czerwca 29, 2018

Encyklopedia domowych masek do włosów - 32 przepisy!

Dobrze wiecie, że jestem fanką kosmetyków "na zapas" - nie przepadam za babraniem się non stop z niewielką ilością kosmetyku, wolę zrobić większą ilość, która wystarczy mi na kilka tygodni. Postanowiłam jednak stworzyć spis domowych i prostych masek do włosów, bo mam sporą praktykę w testowaniu ich, a wiem że większość z Was woli takie przepisy niż tworzenie trudnego kosmetyku na emulgatorze.

I standardowo, mam dla Was kilka przydatnych informacji związanych z tematem. Mam nadzieję, że coś przypadnie Wam do gustu. Jeśli chcecie, mogę w przyszłości stworzyć podobny post o maskach do twarzy.




Efekty masek i odżywek 

To chyba najważniejszy punkt tego wpisu. Maski, pomimo że bywają potrzebne, nie są magiczną bronią przeciwko wszystkim włosowym problemom. Kiedy wchodzę na pierwszą lepszą grupę włosową widzę od razu pytania początkujących: "A jaka maska jest najlepsza?", "A jaka maska najlepiej nawilża?", "A poleci ktoś maskę na zniszczone końcówki?", "Najlepsza maska do suchych włosów to?". Moi drodzy - nie ma czegoś takiego jak najlepsza maska na suche, mokre, ciemne, słabe, zniszczone, czy inne włosy, nie ma czegoś takiego jak najlepsza maska w ogóle, bo zależnie od indywidualnych problemów i typu włosów, maska może mieć różne efekty u różnych osób. Musicie się nauczyć, że są TYPY masek, wykorzystywane przy konkretnych problemach skórnych czy włosowych i w zależności od tego co chcemy osiągnąć, powinniśmy wybierać właśnie typ maski, a nie markę maski. Zamiast pytać jaka jest najlepsza maska świata, spytaj na przykład o typy masek humektantowych (nawilżających), albo proteinowych. Maska to niestety nie jest coś, co rozwiązuje wszystkie problemy z włosami - jeśli Twoja pielęgnacja leży, nie stosujesz zasad równowagi PEH, codziennie rypiesz włosy detergentami i wysoką temperaturą, żadna pojedyncza maska nie jest w stanie Cię uratować. Trzeba tez mieć na uwadze, że większość gotowych produktów - odżywek i masek ma w składzie silikony i inne substancje oblepiające. Odpowiadają one za ładny wygląd włosa - a nie jego rzeczywisty stan. Włos nadal jest zniszczony, ale oblepiacze to maskują. I to powoduje, że bardzo często wpadacie w pułapkę, gdy ktoś Wam coś poleci - maska ma wizualnie super działanie, a w rzeczywistości nie wiecie jak działa i czy w ogóle działa, bo nie czytacie składów i nie umiecie wyróżnić w niej poszczególnych typów produktów. I przede wszystkim - możecie kupić tanią maskę, która nie urywa dupy składem, ale ma ma np. silikonów i filmformerów i samodzielnie wzbogacać ją o składniki nawilżające, proteinowe i tak dalej.


Błędy popełniane w tworzeniu i używaniu masek

Najbardziej znany nam przepis na domową maseczkę składa się z żółtka, oleju rycynowego, kilku kropli witaminy E oraz nafty. Taką maskę robiły nasze babcie i mamy, i naprawdę bardzo ciężko nie znać tego przepisu. I wszystko byłoby super, gdyby nie jeden składnik, który w ogóle nie powinien się w niej znaleźć! Nafta jest substancją podobną do parafiny, wazeliny i innych substancji będących pochodnymi ropy naftowej. Dawniej była w kosmetyce absolutną koniecznością, bo ludzie nie zdawali sobie sprawy, że to dodatek zupełnie zbędny i szkodliwy. Nafta to filmformer. Nie ma w sobie NIC co mogłoby służyć skórze albo włosom. Po użyciu jej zazwyczaj ludzie czują jednak, że włosy są aksamitne i wyglądają zdrowo. W czym więc tkwi jej sekret? Ano właśnie - włosy wyglądają zdrowiej. Nie są jednak zdrowsze, a oblepione do następnego mycia (choć teoretycznie rypacz ją domyje to jednak mam wątpliwości czy dokładnie, niestety kilka lat temu używałam jej namiętnie). Podobnie działa parafina. Wizualnie poprawiają wygląd włosów, ale w żaden sposób ich nie naprawiają ani nie odżywiają. Mało tego,  mogą blokować wchłanianie innych składników, bo tworzą warstwę oblepiającą - nie ma więc sensu marnować żółtka i witamin - włosy i skalp i tak niewiele tego zjedzą, bo nafta prawdopodobnie zamknie drogę do włosa i zablokuje pory skóry. Co prawda oleje i tłuszcze także mogą blokować wchłanianie innych substancji (między innymi dlatego nie są polecane do henny, senesu czy cassi), ale przynajmniej mają w sobie związki cenne dla skalpów i kwasy tłuszczowe cenne dla włosów, no i łatwiej je zmyć.

Kolejnym błędem jest nieumiejętne dobieranie składników do włosów - pisałam o tym wyżej. Dobrze jest mieć świadomość co dokładnie ma robić maska. Nakładanie różnego rodzaju ekstraktów czy witamin na włos (nie skalp) trochę mija się z celem, bo włos jest martwy, tak czy inaczej ich nie wykorzysta.


Jak długo trzymamy maski na włosach?

Ciężko mi się ustosunkować do tego, że trzymanie maski dłużej niż 20 minut powoduje rozpulchnienie włosa. Tak naprawdę samo zmoczenie włosa już go rozmiękcza. Ale głównie robią to silne zasady lub silne kwasy (a więc zabiegi typu trwała, rozjaśnianie itp). Zbyt długie trzymanie odżywek lub masek (kilka godzin) w przypadku części osób kończyło się rozpulchnieniem - włos stawał się miękki i przypominał gumę. Osobiście nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam, nie mam też sprzętu laboratoryjnego żeby to sprawdzić, ale próbuję to sobie rozsądnie analizować. Skoro sam olej włosa raczej nie rozpulchni (bo po nocy z olejem na głowie nikt takich skutków nie ma a większość olejów nie wnika) to wyjaśniam to sobie albo winą humektantów, samej wody, lub nieodpowiedniego ph produktu. Szkoda, że nie mamy dokładnych testów konkretnych produktów, które wywołały taki efekt. Miejmy też na uwadze fakt, że niektóre produkty trzymamy na włosach bardzo długo i również rozpulchnienie się nie pojawia - mówię tu o ziołach koloryzujących, których barwniki potrzebują kilku godzin, żeby przejść do włosa i ulokować się między keratyną. Myślę więc, że bezwzględne trzymanie się tych 20 minut z zegarkiem w ręku to lekka przesada, aczkolwiek sama nie przepadam za trzymaniem masek na głowie przez kilka godzin. Na ta chwilę niestety nie umiem powiedzieć, czy zbyt długie ich trzymanie jest w stanie na dłuższą metę niszczyć włosy przez rozpulchnienie. Decyzja należy do Was w co wierzycie, ja osobiście trzymam maski około 20-40 minut. Jeśli natomiast chodzi o maski do skalpu - można je trzymać znacznie dłużej pod warunkiem, że nie odczuwacie nieprzyjemnych dolegliwości (pieczenie, ból, zaczerwienienie, szczypanie) - jeśli je odczuwacie bezpieczniej będzie je zmyć. Oczywiście wcześniej róbcie testy skórne. Maski peelingujące nie muszą być długo trzymane, chyba że mają też składniki na porost - ważny jednak jest w ich przypadku masaż skalpu.


Rodzaje masek:

  • Proteinowe - wypełniające, w pewnym sensie odbudowujące.
  • Emolientowe - "oblepiające", zabezpieczające.
  • Humektantowe - nawilżające.
  • Mieszane - czyli takie, które mają zarówno składniki masek powyżej. Rzadko bywa, że maska jest tylko i wyłącznie nawilżająca, proteinowa czy emolientowa.
  • Peelingujące - do skalpów, a nie włosów. Protip: nie polecam robić ich z cukru do skalpów, to świetna pożywka do grzybów i bakterii. Zaproszenie dla łupieżu i innych ciekawostek. 
  • Na porost - Jak wyżej.
  • Chelatujące - Służy do oczyszczania włosów z nadbudowanych minerałów pochodzących ze zbyt twardej wody. Maski używa się głównie przed farbowaniem włosów henną, senesem, cassią czy innymi ziołami - ma to nie tylko zapobiegać osadzaniu się barwnika na minerałach (co skutkuje w przypadku cassi czy senesu zielonym poblaskiem) ale także ma ułatwiać ziołom przenikanie do włosów. Można jej jednak używać co jakiś czas nawet jeśli nie używacie wspomnianych ziół - bo zbyt duża warstwa osadzonych minerałów skutkuje tym, że włosy robią się matowe i smutne. 
  • Gloss - To maska, która powstaje przy połączeniu ziół koloryzujących z dodatkami takimi jak odżywki, oleje i inne pierdoły. Gloss może podbijać kolor, ale sam w sobie bywa nieprzewidywalny. No i trochę szkoda marnować potencjał ziół, które solo i zakwaszeniem mają większą moc barwiącą i kondycjonującą. Ale jak komuś bardzo zależy, to czemu nie.
  • Koloryzacyjne - Tu już biorą udział same zioła koloryzujące i dodatki muszą być odpowiednio przemyślane, zależy to między innymi od efektu który chcemy osiągnąć. Pisałam o tym TUTAJ. Zwykle nie nazywa się tego maską, ale powiedzmy, że można ją tu zaklasyfikować jako forma maski. Barwniki tych ziół są w stanie realnie pogrubić włosy.

Wskazówki - WAŻNE

Nie będę przy każdym przepisie rozpisywać jak dokładnie zrobić maskę. Po prostu mieszacie je razem i tyle. Ale przeczytajcie te podpunkty, żeby wiedzieć jak traktować poszczególne produkty podczas tworzenia masek.

  • Woda/napar - dodajemy tyle, żeby konsystencja była dla nas odpowiednia, nie bawię się w dokładne podawanie ilości, bo dla każdego ta ilość może być inna - maska nie powinna być zbyt gęsta, ciężej wtedy nałożyć. Z drugiej strony, gdy będzie zbyt wodnista to spłynie Wam z głowy.
  • Maski na porost raczej nie powinny być nakładane na włosy na długości i końcówki, ze względu na to, że zawierają dość drażniące składniki i mogą (choć nie muszą) przesuszać. To samo tyczy się masek peelingujących - włosy ich nie potrzebują.
  • Maski chelatujące natomiast, nakładamy tylko na włosy, bo tam osadzają się minerały.
  • Żelatyna/agar - rozpuszczamy je w wodzie przed dodaniem do maski
  • Wszystkie produkty suche typu mąki, glinki, algi też najlepiej wcześniej rozpuścić w niewielkiej ilości wody, żeby potem nie powstawały grudki.
  • Glut lniany do maski najlepiej gotować płynny (więcej wody, mniej ziaren), zbyt gęsty ciężko ładnie wymieszać z resztą składników - ale jeśli wyszedł wam gęsty, możecie go zblendować.

Przepisy 

#1 Maska proteinowa
- Żółtko
- 3 kapsułki witaminy E
- Mocny napar z pokrzywy
- 4 łyżki mąki owsianej

#2 Maska odbudowująca/proteinowa (domowy Olaplex)
- Pół łyżeczki cysteiny
- Pół łyżeczki wody (do rozpuszczenia cysteiny, choć nie jest to konieczne)
- 2 łyżki odżywki bez silikonów

#3 Maska proteinowa
- Łyżka żelatyny
- Ciepła woda (do rozpuszczenia żelatyny)
- 2-3 łyżki śmietany

#4 Maska proteinowa (Wegańska)
- Łyżka agaru
- Ciepła woda (do rozpuszczenia agaru)
- Łyżka mąki owsianej
- Mleko kokosowe

#5 Maska proteinowa
- Łyżka spiruliny (mogą być inne algi, np. laminaria albo fucus)
- Woda
- 4 łyżki jogurtu naturalnego

#6 Maska proteinowa
- Łyżka ziemi okrzemkowej
- Żółtko
- Woda
- 2 łyżki odżywki bez silikonów

#7 Maska proteinowa
- Łyżka hydrolizowanej keratyny
- 3 łyżki mąki owsianej
- Woda
- Łyżka gęstej śmietany lub jogurtu

#8 Maska proteinowa
- Trzy łyżki mąki ryżowej
- Żółtko
- Mleko (może być roślinne)
- Szczypta cysteiny

#9 Maska na porost
- Mocny napar z łyżki łopianu, łyżki pokrzywy, łyżki bylicy bożego drzewka i łyżki tataraku
- Dwie kapsułki witaminy A+E
- Łyżka oleju rycynowego lub dowolnego maceratu na POROST.
- Łyżka brahmi

 #10 Maska na porost
- Dwie łyżki soku z czarnej rzepy
- Dwie łyżki naparu z pokrzyw
- Skrobia ziemniaczana (łyżeczka)
- Dowolny olej
- Szczypta cynamonu

#11 Maska na porost 
- Po łyżce soku z czarnej rzepy, imbiru i chrzanu
- Łyżka wody
- Łyżka neem
- Łyżka miodu
- Szczypta imbiru

#12 Maska na porost
- Dwie łyżki maceratu na porost lub oleju
- Pół łyżeczki cynamonu
- Szczypta ostrej papryki
- Łyżka miodu

#13 Maska na porost
- Kilka kropli wyciągu ginko biloba
- Dwie łyżki maceratu na porost
- Dwie krople olejku lawendowego
- Pół łyżeczki suszonego imbiru

#14 Maska na porost (śmierdząca)
- Trzy łyżki soku z rzepy
- Trzy łyżki soku z cebuli

#15 Maska na porost
- Kilka kropli witaminy A+E
- Kilka kropli witaminy D
- Kilka kropli witaminy C
- 2-3 łyżki maceratu na porost lub dowolnego oleju

#16 Maska na porost
- Trzy łyżki zaparzonej kawy (nie rozpuszczalnej)
- Woda
- Miód
- Łyżka oleju
- Szczypta imbiru

#17 Maska emolientowa (tu droga jest prosta, dodanie oleju do maski już czyni ją maską emolientową)
- Trzy łyżki oleju
- Kilka kropli witaminy E
- Woda
- Dwie łyżki maski bez silikonów
- Kilka kropli biofermentu z bambusa

#18 Maska emolientowa
- 3 łyżki roztopionego masła shea
- Hydrolat
- Łyżka neem
- Łyżka miodu
- Dwie łyżki maski bez silikonów

#19 Maska nawilżająca
- Łyżka skrobi ziemniaczanej
- Woda
- Kilka kropli panthenolu
- Miód

#20 Maska nawilżająca
- Łyżka miodu
- Kilka łyżek niezbyt gęstego gluta lnianego
- Duża łyżka neem

#21 Maska nawilżająca
- Łyżeczka kwasu hialuronowego
- Łyżka skrobi ziemniaczanej
- Woda
- Łyżka odżywki bez silikonów

#22 Maska nawilżająca
- Mocny napar z nagietka, rumianku i lipy
- Cztery łyżki neem
- Kilka kropli panthenolu
- Łyżka odżywki bez silikonów

#23 Maska peelingująca
- Łyżka zielonej glinki
- Woda
- Łyżka oleju
- Kilka kropli olejku lawendowego

#24 Maska peelingująca
- Dwie łyżki fusów z kawy
- Dwie łyżki śmietany
- Łyżka oleju
- Kilka kropli witaminy A

#25 Maska peelingująca
- Łyżka białej glinki
- Łyżeczka soku z cytryny
- Woda
- Dwie łyżki oleju

#26 Maska peelingująca
- Łyżka drobnej soli
- Olej

#27 Maska chelatująca (m.in. przed używaniem henny, cassi lub senesu)
- Pół łyżeczki kwasku cytrynowego
- Tabletka witaminy C
- 2-3 łyżki odżywki bez silikonów i innych filmformerów

#28 Maska chelatująca ( -//-)
- Pół łyżeczki kwasku cytrynowego
- Pół łyżeczki aceroli
- 2-3 łyżki odżywki bez silikonów i innych filmformerów

#29 Maska typu gloss/henna
- Łyżka henny
- Łyżka odżywki bez silikonów
- Skrobia ziemniaczana
- Woda

#30 Maska typu gloss/senes/cassia
- Łyżka senesu lub cassi
- Łyżka odżywki bez silikonów
- Woda

#31 Maska mieszana (całe PEH)
- 3 łyżki śmietany
- Łyżka oleju
- Kilka kropli panthenolu
- Mocny napar z nagietka
- Szczypta cysteiny

#32 Maska mieszana (całe PEH)
- Łyżka oleju
- Kilka kropli kwasu hialuronowego
- Napar rumiankowy
- Łyżka neem
- Łyżka głożyny
- Łyżeczka spiruliny
- Kilka kropli keratyny hydrolizowanej


I tak jak napisałam wyżej - to jedynie moje propozycje, które mają ułatwić Wam zadanie. Ale uprzedzając pytania - takie, a nie inne składniki masek absolutnie nie muszą iść ze sobą w takich połączeniach. Możecie je łączyć jak chcecie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger