października 10, 2018

Jesienna rutyna miejskich elfów

Zaczęła się moja ulubiona (wciąż nie wiem czemu) pora roku, a oprócz tego studia, doszła też praca i mój wakacyjny styl życia musiał ewoluować, tak bym z wszystkim się wyrabiała. Jak wspominałam wrzesień i końcówka sesji wypompowały mnie z całej mocy. Teraz odżywam, choć pracy mam chyba jeszcze więcej - ale jednak cała ta praca przynosi mi satysfakcję i mnie nie stresuje. To chyba pierwszy rok w moim życiu, gdzie jestem w pełni zadowolona z tego co robię, gdzie nie użalam się nad swoim lenistwem leżąc na kanapie całymi dniami i nie mogąc nawet napisać jednego wpisu na tydzień. Te czasy chyba już bezpowrotnie odeszły (mam taką nadzieję). Ale do rzeczy, bo zaczęłam przynudzać.

jesiennarutyna


Moja jesienna rutyna wciąż się zmienia i chciałabym wreszcie nauczyć się wstawania o 5 rano. Jestem typem sowy - siedzę do późna, nie mogę zasnąć, a potem ciężko jest się zwlec z wyrka nawet o 9 rano. Staram się oczywiście spać maksymalnie do 9, ale czasem po prostu nie jestem w stanie, aż zegarek pokaże 11...A wstawanie o 5 to tyle możliwości! Przecież to aż 5 pełnych godzin życia, które ja marnuje na spanie, a w podczas których moja produktywność jest największa. Najlepiej mi się wtedy myśli, pracuje, zapamiętuje - oczywiście gdy już jakimś cudem udaje mi się wstać o takiej porze, a zdarza się to raz na ruski rok.

Przy takiej ilości obowiązków, musiałam zmienić system planowania i zorganizować wszystko tak, by nie utonąć pod natłokiem zadań. Wygląda to następująco.


Pozwalam sobie zasłużyć na przerwę

Aktualnie skupiam się na tym, by najpierw zajmować się obowiązkami, a przyjemności zostawiać sobie na potem. To mi bardzo dobrze robi w głowę. Gdy człowiek ma za dużo wolnego czasu, to mu odwala, a przynajmniej tak działo się ze mną. Najgorsze było to, że odpoczynek nie dawał mi żadnej satysfakcji, bo było go za dużo. Teraz mocno skupiam się na zadaniach do wykonania - blog, uczelnia, praca, sprzątanie. Każdego dnia mam tego wszystkiego po trochu. Na koniec dnia jestem zmęczona i potrafię wcześniej zasnąć. Ale przede wszystkim nareszcie czuje, że robię coś pożytecznego, że to przynosi efekty i że nie jestem leniwym nieudacznikiem przyklejonym do kanapy i telewizora. Nadal nagradzam się wieloma "odpoczynkami", ale dają mi większą satysfakcję, są czymś luksusowym, a nie zwyczajnym.

Dbam o moje dziecko

A konkretnie - o bloga. Pewnie zauważyliście, że od wakacji częstotliwość dodawania postów wzrosła chyba o 1000% i z wyjątkiem mojego kryzysu na sesji poprawkowej, nie ma takiej możliwości żebym nie dodała nowego postu. Choćby skały srały, nowy post ma być, a jeśli nie będzie, to na pewno będę mieć mini depresję. Zaczęłam poważniej traktować także moje social media, a nawet stworzyłam kilka nowych, choć jeszcze nie potrafię ich obsługiwać ( PINTEREST I TUMBLR). Zauważyłam, że z miesiąca na miesiąc statystyki bloga rosną i chyba nadszedł moment, że zaczęłam go traktować na poważnie. Dlatego także teraz moją obowiązkową rutyną jest pisanie - tak, by post pojawił się w poniedziałek, środę i piątek. Zwykle piszę wszystkie posty w dniu, kiedy mam więcej luzu, w praktyce niektóre zaczynam w tramwaju, w poczekalni, czy podczas gotowania zupy. A oprócz tego trzeba jeszcze zrobić zdjęcia, przerobić je, no i jak żyć skoro wkrótce prawdopodobnie ruszy jeszcze kanał na yt :D Jeśli też tworzycie podobny projekt jak blog, piszecie książkę, czy cokolwiek podobnego - wyrobienie nawyków jest najważniejsze. Wcześniej pisałam kiedy mi się przypomniało. Teraz to priorytet, który mój mózg traktuje chyba na równi z potrzebami fizjologicznymi.

Sprzątanie

Mam kota i długie włosy - a do tego białe posadzki i czarne meble, na których widać każdy kłak i włos. To combo zmusza mnie do codziennego sprzątania. Moja sprzątaniowa rutyna będzie teraz wyglądać trochę inaczej niż latem. Każdego dnia staram się zrobić chociaż jedną rzecz dla czystości - czy to odkurzanie, pranie, mycie lodówki czy łazienki. Nie ma takiej opcji żeby sprzątać wszystko tylko raz w tygodniu, bo w tym domu porządek przetrwa tylko dwa dni. Staram się też organizować tak zwane "sprzątanie w między czasie". Kiedy mam przed sobą pracę umysłową, co jakiś czas robię kilkuminutowe przerwy, które wykorzystuje na prace domowe. Choćby było to tylko wywieszenie prania, obranie zimnioków, podlanie kwiatów czy sprzątnięcie blatu. Dzięki temu przez kilka takich krótkich przerw jestem w stanie doprowadzić mieszkanie do jako takiego ładu, a przy tym efektywnie skoczyć pracę.

Nagradzam się hojnie 

Choć robię nieporównywalnie więcej niż kiedyś, a staram się robić jeszcze więcej, zdaje sobie sprawę, że mam pewną granicę wytrzymałości i nie zabieram się za coś, co pokona mnie przy obecnym stylu życia. Produktywne życie bla bla - ale oprócz tego chce mieć w swoim życiu czas na obejrzenie serialu, wyjście do galerii i imprezę, więc korzystam z tego kiedy tylko mogę.

Dbam o siebie

Staram się, by wśród tego całego zamieszania nie zapominać o pielęgnacji i ubiorze. Chciałabym, żeby to była jesień sukienkowa, a nie coroczny pretekst do nie golenia nóg. Myślę nad jesiennymi recepturami, które mogę sobie ukręcić, wróciłam do ćwiczeń i szukam zdrowych przepisów. I noszę szalik!

Jesienni ulubieńcy

Zdecydowanie melisa z pomarańczą z Biedronki, którą ostatnio nałogowo piję. Zawsze na jesień wracam też do League of Legends i nadrabiam zaległości. I Bestiariusz Słowiański - czytanie go o tej porze roku ma w sobie jakiś urok :D Oprócz tego na Netflixie pojawił się kolejny sezon "Upadku Królestwa" i bardzo Wam polecam go nadrobić.


Tyle na dziś, życzę przytulnej Jesieni i zapraszam na mój INSTAGRAM!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger