sierpnia 05, 2018

Pseudonatura do włosów - dlaczego mycie sodą i mydłem jest złe?

- Polij octu Kryśka - wycharczała babka i zanurzyła kudły w misce z wodą. Kryśka nalała octu i podążając śladem babki, wtarła w łeb garść sody. - Polij jeszcze, łuski domknąć trza! - No i Kryśka polała wincyj.
A potem wszystkie baby we wsi gadały jakie one mają zacne włosy - a wystarczy ino soda z octem, a nie jakieś wazeliny co to te miastowe kocmołuchy używajo. 




Domyślacie się już do czego nawiązuję? Dzisiaj mam co nieco do powiedzenia na temat "starych babcinych sposobów", które niestety wcale nie są dobre i fakt, że nasza babcia takowych używała o niczym nie świadczy. Rozchodzi się o sodę i mydło. Jeśli na jakiejś grupie zielarskiej albo poświęconej tworzeniu mydeł spytacie o naturalne mycie włosów, możecie się spodziewać porad pod tytułem "soda" lub "domowe mydło", wraz z dokładną dokumentacją stanu włosów z okresu młodości babć autorów. Bo wiadomo - skoro babcia mówi, że włosy potem miała ładne, to na pewno tak właśnie było.



Rzeczywistość wygląda jednak nieco inaczej - to wcale nie są odpowiednie i delikatne produkty myjące. Mówię to ja - osoba, która przeżywa orgazm na widok ziołowych nowinek i naturalnych sposobów pielęgnacji. Zarówno soda, jak i mydło (każde, nawet robione samodzielnie) mają zasadowe ph - wystarczająco silne, by mocno rozszerzać łuski włosów. Efekt jest znacznie delikatniejszy, ale porównywalny do chemicznego rozjaśniania. Włos z otwartymi łuskami jest bardziej podatny na uszkodzenia mechaniczne, łuski po prostu mogą się łamać, a w dodatku elementy składające się na sam włos mogą po prostu odpadać. Otwieranie łusek to trochę bardziej skomplikowany proces i nie obywa się bez strat. Płukanka z octu po takim myciu wcale nie musi naprawić sytuacji - rypanie włosa tak odmiennym ph również nie jest korzystne. Paradoksalnie jest to jeszcze gorszy i bardziej inwazyjny zabieg niż mycie silnym szamponem.

Dodam jeszcze, że soda jest polecana do ściągania z włosów barwników farb i ziół - i bez wchodzenia w szczegóły, robi to właśnie przez rozszerzanie łusek i otwieranie barwnikom drogi.

Mam też kilka kontrargumentów dla bardziej opornych osobników. A więc dlaczego rekomendowanie tych sposobów przez starszych ludzi o niczym nie świadczy?

  • Z tego samego powodu, dla którego mój dziadek nigdy nie umarł na raka
  • Stylizacja dawniej polegała na trwałej, tapirowaniu, robieniu szopy i serio, puch czy rozdwojone końcówki dawniej były ostatnią rzeczą jaką człowiek się przejmował
  • Nie widziałam Twojej babci w latach, gdy używała takich sposobów i Ty prawdopodobnie też - nie muszę wierzyć Ci na słowo, nie interesują mnie dowody anegdotyczne.
  • "Ładne włosy" to pojęcie względne - dla mnie są to długie, niskoporowate struny, dla innych będzie to wystylizowany lok, a jeszcze dla innych zwykła brzydka kolorowa szopa. Nie wiemy co masz na myśli mówiąc, że ktoś tam miał po sodzie ładne włosy - może ich piękno polegało jedynie na tym, że wciąż trzymały się głowy?
  • Kobiety dawniej albo nosiły włosy tylko związane - i wówczas miały gdzieś czy się układają i czy są zniszczone, albo miały włosy krótkie - a takie łatwiej utrzymać na sodzie ze względu na większą częstotliwość ścinania i młodszy wiek włosa. To samo tyczy się krótkowłosych mężczyzn, którzy też mocno bronią takich metod - powiedzcie mi jednak, czy widzicie różnicę w utrzymaniu przy życiu włosów dwu centymetrowych i stu centymetrowych?
  • Nie chcę nikogo urazić, ale zwykle przeglądam profile ludzi twierdzących, że mają cudowne włosy po sodzie czy mydle - według mnie niestety daleko im do cudowności - wyglądają na przeproteinowane, przesuszone i zniszczone, najdłuższe z nich sięgają do łopatek. Są oczywiście wyjątki - to zwykle osoby posiadające naturalnie gęste i mocne włosy, które po prostu ze względu na swoje predyspozycje genetyczne mają lepszą sytuacje i są odporniejsze na potencjalnie niszczące czynniki.

Cóż, podsumuję to tak, bo wiem że nie wszystkich przekonałam - to czego na sobie używacie i w co wierzycie, to Wasza sprawa. Możecie używać rzeczywiście delikatnych i naturalnych sposobów mycia, albo nacierać się benzyną i twierdzić że jest delikatniejsza niż żel do mycia - nic mi do tego. Wiem jednak, że nie każdy w ogóle zdaje sobie sprawę z tego, że może sobie pogorszyć stan włosów.   

Jest mnóstwo sposobów na delikatne mycie bez użycia gotowych detergentów w szamponach i innych kosmetykach. Można w nich na prawdę przebierać do woli. Zamieńcie sodę na mąkę żytnią - i gwarantuję że już do sody nie wrócicie. Jeśli jesteście ciekawi co to za metody, podrzucam moje stare wpisy na ten temat:

1. Wszystkie naturalne składniki myjące

2. Jak myć włosy mąką?

3. Domowy szampon

4. Domowy puder myjący do twarzy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger