sierpnia 12, 2018

Przegląd moich surowców kosmetycznych

Kto powiedział, że bez gotowego kosmetyku pielęgnacja nie ma sensu? Czy wiedzieliście, że gotowe kremy można "podkręcić" o dodatkowe substancje czynne?

Dla mnie jest to już oczywista sprawa, bo surowców używam od wielu lat. Ciągle jednak spotykam ludzi, którzy robią wielkie oczy i próbują nieudolnie powtórzyć nazwy niektórych surowców - słyszę wtedy "yyyy a so to som te pantenol" i zastanawiam się czy to ja jestem taka zaawansowana, czy ci ludzie byli wychowani bez dostępu do internetów (a może po prostu mieli poważniejsze sprawy na głowie niż jakieś głupie kosmetyki). Ale bez żartów - oczywiście nie każdy ma świadomość, że pielęgnacje można opierać w całości na surowcach lub wzbogacać nimi gotowe produkty, dlatego dzisiaj w skrócie opowiem o moich obecnych surowcach. Surowców jest oczywiście mnóstwo - nie mam ich jednak aktualnie zbyt wiele. Część się zużyła, część jest na wykończeniu, a ja czekam aż będę mogła zrobić porządne nowe zamówienie.

najlepszesurowcekosmetyczne

Gdzie kupuję surowce kosmetyczne?

Oleje, zioła i niektóre składniki takie jak glinki zwykle kupuje w sklepach zielarskich. Pod warunkiem, że część olejów trzymają w lodówkach (np. lniany). Wolę jednak zamawiać przez internet, bo wybór jest o wiele większy. Moim ulubionym sklepem jest Zrób sobie krem, jest tam w zasadzie wszystko. Często zamawiam też na Ecospa - wybór surowców mają duży, a oprócz tego kupiłam tam ogromny zapas świetnej jakości szklanych słoiczków i buteleczek różnej wielkości (między innymi te ze zdjęcia).

Jakich surowców używam?

W całym moim życiu było tego tyle, że nie jestem w stanie już sobie większości przypomnieć. Mam już listę zakupów, które planuję zamówić jak tylko wykończę obecne składniki. A więc do rzeczy.


Cysteina - Chodzą słuchy, że to TEN składnik Olaplexu, który odbudowuje włosy. Mam co do tego wątpliwości, bo nie mogę znaleźć jego dokładnej nazwy w Inci i nie jestem pewna czy to rzeczywiście czysta cysteina czy jakaś jej pochodna. Ale tak czy inaczej używam i jest fajnie. To aminokwas, a więc element proteiny - niektórzy, szczególnie na włosach nie hennowanych, zauważają przeproteinowanie więc nie trzymajcie jej zbyt długo. Można używać do płukanek lub masek, u mnie świetnie działa w połączeniu z odżywką i żółtkiem. Niestety cuchnie jak szambo, a włosy capią jeszcze przez kilka kilka dni (po zmoczeniu ich, suche nie capią).

Panthenol - Humektant, nawilżacz - dodaję do wszystkiego.

Kwas hialuronowy - Jak wyżej, dodaję praktycznie do wszystkiego, między innymi do kosmetyków do twarzy.

Biała glinka - Obowiązkowy produkt do delikatnego mycia twarzy. Nie mam żadnych innych glinek, tylko ta jest mi potrzebna do szczęścia.

Ekstrakty - Przerobiłam ich trochę, teraz kończę ekstrakt ginko biloba. Bardzo go lubię. Dodaje kilka kropli do masek albo kremów.

Bioferment z bambusa - Takie eksperymentalne nie wiem co. Niektórzy używają tego do zabezpieczania końcówek, według mnie to dość mocno je wysusza i sprawia że są szorstkie. Zużyłam do masek, ale wydaje mi się że to zbędny zakup.

Hydrolaty - Zwykle robię sama, ale skusił mnie hydrolat z jałowca. Już go zużyłam, ale capił niemiłosiernie jak oscypki. Wyobrażacie to sobie?

Olivem1000 - Mój ulubiony emulgator z oliwy. Do kremów i płynnych emulsji.

Konserwanty - Mam obecnie jeden konserwant z Ecospa, kupiony w zasadzie bez przemyślenia. Teraz czaję się do przetestowania bardziej naturalnych produktów.

Witamina E - Zwykła, apteczna, w kapsułkach. Kapsułki wyciskam do maseczek albo jednorazowych wcierek.


Algi


Fucus - Mocno śmierdzące, dodaje je zwykle do masek. Przez ich zapach ciągle szukam wymówek i dlatego chyba nigdy ich nie skończę :D

Laminaria - Umiarkowanie śmierdzące, dodaje do masek i czasami do pudrów myjących.

Spirulina - W zasadzie praktycznie jej nie używam, bo strasznie mocno barwi gębę i ciężko ją domyć. Ale jeśli Wam to nie przeszkadza to ładnie odżywia.


Zioła do włosów

Henna i senes - wiadomo. Nie będę się o nich zbytnio rozpisywać, zainteresowanych moimi przygodami z tymi ziołami odsyłam tutaj. Obecnie kończę hennę Erbe di Janas, która mocno mnie zawiodła, mam też do przetestowania 200g henny nieznanej mi marki. Robię tylko odrosty, strasznie nie chce mi się zabrać za mielenie senesu - a powinnam zrobić kilka razy sam senes, bo kudły mi już za bardzo pociemniały. Poza tym, nawet nie wiem czy to można nazwać surowcem ;v


Zioła - inne 

Myślę, że też nie będę się tu zbytnio rozpisywać, bo niemal w każdym wpisie pokazuje zioła. Jest jednak kilka, których stale używam kosmetycznie, to między innymi:

Shikakai - Używam do tworzenia domowego szamponu (przepis), dodaje do myjących pudrów lub używam w formie naparu.

Neem - Dodaje do masek, wcierek i peelingów. Świetna antybakteryjna roślinka.

Kapoor kachli - Dodaje do masek i wcierek. Uwielbiam jego dziwaczny zapaszek.


Oleje

Olej konopny - Mój ulubiony olej do twarzy, choć w zasadzie to stawiam go na równi z jojobą. Nie jest zbyt ciężki, moja skóra go kocha i nadaje się do wszystkiego.

Olej jojoba - Drugi ulubiony olej. Budową przypomina sebum skóry, dlatego jest jednym z najlepszych olejów do twarzy. Również bardzo lekki i przyjemny olej, który w zasadzie mam zawsze pod ręką.

Olej awokado - Dość ciężki i tłusty, ale nigdy mnie nie zapchał. Używam raczej na noc, głównie zimą, ale prawie zawsze dodaje go do kosmetyków takich jak sera i kremy - choćby tylko odrobinę.

Masło shea - Pomimo swojej stałej formy, mam wrażenie że jest lżejszy niż awokado. Kiedyś poświeciłam mu oddzielny post. Używam go od lat, głównie do olejowania włosów i zabezpieczania dłoni zimą. Obecnie robię nim "poślizg" przy rozpychaniu tuneli w uszach :D

Oleje rafinowane - Wbrew pozorom też ich używam - najczęściej do olejowania oraz do tworzenia kosmetyków do demakijażu. Są pozbawione cennych składników, które zostały zabite w procesie rafinacji, ale nadal użyteczne. Włosom wszystko jedno czy olej jest rafinowany czy nie, i tak są martwe. A produkty do demakijażu i tak powinny być potem domyte czymś na bazie wody, więc możemy nałożyć potem olej z bogatszym składem. Obecnie mam w domu oliwę, olej rydzowy (śmierdziel, ale włosy go lubią), olej kokosowy i olej ryżowy.


Olejki eteryczne

Obecnie zużywam olejek świerkowy i lawendowy, dlatego tak często pojawiają się w przepisach. Jak się skończą, idę w cytrusy. Pamiętajcie tylko o tym, że olejek eteryczny a olejek zapachowy to nie to samo. Interesuje was czysty olejek eteryczny, który jest przeznaczony do zewnętrznego i wewnętrznego użytku, a nie jakieś zapachowe olejki do odkurzacza czy kominków. Moje są od Avicenna - Oil.

Większość tych surowców jest już na wykończeniu - nie mogę się doczekać aż wszystko zużyje i będę mogła zorganizować ogromne surowcowe zakupy :D Żegnam się, miłego dniaaaa



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger