czerwca 14, 2018

Moje ulubione albumy muzyczne

Hejoszka ;v Tym razem skleiłam wpis na temat ulubionych albumów i ciekawostek na ich temat. Jeśli szukacie czegoś nowego, prawdopodobnie ten wpis Wam się przyda. A jeśli jeszcze nie czytaliście wpisu o zespołach folkowych dla początkujących to zapraszam TUTAJ.

Arkona - "Vo slavu Velikim"

Album pojawił się w 2005 roku, więc nie jest żadną nowością. Od czterech lat go słucham i nadal mi nie zbrzydł, prawdopodobnie dlatego, że sporo dźwięków pochodzi z instrumentów ludowych. Jest cudowny i dość specyficzny, myślę że to trochę za dużo dla osoby, która nie za bardzo ogarnia jeszcze folk (a folk metal już w ogóle). Istnieje duże ryzyko, że Wam się wówczas nie spodoba. Może Was też razić język, ja byłam już przyzwyczajona, bo znałam już "Zimushke" i "Yarilo". Nie potrafię wybrać ulubionego utworu, bo kocham chyba wszystkie, ale z takich bardziej wpadających w ucho dla folkowych świeżaków polecam zacząć od "Po Syroi Zemle", "Tuman Yarom", oraz od wstawki w minucie 15:30, która potrafi doprowadzić do orgazmu bębenków. Podsumuję go tak: Masza drze japę, w tle jakieś upierdliwe fujarki, jest fajnie (słowa mojej znajomej). Polecam ;v

Utwory:
"Intro (Kolymiyka)"  "Skvoz Tuman Vekov (Through the Mist of Ages)" "Rus Iznachalnaya (Primordial Rus)" "Vo Slavu Velikim! (For Glory of the Great)" "Po Syroi Zemle (On the Moist Earth)" "Tuman Yarom" (Ukrainian folk song)" "Zov Bitvy (Call of the Battle)" "Vedy Proshlovo (Vedas of the Past)" "Velikden (Great Day)" "Gnev Vremen (The Wrath of Times)" "Na Svarogovoi Doroge (On a Svarog's Road)" "Vyidi, Vyidi Ivanku..." (Russian folk song) "Vosstaniye Roda (Rod's Uprising)" "Sila Slavnykh (By Virtue of the Glorious)"

Wardruna - "Runaljod - gap var Ginnunga"

No tak. Tego nie mogło tu zabraknąć. Wiadomo. Wracamy do Skandynawii. Wardrunę prawdopodobnie wszyscy znacie, a jeśli nie to musicie poznać. Nie ma innej możliwości. Ten album jest zarazem pierwszym albumem trylogii Runaljod (dźwięki run) i ma znacznie więcej moich ulubionych utworów niż Yggdrasil (patrz niżej). Cała twórczość tego zespołu to jest zajebiście klimatyczna rzecz przesączona folkiem i ambientem, ale gap var Ginnunga to po prostu mistrzostwo. Słuchając go przenosicie się do zamszonej mokrej puszczy na jakimś zadupiu w Norwegii i czujecie, że możecie tam zostać na zawsze w chacie zbudowanej z wyrąbanego własnym toporem drewna, jedząc jakieś grzyby zeskrobane z pnia i popijając mlekiem tej jednej kozy, którą kupiliście za etui do srajfona. A potem chce Wam się płakać, bo nie, nadal jesteście w smutnym centrum miasta i możecie sobie co najwyżej zapalić świerkowy olejek. Nie powstało jeszcze nic w tak oryginalnym klimacie. Nie potrafię tego opisać inaczej niż metaforycznie. Najlepsze utwory? Zdecydowanie "Jara" i "Bjarkan", a w dalszej kolejności "Hagal" i "Dagr". Niektóre z nich wykorzystano w "Wikingach".


Utwory:1.„Ár var alda”
2.„Hagal”
3.„Bjarkan”
4.„Løyndomsriss”
5.„Heimta Thurs”
6.„Thurs”
7.„Jara”
8.„Laukr”
9.„Kauna”
10.„Algir – Stien klarnar”
11.„Algir – Tognatale”
12.„Dagr”



Wardruna - "Runaljod -Yggdrasil"

Drugi album też jest jednym z moich ulubionych - w przeciwieństwie do trzeciego, Ragnaroka, który inspiruje mnie już znacznie mniej i trochę zmienia klimat na bardziej wojenny (choć nadal jest bardzo dobry, to jednak nie najlepszy - jedyne utwory, które mi się tam bardzo mocno podobają i które według mnie utrzymały się w klimacie, to "Raido" i "Odal"). Ale skupmy się na Yggdrasilu - W "Wikingach" wykorzystano z tego albumu między innymi "Solringen", "Sowelu" i "Gibu", pamiętacie kiedy? ;D Moimi absolutnymi wymiataczami są tu własnie "Solringen" i "Helvegen".


Utwory:
1.Roltlaust Tre Fell
2.Fehu
3.Naudir
4.Ehwar
5.Ansur
6.Iwar
7.Ingwar
8.Gibu
9.Solringen
10.Sowelu
11.Helvegen



Dead can dance - "Anastasis"


Jeśli znacie "Dead can dance" to doskonale wiecie, że przechodzimy w dość egzotyczne klimaty. Słucham go kiedy chcę się odmóżdżyć i zrobić sobie przerwę w paleniu wrogich drakkarów. Ich utwory kojarzą mi się z Afryką, choć oczywiście nawiązują do wielu różnych kultur i miejsc świata. W tym przypadku inspirowali się właśnie Afryką, a także między innymi Grecją i Turcją. Jeśli lubicie różne dziwne wschodnie instrumenty (darbuka, cymbały, tom-tomy) to chyba wpadnie Wam w ucho większość kawałków tego albumu. Moim faworytem jest "Kiko", nawiązujący między innymi do kultury indyjskiej, afrykańskiej i indonezyjskiej. Lisa jak zwykle zrobiła robotę swoim głosem, ale to sama muzyka mnie w nim tak intryguje. Polecam słuchać go z teledyskiem (jak każdy utwór DCD z resztą). Jedną z ciekawszych rzeczy jest tradycyjny taniec balijski (od minuty 5:30 w klipie), który ma swoje korzenie jeszcze w starożytnych czasach Indonezji. Nie jestem pewna czy tańczą go tu dzieci, czy dorosłe kobiety, przeraża mnie i podoba mi się jednocześnie. Oprócz tego najbardziej podobają mi się utwory "Amnesia", "Opium" i "Agape".

Utwory:
1. "Children Of The Sun" 
2. "Anabasis"
3. "Agape"
4. "Amnesia"
5. "Kiko"
6. "Opium"
7. "Return Of The She-King"
8. "All In Good Time" 


Osi and the Jupiter - "Uthuling Hyl"

Zrobiłam fotkę tego albumu i zapytałam na Instagramie kto zgadnie co to. Piszę to w momencie, gdy są już 4 głosy na "Daudra Dura" (patrz niżej), a wstawiam gdy jest pół na pół. Śmieszne co? I w sumie nawet się nie dziwie, gdybym słyszała ich nie znając nazwy, to chyba bym sobie pomyślała, że Forndom postanowił adoptować jakiegoś skrzypka. Ale do rzeczy - to taka "nordycka" świeżynka z Ameryki, zespół powstał dwa lata temu - a "Uthuling Hyl" jest genialny kiedy chcecie być smutni. Idealny na jakiś pogrzeb czy coś ;v A tak na poważnie - utwory są bardzo przygnębiające i potrafią tak wycisnąć łzy jak ja wyciskam zawartość czekotubki. O samym zespole wiem niewiele, bo nie są jeszcze zbyt znani (chociaż sam album niedługo wbije 500k wyświetleń), ale mam nadzieje, że niedługo znowu coś wyprodukują i oby było równie smutne, bo takie perełki są czasami potrzebne. No ile się może człowiek uśmiechać? Najbardziej wymiatają pierwsze trzy utwory, ale poziom ich smutku może doprowadzić nieświadomą osóbkę do depresji, polecam wyposażyć się w jakieś wiadro chusteczek. Aha - fani skrzypiec, pozycja obowiązkowa dla Was.

Utwory:
1. Baldur
2. Draugadóttinn 
3. Útiseta 
4. Ulv Kult 
5. Ravencraft 
6. Hlidskjalf 
7. Empty Moons 
8. Old Dead 
9. Landvœttir

Forndom - "Dauðra dura"


Na koniec zostawiłam to małe cudo Forndomu (dawniej Heathen Harnow). "Daudra dura" to taka mieszanka bardzo mrocznych, smętnych i powolnych utworów. Przeczytałam kiedyś jak ktoś porównywał śpiew w tych utworach do chórków mnichów, i rzeczywiście coś w tym jest, ale trochę "inaczej". Ta muzyka ma w sobie chyba coś z ambientu, słychać w niej jakieś niespokojne, melancholijne brzęczenie i szuranie. Ten album o dziwo przypadł mi do gustu znacznie bardziej niż "Flykt" (ale skoro już o nim wspominam, to posłuchajcie sobie pierwszego utworu, "För världarna nio", i zwróćcie uwagę szczególnie na to co się dzieje w minucie 2:45, potem możecie zacząć gwałt na replayu. Plus, "Aterkomst" też wymiata). Poza tym - i tu zwracam się szczególnie do ludzi, którzy lubią moje zdjęcia - polecam zaobserwować ich Instagrama. Zobaczycie wtedy co to znaczy mieć ładne zdjęcia. Nie wiem kto im prowadzi ten profil, ale mogłabym mu za to płacić.

Utwory:
1. Nio natters led 2. Den grymma hästen 3. Resan 4. När gudarna kalla 5. Svitjod 6. Jag vet ett temple stå 7. I Hel’s sköte

To tyle na dziś. Nie pytajcie czemu czcionka się zmienia. Nie mam pojęcia ;v
Dajcie mi znać czy znacie tą muzykę i koniecznie podzielcie się swoimi ulubionymi w podobnym klimacie, chętnie poznam coś nowego (choć nie wiem czy coś się przede mną jeszcze ukryło ;D). Miłego dnia!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger