października 03, 2018

Henna Miksologia - premiera i szybkie testowanie

Hej! Jestem bardzo podekscytowana. Dostałam od Justyny z bloga Miksologia jej hennę, którą od razu przetestowałam. To świeżynka, która już powoli wchodzi do sprzedaży  i podejrzewam, że będę zamawiać na kilogramy.

Nie będę się rozpisywać na temat tego po co jest henna, jak się za to zabrać i tak dalej - takie wpisy podlinkuje Wam na końcu wpisu. Jeśli ktoś jest u mnie nowy, to zachęcam do zerknięcia tam. A tymczasem, Mikso henna!

hennamiksologia

Super moce Mikso henny

Nie będę już dublować wszystkich informacji, które Justyna dokładnie opisała u siebie, opiszę jedynie moje odczucia i wnioski. Po rozrobieniu błotko jest bardzo żelowe - w zasadzie nie ma potrzeby rozrabiać jej na glutku lnianym, bo sama w sobie jest glutkowata. Ten "śluz" związany z obecnością cukru będzie przy okazji nawilżał włos i sprawiał, że błotko łatwiej się zmyje. Mam wrażenie, że zwiększa to jej wydajność, ale na tak długich włosach, nigdy nie wiem ile powinnam użyć na odrost i ostatecznie i tak rozrabiam więcej niż powinnam. Według testów Justyny, henna barwi także bez zakwaszania (ale i tak lepiej zakwaszać). Barwiła jej także po 96h odstawienia, więc duże wow, że nie spleśniała w tym czasie. Myślę, że na jej jakość wpływa głównie fakt, że to tegoroczne świeżutkie zioło - na opakowaniu jest napisane, że zbiory były w czerwcu tego roku - a więc henna ma dopiero 4 miesiące.

Moje efekty

Zakwasiłam hennę acerolą, papkę rozrobiłam na zwykłej wodzie. Henna po 3 godzinach odstania puściła już sporo barwnika. Po paru sekundach na mojej dłoni już zabarwiła skórę. To samo zrobiła po nocy na moim odroście - wreszcie całkiem pokryty włos zlewający się z kolorem reszty kudłów. Ostatnio miałam z tym problem - i nawet wychwalana Erbe di Janas nie radziła sobie z moim odrostem. Barwnik był tak silny, że dwa dni chodziłam z pomarańczowym czołem, a paluchów nie mogę domyć do dziś - tak wiem, rękawiczki bla bla. Zmyła się idealnie i bardzo szybko - i nie było żadnego przesuszu, który niestety czasem mnie dopada. To zaleta glutkowatości.

Moje jedyne obawy co do niej to to, że pójdzie mi za bardzo w brązy - dlatego też nie mogę jej póki co przetestować na długości i sprawdzić, czy można jeszcze bardziej pogrubić kudeł. Póki co odrost jest jebutnie rudy, ale nie jasno żarówiasty jak np. wychodził po Heshu albo Erbe.

Henna bije na głowę wszystko czego używałam do tej pory. Pomijając, że lubię Justynę i oczywistą rzeczą jest fakt, że będę polecać jej hennę, tak zupełnie serio henna jest po prostu genialna. Jeśli ktoś z Was zamawiał kiedykolwiek henne z Indii "od hindusa" - to znaczy nie żadną markową hennę, a po prostu produkt na X gram od indywidualnego sprzedawcy z Indii, to wie jak dobre i mocne potrafią być takie henny. Myślę też, że jakością przewyższy uwielbianą przez wszystkich hennę z Pola Henny.

Pozostaje nam czekać, aż Justyna sprowadzi większą ilość tego cuda, by można było zrobić sobie zapasy.


A jeśli chcecie najpierw nauczyć się hennowania, zapraszam do starszych wpisów na te temat:


Zapraszam też bloga Justyny - MIKSOLOGIA.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger