maja 12, 2018

Rady dla początkujących badylocholików

Badylami namiętnie interesuję się już wiele lat, ale mam na koncie mnóstwo roślinkowych pogrzebów. Musiało minąć trochę czasu, żebym nauczyła się o nie dbać (co nie znaczy, że wszystko u mnie przeżyje ;v).

Według mnie, stwierdzenie "nawet kaktus u mnie zdechnie" jest trochę wyolbrzymione - prawda jest taka, że wcale nie trzeba się specjalnie namęczyć, aby kwiaty ładnie rosły.


Zwykle wystarczy trzymać się kilku ważnych punktów, a rośliny poradzą sobie u nas bez problemu, i wcale nie mówię tu o opowiadaniu im historii swojego życia. Jest tylko kilka rodzajów roślin, które są zbyt trudne w obsłudze i w moim przypadku są nimi paprocie - o czym za chwile.

dawalia
zdjęcie mojej dawalii robione mikrofalówka ;v

OSŁONKI TO ZŁO

Były odpowiedzialne za większość zgonów moich kwiatów. Zaobserwowałam, że kwiaty, które były w donicach z podstawką żyły sobie zawsze bezproblemowo i nie wymagały specjalnego traktowania. Umierały tylko te w doniczkach bez dziurek. W końcu skończyła mi się cierpliwość i przesadziłam wszystko co się da do normalnych doniczek z dziurką i podstawką - efekt widzę od razu, moja wymęczona dawalia wreszcie wypuszcza listki, które nie usychają od razu <3 Działo się tak dlatego, że woda nie miała ujścia, korzonki w niej gniły. Nawet niezbyt obfite podlewanie skutkowało martwym albo brzydkim badylem w większości przypadków. Żałuje, że tak późno to zrozumiałam. Być może nawet uda mi się teraz wyhodować jakąś paproć (jedna już całkiem przyjemnie się zachowuje, ale jest stosunkowo nowa, więc nie będę krakać. Edit - ups, zdechła, wystarczył jeden dzień słońca ;v). Wobec tego nie lubimy paproci, one zdychają, bo tak.

Oczywiście mam tu na myśli osłonkę, do której wsadzony jest badyl - jeśli natomiast wsadzicie badyla do doniczki z dziurką, a tą doniczkę w osłonkę, to już inna sprawa.

Nagrzane urządzenia

Nie stawiamy kwiatów przy nagrzewających się urządzeniach lub mocno podkręconym kaloryferze - raz w taki sposób chłopak ususzył mi badyla w jeden wieczór, dosłownie usechł jakby spędził kilka godzin w suszarce. Raz też zmarnowałam w podobny sposób paproć, która miała mnóstwo wyrastających "ślimaczków" - kilka godzin nad nagrzanym telewizorem skończyło się ich tragiczną śmiercią, wszystkie opadły. U mnie w mieszkaniu kaloryfery są wyłączone, nie stawiam też kwiatów przy telewizorze ani w pobliżu kuchenki.

Prawidłowe podlewanie

Oczywistością jest, że kwiatów nie podlewa się wodą prosto z kranu, a taką odstaną co najmniej dwa dni. Niedługo pójdę o krok dalej. Do butli na wodę wrzucę trochę patyczków i kawałków starego drewna - gdzieś wyczytałam, że do wody przechodzą garbniki i inne cenne dla badyli substancje (plus zapewne zmienia się ph). Ogólnie podlewania chyba trzeba się nauczyć - trzeba wyczuć ile wody wymaga konkretna roślina. Mam rośliny, które po jednym dniu mają już ziemię suchą jak wiór i takie, które po kilku dniach nadal nie chcą więcej wody. Trzeba mieć to na uwadze, żeby nie przelać badyli. Jeśli mamy w donicach dziurkę, to już połowa sukcesu za nami - nadmiar wypłynie. Jeśli natomiast nie wiecie czy dana roślinka już powinna zostać podlana (czy może jeszcze za wcześnie) można lać odrobinę wody właśnie na podstawkę - wypije jak jej się zachce.

Gremliny, koboldy i inni podjadacze

Jeśli macie koty, uważajcie na wszelkie kwiaty, które mają długie chude listki przypominające trawy. Koty lubią je zżerać na kłaczki. I nie chodzi tu nawet o potencjalną szkodliwość, bo część z nich nie jest trująca, i można spokojnie dawać kotu (zielistka na pewno jest bezpieczna, resztę trzeba sprawdzić). Chodzi o to, że warto je zawiesić gdzieś na górze w miejscu niedostępnym, bo niewiele z nich zostanie. Koty mają też tendencje do podgryzania i ciamkania aloesu, a ten jest już dla nich toksyczny.

Mini kurs pierwszej pomocy 

Często da się odratować kwiaty, które wyglądają tragicznie. Pod warunkiem, że nie sadzicie ich do osłonek. Reanimacja powinna wyglądać następująco - przesadzamy roślinę do donicy z dziurką o ile jeszcze w niej nie jest. Wycinamy wszystkie uschnięte czy zgniłe listki, nawet jeśli zniknie w ten sposób połowa badyla. Warto też na kilka tygodni zarzucić na niego przezroczystą folię, albo wpakować go do wielkiego słoika, w takich warunkach będzie miał odpowiednią wilgotność i tak dalej - coś jak samoobsługujące się lasy w słoikach.

Rozmnażanie roślinek 

Większość kwiatów nie licząc paproci możecie spokojnie rozmnożyć z liścia albo łodygi - wystarczy uciąć i włożyć do szklanki z wodą na kilka tygodni. Jak pojawią się korzonki, roślinkę wsadzamy do ziemi i tyle. Proste ;D Sukulenty też rozmnożycie w podobny sposób - listki można położyć na wierzch wilgotnej ziemi, a one po kilku tygodniach wypuszczają różyczki albo listki w miejscu urwania listka.

I to tyle. Idę opowiedzieć scindapsusowi co dzisiaj jadłam na śniadanie, a Wy możecie opisać Wasze protipy roślinkowe ;v Miłego dnia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger