lipca 30, 2018

Artefakty - lipiec 2018 - skrzat otwiera warsztat i zostaje kowalem

Tak, zachciało mi się zabawy w kowala. Rzuciłam rysunek kilka lat temu, bo byłam zbyt leniwa, ale brakuje mi jednak tworzenia i postanowiłam spróbować w trochę innej dziedzinie. Dlatego w ostatnim czasie przybyło mi sporo sprzętu, narzędzi i materiałów do tworzenia biżuterii. Niestety mam totalnie niewielkiego skilla i sporo obaw że nie dam rady tego ogarnąć. Brakuje mi jeszcze jakiegoś dobrego palnika, skamoleksu i innych rzeczy do pracy z tak wysoką temperaturą, a poza tym przydałoby się miejsce lepsze niż balkon, ale każdy orze jak może. Dlatego już na wstępie zaznaczę, że jeśli macie jakieś wartościowe artykuły, książki czy rady, chętnie przeczytam.


Narzędzia do tworzenia błyskotek

Na razie jest tego niewiele - tania baza lutownicza i palnik za parę złotych (spontaniczny zakup, rozglądam się za lepszym palnikiem), szczypce, zaciskacze i tym podobne, gesztelka, pilniki i kilka innych pierdół. Moja wishlista wciąż jest ogromna, ale udało mi się już zgromadzić tyle, żeby móc cokolwiek zrobić.


Materiały

Kupiłam póki co sporo tanich półfabrykantów do ćwiczeń - bazy, łańcuszki, zapięcia. Mam też trochę miedzi i cyny, kamienie i minerały.

W dalszej kolejności muszę sprowadzić dodatkowy stół i trochę półek, bo nie mam już miejsca. Na stole chcę usadowić starą maszynę do szycia mamy -  mam co do niej pewne plany, o których na razie jeszcze nie mówię, żeby nie zapeszać. Potrzebuje jak wyżej wspominałam, silikonu, palnika i muszę ogarnąć balkon, tak by nadawał się do zabaw z ogniem.


Żywica

Moją zamówiłam na Allegro - rozrabia się ją 2:1 z utwardzaczem. Chcieliście wpis o roślinkach zalanych żywicą, ale stwierdziłam, że to zbyt proste na oddzielny wpis. Jeśli chcecie możecie to bardzo łatwo ogarnąć sami. Wystarczy kupić bazy do kaboszonów w sklepie z półfabrykantami oraz zestaw żywica + utwardzacz, a także nazbierać trochę roślinek. Żywicę rozrabia się według instrukcji i można zalewać. Tylko małymi kropelkami, żeby się nie wylało. To takie dość łatwe bo nie będziecie się bawić w silikon i odlewy, tylko od razu wypełnicie sobie naszyjnik.



I to na razie tyle jeśli chodzi o mój "warsztat".

Nowe zielsko

Tym razem trafiło do mnie sporo badyli - polyscias, alokazja, fatsja i ficus lyrata, które są po prostu cudowne, a także śliczna shefflera, która niestety została zabita przez inwazję wciornastków. Dorwałam jeszcze jedną i tym razem trzyma się dobrze. Oprócz tego dostałam też dwa prezenty - araukarię wyniosłą i aechmeę! Na razie robię sobie przerwę z badylami - moja wishlista jest oficjalnie zamknięta. Prawdopodobnie jak zobaczę coś ładnego, to i tak kupię ale czas teraz zadbać o moje nowe dzieci. Nie wszystkie jeszcze przesadziłam i ogarnęłam. Większość z nich dorwałam w Biedronce - roślinki mają tam coraz lepsze, choć niestety jedna z nich miała lokatorów.




Alokazja Polly (po lewej), Fatsja japońska (po prawej), ficus lyrata (góra)


Maleństwo - shefflera, Aechmea (lewa góra), Araukaria wyniosła (po prawej)


Polyscias (po lewej), Fikus lyrata (po prawej)

Książki

Na Instagramie chwaliłam się już "Poradnikiem podróżnika", dorwałam oprócz tego długo planowany zakup w postaci "Sekretów urody Koreanek".



Tunele i plugi

Na koniec moje małe cudeńka. Niestety jeszcze nie mogę ich nosić, bo mój flak ma za mały otwór, a tu plugi i tunele mają od 14 do 16 mm. Na razie więc mogę je sobie co najwyżej pomacać. Pięknie prawda?



Miłego dnia :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger