sierpnia 01, 2018

Niecodzienne podejście do pielęgnacji glutkiem lnianym

Wszyscy doskonale znamy przepis na gluta lnianego - a jeśli nie znamy to i tak zaraz poznamy. Osobiście jednak zbrzydł mi już nudny czysty glutek i eksperymentalnie skleiłam kilka przepisów na gluta inaczej, tak żeby trochę go podrasować. Pokaże Wam dziś jak elfy gotują gluta i dlaczego czasem warto wzbogacić go o inne substancje!



Glut lniany - czyli ugotowane nasiona lnu, można wykorzystać na różne sposoby, między innymi:

  • Składnik masek/płukanek/mgiełek nawilżających do włosów
  • Stylizator do włosów kręconych i nie tylko
  • Podkład pod olej - przy olejowaniu włosów
  • Delikatny "szampon" lub żel do mycia skóry
  • Jako kojące maseczki lub okłady (na podrażnienia, poparzenia itp.)
  • Jako podkład pod kremy
  • Do picia - można go oczywiście zjadać, dodawać do hedzenia lub picia

Zwykły przepis na gluta lnianego

Tak naprawdę nie trzeba trzymać się konkretnych proporcji, ja robię to już na oko. W zależności na jakim glucie mi zależy, dodaję mniej lub więcej ziaren. Jeśli chcę glutka w postaci kleistego rzadkiego płynu - dodaję około łyżeczki ziaren na garnuszek wody. Taka forma gluta jest najlepsza jeśli chcecie robić plopping (ugniatanie i stylizacja glutkiem), gdyż zbyt "twardy" glut po prostu spadnie Wam z włosów. Jeśli natomiast chcę gęsty twardy glucior, którym dosłownie można kogoś walnąć, wsypuję około 2-3 duże łyżki ziaren na garnuszek wody - ciężej się go używa i zwykle wymaga zblendowania by rozbić go na kawałki, ale pozwala ładnie zagęścić na przykład maski czy zioła koloryzujące i ułatwić ich nakładanie.

Glut z cysteiną - podkład pod olej

Nazywam to pseudo rozwodnionym Olaplexem. Gotuję rzadkiego gluta i odlewam sobie około 1/5 szklanki. Resztę zużywam do czegoś innego, a do tej niewielkiej części dodaję pół łyżeczki cysteiny. Dla tych, którzy jeszcze nigdy jej nie używali - ostrzegam, cuchnie jak szambo, ale robi robotę. Nakładam taką miksturę na umyte, jeszcze wilgotne kłaki, a następnie jeszcze na to jakiś olej. Trzymam na włosach około 2 godzin (więcej się nie da, zapach zabija). Wciąż mamy niewiele informacji na temat cysteiny, ale istnieje spory potencjał, że odbudowuje mostki dwusiarczkowe włosów, a więc ma szansę je lekko zregenerować.

Tatarakowy glut

Taką miksturą polecam wcierkować skalp - nie ma da mnie nic lepszego niż tatarak jeśli chodzi o wypadanie włosów. W połączeniu z nawilżającym działaniem lnu, możecie nim także załagodzić jakieś stany zapalne.

Tatarakowego gluta robię prawię identycznie jak zwykłego - bo zamiast wody będziemy go gotować na tatarakowym wywarze. Wywar jest bardzo prosty do przygotowania - dwie łyżki tataraku zalewam szklanką wody i gotuję przez 15 minut. Potem odcedzam tatarak od wywaru, i na takim jeszcze ciepły wywarze gotuję łyżeczkę lnu - znacznie łatwiej jest go wcierać jeśli jest rzadki. Można go wcierać kilka razy dziennie.

Glut lniano - kozieradkowy

Podobnie jak glut tatarakowy, ten również ma zadanie hamować wypadanie i koić skalp. Można zrobić go na dwa sposoby - ugotować łyżeczkę lnu i łyżeczkę ziaren kozieradki od razu, albo ugotować rzadkiego glutka, w kozieradkę tylko zalać odrobiną wrzątku i je połączyć. Taki glut również może być podkładem pod olej - kozieradka też nawilża.

Lniany peeling 

Gęsty, zmiksowany glut może być bazą do peelingu - zarówno peelingu skalpu, twarzy, jak i całego ciała. Gęsty glutek mieszam z łyżką soli (może się rozpuszczać więc ruchy), glinki lub płatków owianych (do skalpu lepiej składniki rozpuszczalne, byle nie cukier) i tyle :D

A Wy jak przygotowujecie sobie glutka?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger