lipca 16, 2018

BARF - jak samemu zrobić kotu jedzenie?

Dzisiaj nareszcie przyszedł czas na wpis o tym jak samemu zrobić kotu odpowiednie jedzonko, które będzie zdrowszą alternatywą dla gotowych karm. Zanim jednak przejdziemy do rzeczy, coś sobie wyjaśnijmy.

"Ja mojemu kotu/psu sam gotuję zdrowe jedzonko. Trochę ryżyku, gotowane mięsko, marcheweczka i makaronik."

Pewnie nie raz to słyszeliście i myśleliście sobie - "Wow, ale on musi kochać tego sierściucha". I nie wątpię, że tak jest, niestety należy tych ludzi wyprowadzać z błędu. Wydawać by się mogło, że taki pokarm jest zdrowy - bo pozbawiony konserwantów, polepszaczy smaku i soli. Może i jest zdrowy, ale na pewno nie dla kota czy psa i zaraz postaram się to wyjaśnić.



Włos mi się jeży na głowie, gdy słyszę o takich potrawach dla pupila, tym bardziej że właściciel jest nieświadomy, jak w dobrej wierze szkodzi swojemu zwierzakowi. Gotowane posiłki i dodatek zbóż w postaci makaronów i ryżyków nie są ani trochę zdrowsze od kiepskiej jakości karm sklepowych - ustawiłabym je na równi, z tą różnicą, że te pierwsze są gotowane z, powiedzmy, dobrej jakości składników, a te drugie z odpadów. To jedyna przewaga gotowanego w domu jedzenia. Psy i koty zostały stworzone do jedzenia mięsa - i o ile jeszcze w przypadku psów dodatek warzyw czy owoców (nie zbóż!) jest dopuszczalny, tak kot jest ścisłym mięsożercą i surojadem i rośliny są mu w diecie całkowicie zbędne, a zboża szkodliwe. Poza tym, gotowane jedzenie w różnej postaci jest pozbawione suplementacji - a jest ona konieczna i mają ją z reguły nawet kiepskie karmy. Suplementacja jest bardzo istotna, bo musi "naśladować" naturalny pokarm kota - ofiary w całości zawierające żelazo z krwi, wapń z kości i inne ważne składniki oraz niezbędną do życia taurynę, której nie ma w domowej brei z ryżu.

Są oczywiście dobrej jakości karmy z odpowiednią suplementacją, istnieje jednak jeszcze zdrowszy model karmienia - BARF (Biologically Appropriate Raw Food, nie mylić z Rzygiem). W zależności od gatunku zwierzęcia, BARF wygląda inaczej - dla kota będzie oparty na surowym mięsie, dla konia na surowej trawie czy innym zielsku. Skupmy się jednak na kotach i tym w jaki sposób odpowiednio bilansować jedzenie. Na koniec podam Wam tez kilka ważnych linków, które będą bardzo pomocne w nauce - bo niestety w przeciwieństwie do innych moich wpisów, ten nie da Wam gotowego przepisu i nie sprawi, że od razu będziecie gotowi zrobić pierwszą mieszankę.

Jak to działa?

Barfa dla kota przygotowuje się na zapas - mieszanki robi się na kilka dni, tygodni, na miesiąc lub ewentualnie dwa. Spokojnie, nie musicie codziennie grzebać się z żarciem dla kota. To by było z resztą nie możliwe - bo wtedy trzeba by było dodawać mikroskopijne ciężkie do zważenia ilości suplementów. W skrócie polega to na stworzeniu mieszanki, która jest połączeniem surowych mięs, podrobów i suplementów, które następnie się porcjuje i mrozi. W pewnych sytuacjach zamiast mięsa surowego dodaje się gotowane - na przykład gdy kot jest chory na trzustkę - nie jestem jednak dietetykiem ani lekarzem i skupiam się na pokarmie dla zdrowego kota. Mieszankę oblicza się w specjalnym kalkulatorze do barfa, o którym napiszę niżej.

Dlaczego barf jest lepszy niż karmy?

Jest to zdecydowanie bardziej treściwy i sycący posiłek - mięso jest kaloryczne, syci kota na długo. Jest też bardziej wartościowy - bo mięso bez obróbki termicznej nie traci tyle składników co gotowane mokre karmy lub wypalone na wiór chrupki. Koty na odpowiednio zbilansowanym barfie dochodzą do idealnej wagi i są zdrowsze - szczególnie jeśli chodzi o ich delikatny układ moczowy (który cierpi na karmach suchych na przykład), który otrzymuje odpowiednią ilość wody - a przypominam, że koty jako zwierzęta pustynne, większość wody pobierają z pokarmu. Jest jeszcze jeden argument za tym modelem karmienia - zapach w kuwecie. Odkąd Sajgonka przeszła na barfa skończyły się czasy cuchnących odpadów radioaktywnych i luźnych kup. Od tego czasu jej kupy są totalnie bez zapachu i nie mamy żadnych problemów z biegunkami - a robi je co 3-4 dni, a nie codziennie lub dwa razy dziennie jak było kiedyś. Dzieje się tak ze względu na to, że ten rodzaj pokarmu trawi się niemal w całości - nie ma tu zbędnych zapychaczy pokroju zbóż, które przechodzą przez kota na wylot. Na większość osób działa ten argument - koty które zostawiały w kuwecie cuchnące bomby apokalipsy zaczadzające całą chałupę w mgnieniu oka, nagle załatwiają się tak, że zorientujemy się o tym dopiero gdy spojrzymy na kuwetę. Życie bez codziennych odruchów wymiotnych podczas sprzątania po kocie jest naprawdę bardzo przyjemne. Pozostaje jeszcze kwestia ceny - choć barf na początku wydaje się kosztowny ze względu na konieczność zainwestowania we wszystkie potrzebne suplementy i sprzęty, tak potem kosztuje zdecydowanie mniej niż karmienie gotowymi karmami. Suplementy wystarczają na wiele miesięcy, niektóre nawet lat - jedyne co pozostaje uzupełniać to różne rodzaje mięsa. U mnie przygotowanie mieszanki dla 3 kilowego kota około na 25-35 dni kosztuje zwykle w granicach 40-60 zł, w zależności od tego jakie mięsa uda mi się kupić - na karmy wydawałam ponad stówę, a niektórzy grubo ponad dwie stówy. Warto jeszcze dodać, że kot zjada zdecydowanie mniej barfa niż gotowej karmy, że względu na to że jest bardziej sycący - u nas kot jedzący dziennie 200 g karmy, je około teraz 120 g mięsa dziennie. Jest to więc fajna opcja np. gdy trzeba wykarmić sporą ilość kotów - cieszy mnie że niektóre fundacje powoli przekonują się do barfa.

Czy to bezpieczne?

Oczywiście. Miejcie na uwadze, że kot to surojad. Jego układ pokarmowy jest stworzony do trawienia surowego mięsa. Zgadza się, że kot domowy w stanie dzikim zjada małe gryzonie czy ptaki, a nie kawał świni - ale do gotowej karmy nikt nie wrzuca szczura i wróbla, tylko właśnie jakieś części lub resztki większych zwierząt, a po to jest suplementacja, by były bardziej wartościowe niż samo mięso i by przypominały ofiarę kota w naturze. Koci żołądek radzi sobie z bakteriami doskonale. Jeśli natomiast chodzi o możliwe pasożyty, mięso sklepowe - z produktami dla ludzi jest przebadane i nie ma możliwości żeby trafiło za ladę jeśli jest zarażone. Należy jedynie unikać mięsa dzika oraz dla bezpieczeństwa wieprzowych podrobów ze względu na możliwość zarażenia wirusem Aujeszkiego. Mięso wieprzowe jest bezpieczne od kilku lat, ale dla pewności unika się samych podrobów, bo w razie czego, to właśnie tam będzie skupiony wirus.

Czy barf ma jakieś wady?

Ma - nie ukrywajmy, jest trudny. To niestety nie jest książka kucharska z gotowymi przepisami. Każdy przepis tworzy się samodzielnie - a jeśli z jakiegoś powodu nie dacie rady tego pojąć, albo nie chce wam się tego nauczyć, można to zlecić odpłatnie dietetykowi, który na podstawie informacji o Waszym kocie ułoży kilka przepisów. Dlaczego nie można korzystać z gotowych przepisów? Bo mieszankę liczy się pod własnego kota/koty - w oparciu o jego wagę, wiek, możliwe choroby. To niestety nie wygląda tak, że usiądziecie przed specjalnym kalkulatorem do barfa i na pstryknięcie palcem ułożycie mieszankę - to wymaga ćwiczeń i kombinowania w ilości dodatków, tak by wszystkie normy zostały zachowane. Pocieszę Was jednak - jeśli taki gamoń jak ja się tego nauczył, to każdy się nauczy :D

Czego potrzebujemy?

Zanim zrobicie pierwszą mieszankę, będzie trzeba się wyposażyć w różne gadżety. Należą do nich między innymi:


  • Kalkulator do barfa - Bez niego nic nie zrobicie. Można go zdobyć na forum Barfny Świat, niżej macie link. Trzeba się zalogować i napisać wiadomość do adminki Hebe - wyśle Wam kalkulator, gdy wpłacicie przynajmniej 5 zł na fundację. Mieszanek absolutnie nie wolno robić na oko, wszystko musi być wyliczone w kalku.
  • Waga kuchenna - Do ważenia mięs i większych ilości supli.
  • Waga jubilerska - Do ważenia malutkich ilości supli.
  • Pojemniki lub woreczki strunowe - można oczywiście pakować w zwykłe małe reklamówki, ale to niewygodne poza tym to masa śmieci. Najlepiej kupić pudełeczka wielokrotnego użytku, jeśli natomiast macie za małą zamrażarkę, woreczki strunowe, które można potem rozpłaszczyć i zmieścić ich sporo, a nawet użyć ponownie.
  • Opcjonalnie maszynkę do mielenia mięsa - przy większej ilości kotów jest to konieczne (w sumie to nie jest konieczne, ale powodzenia w pokrojeniu 30 kilo mięsa na raz).
  • Suplementy - tak jak mówiłam, są obowiązkowe. Samo mięso mięśniowe jest pozbawione składników, które kot w naturze przyjmowałby z wnętrznościami, krwią, kośćmi, mózgami swoich ofiar. Naturalne suplementy mają sprawić, że mieszanka będzie możliwie jak najbardziej przypominała prawdziwą zdobycz. Niektórych nie trzeba kupować - można zrobić. Kości czy skorupki jaj można samodzielnie zmielić, zamiast hemoglobiny możecie zdobyć z dobrego źródła czystą krew itp.

Suplementy 

Jest ich sporo i nie wszystkie są konieczne, ale niektóre są podstawowe - tauryna, hemoglobina/krew, mączka ze skorupek jaj (którą można zrobić samemu), mączka kostna, drożdże browarnicze, mączka z alg, witamina E, jakiś olej rybny - u mnie z dzikiego łososia, sól himalajska (sód). Są jeszcze inne suple, oleje omega, olej z kryla i tak dalej. Musicie stworzyć listę potrzebnych supli i je zamówić. Nie polecam zamawiać "gotowych" mieszanek, które niby mają już w sobie to co powinny, bo w rzeczywistości nie do końca tak jest i mieszanka będzie wybrakowana.

Jak tworzyć mieszankę na kalkulatorze?

Tu zaczynają się schody, bo jest wiele zasad, których trzeba przestrzegać. Trzeba przeliczać białko na wagę kota i ilość dni, powinno być jak najbardziej zbliżone 5.0. Trzeba przestrzegać stosunków wapń/forsfor - ma wyjść 1,15, oraz potas/sód - ma wyjść 1,35. Tłuszcz może być do 40%. Jest jeszcze sporo innych wytycznych, które poznacie ze źródeł jakie Wam podam. Kalkulator nie jest idealnym narzędziem i jeśli wyniki nie palą się na czerwono, nie oznacza że mieszanka jest ułożona dobrze - trzeba się niestety bardziej wysilić. Na początku dużo ćwiczcie "na sucho" - wymyślajcie sobie jakie mięsa teoretycznie możecie wykorzystać, wybierajcie je w kalku i starajcie się do tego dopasować suple - zmieniajcie ilości tak, by stosunki się zgadzały. Mi zajęło kilka dni zanim to pojęłam.

Jak przygotować mieszankę?

To już najprostsza kwestia. Załóżmy że już macie gotowy przepis i kupione wszystkie składniki. Najpierw trzeba zważyć odpowiednie ilości mięsa i je pokroić albo zmielić. To samo z podrobami - tylko je najlepiej pokroić bardzo drobno, żeby równomiernie wymieszały się z mięsem. Następnie odsypujemy suplementy - jak lubię je odmierzać do wspólnej miseczki i potem rozrabiać z wodą. Hemoglobina lubi się grudkować. Następnie łączymy je z mięsem, wrzucamy surowe żółtka, ewentualnie jakieś inne dodatki z przepisu (np. smalec) i wodę. Woda nie jest konieczna od razu, można wlewać ją po nałożeniu porcji barfa do miseczki. Jeśli macie w mieszance dużo wody to otrzymacie taką zupę, którą ciężko będzie nałożyć do pojemników. Jak wybieram opcje po środku - odmierzam sobie do miski potrzebna ilość wody, wkładam mieszankę do pojemników, a potem dolewam do nich wody. I koniec - porcjujemy i mrozimy - kalkulator orientacyjnie pokazuje Wam na ile dni wystarczy mieszanka i ile mniej więcej dziennie ma zjeść kot. Każdego wieczora wyciągacie jedno opakowanie do lodówki, żeby tam powoli się rozmrażało. Na drugi dzień jest gotowe do podawania ( nie na raz, tak samo jak karmę w kilku posiłkach w ciągu dnia). Jeśli na przykład dużo pracujecie i nie dacie rady karmić kota 4 razy dziennie albo boicie się że, mięso przez leżenie cały dzień w misce zgnije, można wrzucić do michy zamrożonego na kość barfa - będzie się rozmrażał powoli, a kot będzie zjadał to co już się rozmrozi.

Ważne linki:

1. Grupa - barf dla kota
2. Grupa - barf dla psa
3. Forum Barfny Świat


Inne moje wpisy o karmieni kotów:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger