasz. Oczywiście efektów rezygnacji z mięsa nie widać szybko, ale co gdyby świat z dnia na dzień produkował o połowę mniej mięsa? To się oczywiście nigdy nie wydarzy, ale warto rozważyć taką opcję jeśli chcecie być bardziej eko. Ja nie jestem weganką i nie wiem czy kiedykolwiek będę, ale uważam, że mięsa jest zdecydowanie za dużo.


Nie kupuj rzeczy, bez których sobie poradzisz

Do takich rzeczy należą na przykład plastikowe słomki. Słomka nie jest niezbędnym do życia przedmiotem i z pewnością da się coś wypić bez niej. A jeśli koniecznie musicie ich używać, można kupić metalowe słomki. A jeśli nie chcecie tego robić, wierzę, że słomka nie służy do mycia kibla i z pewnością można ją obmyć i wykorzystać ponownie! :D Tyczy się to także wszystkich niesamowitych wynalazków typu plastikowe łyżeczki dołączane do jogurtu i inne rzeczy, które mają maksymalnie ułatwić nam życie. Czasem wydają się niezbędne, pytanie tylko czy na pewno nie da się przeżyć imprezy na normalnych talerzach i z użyciem normalnych sztućców?


Moja droga z zero waste jest krótka. Niewiele jeszcze wiem i niewiele rzeczy naprawiłam. Pewnych nie zmienię nigdy, choć staram się to zrekompensować w inny sposób. A jakie są wasze sposoby na ograniczenie śmieci?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger