sierpnia 13, 2018

Pierwsze prace w moim warsztacie

Poziom żenady jaką odczuwam obrabiając zdjęcia tych ulepków mnie przytłacza, dlatego bardzo proszę o wyrozumiałość. To trudniejsze niż mi się wydawało, ale nadal walczę i nawet dobrze się przy tym bawię. Póki co jestem w stanie tylko wzorować się innymi artystami - już sama ta nauka jest trudna, a co dopiero tworzenie własnych wymyślnych kształtów.

jakzrobicbizuteriewirewrapping


Chyba odbieram to zajęcie coraz bardziej poważnie - zastanawiam się, czy nie zacząć odkładać na kurs złotniczy. Nauka z książek i materiałów z internetu jest możliwa i nieoceniona, ale brakuje mi szkolenia od A do Z podanego na tacy. Dlatego myślę, że kurs za jakiś czas zrobię, a póki co jestem w stanie raczkować z materiałami, które udało mi się wygrzebać na Youtube i na różnych forach.

Z czym mam problem?

Choć jestem dumna, że umiem już odróżnić fajnagiel od skamoleksu, to nadal stoi przede mną wielka góra informacji, która od początku mnie przytłacza. W dodatku potrzeba trochę kasy na początek, żeby zorganizować przynajmniej podstawowe narzędzia, materiały lub półfabrykanty i niestety większość z tych materiałów pójdzie na straty w imię ćwiczeń. Nadal nie mam palnika, nie licząc jakiegoś szajsu za dychę, który nawet boje się odpalić, i masy innych rzeczy. Mój warsztat stale się powiększa, myślę że za jakiś czas trzeba będzie dokupić drugi stolik i zorganizować prowizoryczne stanowisko na balkonie. Ubolewam, że nie mam szopy, ale jakoś muszę sobie radzić.

Postanowiłam skupić się póki co na materiałach i technikach, które z obecnymi narzędziami jestem w całości zrobić - na wire wrappingu, wypełnianiu gotowych baz kaboszonami i tworzeniu epoksydowych form.

Żywicowe odlewy

Bardzo pokraczne, nierówne i nieudolne, bo nie mam jeszcze silikonu do tworzenia form. Poszłam na łatwiznę, bo zamiast robić odlewane kaboszony w formach, zalałam gotowe bazy żywicą. Niektóre wyszły dobrze, inne mi się wylały i usyfiły wszystko, z innych wystają kawałki roślinek. Póki co uczę się jak zachowuje się w nich żywy, ususzony lub papierowy materiał oraz jak dokładnie wyjmować bąbelki. Nic specjalnego, ale wyglądają nawet ładnie (przynajmniej te, które się nie wylały).

jakzrobicodlewzzywicy?

bizuteriazzywicy


Wklejanie kaboszonów

Mam też kilka kamieni i gotowych kaboszonów, które wystarczy jedynie wkleić w bazę o odpowiednim rozmiarze. Czuje się jednak turbo ubogo, gdy to robię, bo nie można tego nazwać tworzeniem w zasadzie - każdy by to zrobił i nie wymaga to zbyt wielu umiejętności. Takie gotowe bazy prawdopodobnie będą rdzewieć albo coś - chociaż testuje kilka z nich na sobie i nie umarły jeszcze po wielu kąpielach. W każdym razie to niezbyt ambitna zabawa, więcej gotowych baz już raczej nie kupię, szkoda na to czasu. Nie odpuszczę dopóki nie nauczę się robić własnych.

jakprzykleickaboszon?

Wire wrapping

Początkowo nie planowałam uczyć się tej techniki - nawet mi się za bardzo nie podobała, ale strasznie odpręża mnie to okręcanie kamyczków drutami - dlatego idę w to! Na początek trochę pobawiłam się kalcytem, awenturynem i jakimiś kamykami z podwórka. Chyba trochę zbyt krytycznie podchodzę do tego co robię, ale ciągle narzekam - a to drut zadrapany w jednym miejscu, a to wygięcie nie tak jak trzeba... Ale może to i dobrze, jeśli kiedykolwiek miałabym to komuś sprzedać, to fajnie jakby nie dostał porysowanego dziadostwa ;v

diywirewrapping

Moje wzory są póki co bardzo proste - skupiam się głównie na nauce różnych loopów i zakończeń oraz nabieram "wyobrażeń" w kwestii okręcania drutów i tego jak to w ogóle działa. Okazuje się, że miedź jest całkiem twarda i wcale nie taka łatwa do manipulacji. Przy następnym zamówieniu oprócz tony miedzianych szpul, w moim koszyku wylądują także druciki srebrne. Podsumowując - wire wrapping jest super.


tworzeniewirewrappingu


Pierwsze podejście do lutowania

Od dawna marzyłam, by tworzyć ten rodzaj biżuterii - duże oczka, przylutowane wokół kryształów. Okazało się to jednak całkiem skomplikowane, bo cyna nie chce kleić się do miedzi. Brakuje mi jeszcze kilku materiałów, dzięki którym to ma prawo działać. Póki co ulepiłam takie nieładne coś - i zajęło mi to sporo czasu:

bizuteriazcyny


Co dalej?

Liczę, że wkrótce będę mogła już śmigać z palnikiem i robić własne formy do kaboszonów - z miedzi i srebra. Zamierzam także zacząć zabawę kośćmi. Nie wiem tylko jak się za to zabrać. Od dawna marzyłam, żeby móc uruchomić własne Etsy i sprzedawać rękodzieła, ale jeszcze daleka droga przede mną zanim moje pierwsze prace tam trafią. Czeka mnie jeszcze sporo ćwiczeń i marnowania metalu, żebym mogła się poczuć pewnie. Aktualnie większość wyrobów, które wyglądają nie najgorzej rozdaje rodzinie i znajomym lub sama noszę - po to by je moczyć, brudzić, nie szanować i testować jak szybko się niszczą i co mogę zrobić, żeby temu zapobiec. Trzymajcie kciuki, żeby mi się udało!

Jeśli jesteście ciekawi moich przyszłych prac, z pewnością będę je stale pokazywać na mojej relacji na INSTAGRAMIE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger