sierpnia 24, 2018

Jak dbać o końcówki włosów?

Znacie ten ból, gdy przez wiele miesięcy zapuszczacie włosy i macie wrażenie, że stoją w miejscu? Wierzycie, że istnieje coś takiego jak "ostateczna długość włosa"? Ja niestety nie wierzę - i już wyjaśniam dlaczego.

jakdbacokoncowki


Włosy nie rosną do pewnej długości, by w końcu się zatrzymać i czekać na śmierć. Wiele osób jednak ma wrażenie, że włosy na pewnej długości przestał rosnąć. Ma na to wpływ kilka czynników:

  • Najczęściej w grę w chodzi zaniedbywanie ścinania końcówek, które stale się wykruszają i wówczas to co wyrośnie, wykruszy się z drugiej strony
  • Po pewnej długości - powiedzmy, że jest to długość za łopatki do pępka, może pojawiać się złudzenie, że kudły stoją w miejscu - mam wrażenie, że w tym miejscu ciężko znaleźć punkt odniesienia, który mógłby nam powiedzieć ile urosły od ostatniego sprawdzania. Nie ma już granicy obojczyków, cycków i tak dalej, jest cały brzuch na którym ciężko porównać długość. 
  • Gdy włosy są zbyt cienkie trudniej je humanitarnie zapuścić - większość włosów przerzedza się na końcówkach, co jest nie tylko kwestią wykruszania, ale także wypadania starszych włosów. Przerzedzone włosy też tracą trochę wizualnie z długości. 

Dlatego też odpowiednie dbanie o końcówki jest kluczowe jeśli bardzo nam zależy na zapuszczeniu włosów. Poniżej opiszę najważniejsze czynności i wspomagacze.


Zabezpieczanie

Pierwszą i prawdopodobnie jedną z najważniejszych rzeczy jest zabezpieczanie włosów za pomocą emolientów. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale włosy cały czas są podatne na niekorzystne czynniki środowiska - słońce, wiatr, niską temperaturę, pocieranie o ubrania i poszewki. Nie da się tego uniknąć, a więc pozostaje oblepić kocówki czymś, co sprawi że będą mniej podatne na te niekorzystne czynniki. Można to robić za pomocą substancji takich jak oleje i silikony. Tych drugich nie polecam - jeśli mnie czytacie to już wiecie czemu. Po prostu nie chcę ich używać. Nie są to jednak substancje, które zrobią Wam krzywdę. Są różne formy silikonów - lotne, ciężkie i tak dalej. Jeśli bardzo chcecie ich używać, musicie wiedzieć których konkretnie używacie i czy konieczne jest mocne mycie - w większości niestety jest konieczne, a co za tym idzie musicie często używać mocnych detergentów, które mogą włosy niszczyć. To kwestia indywidualna - ja jednak stawiam na oleje. Moim ulubieńcem do zabezpieczania jak masło shea, które w niewielkiej ilości, nie zostawia tłustych strąków i w zasadzie jest niezauważalne. Płynne oleje mi niestety nie odpowiadają.

Satynowe poduszki

Pozwolą trochę zminimalizować szkody, które dostarczamy kłakom w czasie snu. Zwykłe poszewki pocierają o włosy kiedy się wiercimy i przekręcamy i może to powodować mikrouszkodzenia. Sama nie mam jeszcze takiej poszewki, ale jak już kupię, to na pewno się pochwale.

Tangle teezer do śmieci

Ta szczotka była bóstwem większości z nas kilka lat temu. Czyli wtedy, gdy zrobiła się modna i jeszcze nie wiedzieliśmy, że niszczy włosy. Igiełki mogą pod wpływem czasu ulec rozdwojeniu - i szarpać włosy, który wejdzie pomiędzy nie. Czasem go jeszcze używam - w formie masażu skóry, bo do tego nadaje się świetnie. Staram się jednak nie czesać nią całych włosów, a już w szczególności nie końcówek.

Henna i inne zioła

Henna wnika do włosa, łączy się z keratyną, i po kilku warstwach zostaje we włosie dożywotnio. Włos nie tylko zyskuje kolor, ale także widocznie się pogrubia i zostaje wzmocniony. Końcówki włosów hennowanych są bardziej stabilne i trochę bardziej odporne na czynniki środowiska. Pod warunkiem, że hennujecie prawidłowo, nie wywołując przesuszenia, które co prawda jest tylko kilkudniowe, ale zawsze jest. To mit, że henna niszczy włosy. Rozpowszechniają go niewyedukowani fryzjerzy, którzy nie odróżniają prawdziwej henny od henno-podobnych produktów pokroju Venity czy Elda.

Henna wnika do włosa, łączy się z keratyną, i po kilku warstwach zostaje we włosie dożywotnio. Włos nie tylko zyskuje kolor, ale także widocznie się pogrubia i zostaje wzmocniony. Końcówki włosów hennowanych są bardziej stabilne i trochę bardziej odporne na czynniki środowiska. Pod warunkiem, że hennujecie prawidłowo, nie wywołując przesuszenia, które co prawda jest tylko kilkudniowe, ale zawsze jest. To mit, że henna niszczy włosy. Rozpowszechniają go niewyedukowani fryzjerzy, którzy nie odróżniają prawdziwej henny od henno-podobnych produktów pokroju Venity czy Elda.

Olejowanie

Włosy potrzebują emolientów nie tylko w formie zabezpieczania, ale także dłuższych zabiegów. Olejowanie jest dość ważną kwestią jeśli chodzi o stan włosów na długości i końcówek. Według mnie powinno się to robić chociaż raz w tygodniu na dłużej - jeśli to możliwe to na całą noc. Najlepiej robić to oczywiście na podkład nawilżający - wtedy przemycimy kłakom jeszcze trochę humektantów. Ja nie zawsze olejuje na podkład, powiedzmy że podkładu używam co drugie lub trzecie olejowanie. Nie ma reguły, czy trzeba to robić na mokrych czy suchych, brudnych czy czystych włosów - jeśli macie dobrany odpowiedni olej, każde olejowanie jest lepsze niż jego brak, bez względu na warunki. Trzeba samemu przetestować sobie ulubione sposoby olejowania i zobaczyć, po którym czujemy się najlepiej.

Dieta

Nie będę Wam wciskać kitu jakie suplementy musicie żreć, żeby mieć piękne i długie włosy. Odnoszę jednak wrażenie, że dieta też jest ważna i ma wpływ na stabilność struktury włosa. Ważną rolę odgrywają tutaj między innymi tłuszcze. Warto jest wprowadzić do diety jakiś olej nierafinowany (czarnuszka, lniany, wiesiołek, ogórecznik, nawet oliwa). Wiadomo, że cebulki muszą jeść też różne witaminki, potrzebują krzemu (które i tak w pierwszej kolejności są pochłaniane przez ważniejsze organy). Bardziej szczegółowo o tym kiedy indziej.

Regularne podcinanie

Wiele lat oszukiwałam się, że nie muszę podcinać włosów, bo skoro niektórzy 5 lat nie obcinają i zapuścili długie grube kudły, to ja też mogę, a co. Nie szybko się przekonałam, że niestety nie mogę. Nie te geny. Myślę, że 3-4 miesiące to taki optymalny odstęp między kolejnymi podcinaniami. Ważne jest jednak to, żeby nie uwalić 10 centymetrów, a jedynie samiutkie końce, co może jest trochę trudniejsze w przypadku włosów cieniowanych. Dlatego unikam fryzjerów - przez te mendy do których trafiałam, moje cinszko zapuszczone kłaki w ciągu kilku sekund traciły połowę długości, bo jakieś babsko nie rozumie co to znaczy uciąć centymetr. Podcinać - jak najbardziej. Końcówki. Nie całe włosy.

Odpowiednio zaostrzone nożyczki

Podcinanie nic Wam nie da, jeśli używacie tanich nożyczek, które zostawiają po ucięciu białą kuleczkę na końcu włosa. Może to wynikać nie tylko z kiepskiej ostrości, ale także z tego że włosy są bardzo suche. Jednak najpierw trzeba załatwić dobre nożyczki, a tanioszkami z drogerii to sobie można co najwyżej łoniaki ucinać ;v

Moje nożyczki były z firmy Henbor, ale nie byłam z nich do końca zadowolona - czasami zostawiały mi kuleczki na końcach, co może oznaczyć, że nie są wystarczająco ostre. Najczęściej polecane są Jaguary, ale sama ich jeszcze nie miałam.


Przyznam, że pielęgnacja końcówek to moja zmora - często mi się po prostu nie chce, a niestety moje włosy nie są z tych, które wytrzymają spanie na poduszkach z papieru ściernego, rypanie detergentami i prostowanie żelazkiem. Dlatego moje końcówki dość szybko się niszczą. Korci mnie, żeby poświęcić się w imię nauki i nie ścinać ich przed dwa lata, bez względu na to jak beznadziejny będzie ich stan. Niewykluczone że tak zrobię, bo nożyczki mi się rozwaliły i nie chce mi się kupić nowych. Tak czy inaczej mam nadzieje, że rady będą dla Was przydatne!

Dla ciekawych, moje najczęściej czytane włosowe wpisy:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger