maja 05, 2018

Mycie bez detergentów i wszystkie znane mi metody "no poo"

Od wielu miesięcy próbowałam różnych metod mycia, zarówno ciała, twarzy jak i włosów (przede wszystkim włosów), które nie wymagają użycia silnych jak płyn do mycia naczyń zdzieraków, a których używałam przez całe życie (o zgrozo). Standardowo przygotowałam dość obszerny wpis na ten temat i mam nadzieje, że będzie dla was pomocny. Zanim przejdę dalej, zapraszam na mój FANPAGE oraz na mój LEŚNY INSTAGRAM, jeśli chcecie być na bieżąco z kolejnymi takimi postami. Ale do rzeczy ;D

henna

Dlaczego ludzie boją się naturalnych metod mycia?

Delikatne metody niestety wciąż są kojarzone z brudem i smrodem, bo gdzieś tam ciągle utrzymuje się skojarzenie "no poo" z myciem się jedynie wodą. A przecież jest cała masa sposobów na mycie bez użycia silnych detergentów i wcale nie oznacza to, że trzeba chodzić ze smalcem na głowie. Myślę, że takie stereotypy krążą przez ludzi powielających je na internetach - niewiele jest dobrych materiałów poświęconych saponinom, większość contentu mówi właśnie o myciu za pomocą samej wody, a nawet myciu się co tydzień/dwa/trzy tygodnie (co dla mnie jest abstrakcją) - i są one związane bardzo często z ruchem zero waste. Są jeszcze materiały o sodzie i occie, kolejnym beznadziejnym sposobie, który sprawia, że ludzie wracają do silnych detergentów.

Myślałam o podzieleniu tego wpisu na włosy, twarz i ciało, ale prawda jest taka, że za pomocą  składników, które wymienię, można umyć wszystko.

Czym są saponiny i w jaki sposób myją?

W dużym skrócie to po prostu naturalne środki powierzchniowo czynne, takie "delikatne" detergenty. Obniżają napięcie powierzchniowe roztworów wodnych. Zwykle się pienią, choć piana nie jest tak obfita jak ta pochodząca z detergentów. Saponiny to także w pewnym sensie "trucizny", którymi rośliny broniły się przed drapieżnikami. Nie są one dla nas zabójcze w odpowiednich dawkach (ich nadmiar może wręcz uszkodzić niektóre organy i spowodować śmierć), a medycyna wykorzystuje je w wielu przypadkach - na przykład w leczeniu kaszlu, odtruwaniu organizmu poprzez wiązanie niektórych  toksyn, do poprawy trawienia i wchłaniania składników odżywczych. Saponiny mają też działanie antybakteryjne, antygrzybiczne i przeciwzapalne. Dzielą się na dwie grupy - saponiny triterpenowe i sterydowe, ale jestem januszem chemików i nie rozumiem na czym polega różnica (jeśli chodzi o temat tego wpisu, to zapewne nie ma znaczenia, podział powstał w znaczeniu medycznym). Ale nas interesuje ich działanie myjące - i tu nie musicie się obawiać, że zbyt częste ich używanie zewnętrznie sprawi, że wysiądzie wam wątroba.

Naturalne produkty myjące

Jest ich całe mnóstwo - podejrzewam, że kilkanaście razy więcej niż to co wymieniłam. Spora część roślin zawiera jakiś niewielki procent saponin, ale są takie które mają ich trochę więcej. Brakuje niestety sensownych źródeł na temat rzeczywistej ilości, prawdopodobnie ten procent zależy też od roku, zbiorów, nasłonecznienia, gleby i wielu innych czynników. Dlatego też postanowiłam, że nie będę podawać zawartości procentowej, gdyż różne źródła podają różne ilości.

Mąki

Poświęciłam im oddzielny wpis, możecie go przeczytać TUTAJ. Używałam na razie tylko mąk wymienionych w tamtym wpisie - czyli żytniej, owsianej i z ciecierzycy. Z pewnością jednak istnieje więcej rodzajów mąk, które myją (na pewno mąka kasztanowa lub żołędziowa, tylko są drogie jak cholera, więc jakoś nie po drodze żeby przetestować). Myślę, że gryczana też domyje, w ogóle zboża są źródłem saponin.

Glinki

Wszystkie nadają się do mycia. Działają na zasadzie absorpcji. Jednak najbardziej polecana jest glinka biała, bo wydaje się być najdelikatniejsza, dzięki czemu można jej używać codziennie. Można oczywiście używać mieszanek. Jak myć glinką? Nabieramy odrobinę glinki, moczymy i takim błotkiem myjemy twarz. Można też stworzyć domowy myjący puder, czyli mieszankę glinek, mąk, ziół, a nawet przypraw (np. kurkuma). Pisałam o tym tutaj. Do mycia ciała czy włosów oczywiście glinki pójdzie więcej. W moim przypadku glinka jest za słaba żeby domyć kudły. Konieczny jest dodatek mąki albo czegoś innego. Ale zdarza mi się jej używać na skalp jako delikatny "peeling".

Zioła/rośliny

  • Pokrzywa 
  • Krzyżownica 
  • Nawłoć
  • Nagietek
  • Aloes
  • Bluszcz
  • Piołonicznik
  • Yucca
  • Ostrokrzew paragwajski (Yerba mate)
  • Naparstnica
  • Buzdyganek naziemny
  • Psianki
  • Żywokost
  • Dziurawiec
  • Kolcorośl
  • Miłek
  • Agawa
  • Fiołek wonny
  • Gwiazdnica pospolita
  • Winorośl
  • Dziewanna
  • Lucerna
Owoce/nasiona

  • Reetha/Aritha, Zapian, orzechy piorące, sapindus mukorossi, sapindus trifoliatus i inne gatunki - czyli dość znany ajurwedyjski proszek lub całe orzechy używane do mycia oraz prania.
  • Shikakai, Accacia concinna - kolejny ajurwedyjski proszek znany jako naturalny szampon
  • Len
  • Kasztanowiec
  • Kozieradka
  • Czarnuszka
  • Soja - wobec tego przypuszczam, że mąka sojowe też da radę. Ja akurat jej nie mam i raczej nie będę jej miała, ale jak ktoś przetestuje, dajcie mi znać ;)
  • Oliwki
  • Komosa ryżowa
  • Żołędzie
Korzenie/kora

  • Mydlnica, korzeń 
  • Senega, korzeń 
  • Lukrecja, korzeń
  • Żeń-szeń, korzeń
  • Mydłoka, kora
  • Wilżyna ciernista, korzeń
  • Pierwiosnek, korzeń
  • Pochrzyn, bulwy
  • Kłęk amerykański, kora
  • Łyszczec, korzeń
  • Traganek błoniasty, korzeń

Żółtka jajek

Żółtko jest naturalnym emulgatorem dzięki zawartości lecytyny. Oznacza to, że może domyć włosy w podobny sposób jak to robi odżywka (choć nie zawiera detergentu tak jak odżywka). Dla niektórych metoda będzie za słaba, dla innych wystarczająca, ale myślę, że warto, bo żółtko to taka bomba witaminowa i naturalna proteina - może przy okazji robić za maskę. U mnie żółtko najlepiej działa w połączeniu z papką z mąki, ale możecie je mieszać ze wszystkim albo z niczym.

Produkty antybakteryjne i antygrzybiczne, które nie zmyją tłuszczu, ale warto ich czasami używać (szczególnie jeśli macie łupież i inne problemy skórne)

  • Dzięgieć
  • Wrotycz/piołun - napar
  • Neem 
  • Senes, cassia lub senna
  • Henna
  • Lawenda - wywar
  • Liście laurowe - wywar
  • Gorczyca - wywar
  • Olejki eteryczne, np z drzewa herbacianego

Metoda water only

O ile jestem w stanie zrozumieć mycie ciała i twarzy samą wodą (choć może to nie domyć skóry całkiem dokładnie) tak moje włosy nie akceptują tej metody i nie potrawie tego zrobić tak żeby działało. Poza tym, pomijając już łój, uważam że woda nie poradzi sobie z domyciem spalin i innych dziadostw, które przynosimy z miasta, a także np. kosmetyków do stylizacji, silikonów itp. Mycie to działa na zasadzie "przesuwania smalcu" na całą długość włosów, przez co mniej zostaje go na skalpie i włosy nie wyglądają na tłuste. W razie gdyby ktoś z Was chciał wypróbować tej metody - już mówię jak to powinno przebiegać. Teoretycznie to metoda czasowa i włosy potrzebują czasu, by opanować przetłuszczanie. Technicznie polega to po prostu na przelewaniu włosów ciepłą wodą i przeczesywaniu ich od góry do dołu, tak by przesunąć smalec na niższe, bardziej przesuszone partie włosów.


hennasenes

Naturalne mycie - jak się za to zabrać?

Napary i odwary

W zasadzie wszystkie zioła, o których była dziś mowa, najwygodniej jest używać w formie naparu/odwaru. Nawet te sproszkowane jak shikakai czy reetha. Saponiny przechodzą do naparów, potem znacznie łatwiej jest wypłukać włosy. Na początku wolałam rozrabiać papki, ale znudziła mi się zabawa w wygrzebywanie fusów z włosów. Wolę zrobić szybki napar z ziela, lub odwar z mieszanki, w której wykorzystane są korzenie albo owoce i myć włosy samym płynem. Na początku wydaje się to dziwne i nieprzyjemne, bo nie ma piany (saponiny się pienią, ale bardzo słabo). To bardziej jak robienie kilkuminutowej płukanki, a nie mycie - w praktyce wygląda to właśnie tak, że przelewamy głowę tymi naparami nad miską. Potem spłukujemy głowę wodą. Jak dla mnie to znacznie przyjemniejsze niż papki.

Papki

Bez względu czy myjecie twarz, ciało czy włosy, najprościej zrobić błotko. Tak używa się mąk i glinek i tak można używać sproszkowanych ziół. Im drobniej zmielony materiał (mąki bez otrębów, proch ziołowy bez większych kawałków) tym łatwiej i szybciej się tym umyjecie (mowa o włosach, bo ciało łatwiej obmyć). Papki robi się poprzez wymieszanie składników z wodą bądź naparem myjącym (działa wtedy mocniej). Osobiście wole jak są dość rzadkie, im bardziej gęste, tym trudniej mi je nałożyć i dobrze rozprowadzić.

Mieszanie składników

Jak pisałam wyżej, można łączyć te składniki, żeby trochę udoskonalić efekt. Najlepiej to wychodzi, gdy proszki rozrabiamy na myjących naparach, można zaszaleć i dodać do nich jeszcze odżywkę. Możecie sobie też komponować gotowce - np gotowe proszki myjące do twarzy z mąk, glinek, które przed użyciem rozrabia się z wodą. Co do włosów to ja mam ochotę moje kilo mąki żytniej wrzucić do wielkiego słoja i wymieszać od razu z białą glinką, neem, kurkumą i shikakai, żeby nie musieć robić tego w małych porcjach ;d

Łączenie ich z odżywką bez silikonów

Każde z tych produktów można łączyć z odżywką jak pisałam wyżej, można też je na głowie przytrzymać dłużej. Generalnie dzięki naturalnemu myciu nie ma konieczności używania odżywek - bo są to na tyle delikatne sposoby, że nie rypią włosów ze wszystkiego, ale oczywiście można to robić. Odżywka ułatwi też spłukiwanie takich rzeczy, dzięki poślizgowi. Można ją dodawać do błotka z mąki czy sproszkowanych ziół, można odrobinę dolać do naparów i tak dalej.

Błędy

Domowe sposoby mają swoje minusy, ale da się ich w większości przypadków uniknąć, jeśli odpowiednio się za to zabierzecie. Najczęstszym problemem jest wymywanie z włosów resztek fusów shikakai czy arithy (gdy decydujecie się na ziołowe papki, niestety często są za słabo mielone i jest problem) albo kluski z mąki, które nie chcą zejść - w przypadku, gdy użyjecie zbyt ciepłej wody do rozrobienia mąki lub niedokładnie ją rozmieszacie, gdy papka była za gęsta itp. Ten pierwszy problem można rozwiązać na dwa sposoby jeśli nie macie dostępu do ziół zmielonych na idealny proch - albo łączyć papkę z odżywką, która ułatwi spłukiwanie, albo rezygnacja z papek i gotowanie/parzenie tych ziół, i mycie samym płynem.

Suche szampony

Istnieje też możliwość umycia włosów na sucho, bez gotowego produktu do tego celu. Nadadzą się do tego mąki, skrobie, glinki, a nawet dodatek kakao(dla brunetek). Najczęściej używa się skrobi ziemniaczanej, mąki pszennej lub kukurydzianej i białej glinki. Ja osobiście nie korzystam z takich metod, nie lubię się myć na sucho, bo czuje się nadal brudna. Ale jeśli chodzicie na siłownie lub potrzebujecie na szybko trochę poprawić świeżość, możecie próbować takich sposobów. Odrobinę tych proszków sypie się na głowę, a potem dokładnie wyczesuje i ugniata, żeby nie było widać białych śladów.

"Naturalne sposoby nie domywają mi włosów, szczególnie po olejowaniu" - kilka słów o emulgowaniu


W takich przypadkach polecam emulgowanie - u mnie część z tych domowych sposobów nie radzi sobie z wymyciem oleju. Emulgowanie było zbędne kiedy używałam detergentów, radziły sobie z olejem. Tu już nie jest to takie proste, dlatego kolejność mycia w dni kiedy mam naolejowane włosy wygląda następująco - olejowanie/emulgowanie(mocze kudły i nakładam na nie odżywkę na 20minut)/myje włosy którymś z domowych sposobów, zdarza się, że ten krok całkiem pomijam, bo emulgowanie załatwia sprawę. Emulgować możecie też w przypadku, gdy domowe sposoby nie radzą sobie po prostu z domyciem włosów ogólnie (nawet bez olejowania) - odżywka zadziała tak samo na smalec z głowy, jak na olej ;v

Ale dodam jeszcze co nieco czym jest emulgowanie dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą - to po prostu łączenie się oleju z emulgatorami z odżywki, dzięki czemu olej łatwiej "spływa". To nakładanie odżywki na naolejowane włosy na jakiś czas.

Moje włosy ogólnie tylko w ten sposób akceptują odżywki - albo do mycia, albo do emulgowania. Nie ma szans, żebym najpierw umyła włosy, a potem nałożyła odżywkę - bo mam wtedy gwarantowaną sypkość włosów, czego nienawidzę - jest ich wtedy wizualnie mniej, nie układają się, nie mają objętości itp.

Tworzenie gotowych kosmetyków z konserwantem

Dla wygody czasami lubię tworzyć sobie gotowce. Mam już przepis na DELIKATNY SZAMPON. Ogólnie można sobie też ukręcić bardzo delikatne kosmetyki np. z glukozydów, ale o tym kiedy indziej ;D

Złe metody mycia

Nie będę się na ich temat rozpisywać, bo mam w planach poświęcić im oddzielny wpis. W skrócie - mycie za pomocą SODY i MYDŁA, nie jest dobre i nie jest delikatne. O ile domowe mydła są i tak znacznie lepsze w porównaniu do sklepowych mydeł, tak na przykład nie nadają się do mycia twarzy (gdzie za bardzo zdzierają warstwę ochronną przez swoje zasadowe ph) i do mycia włosów (zasadowe ph rozchyla i uszkadza łuski włosów). To samo tyczy się sody, która również jest mocno zasadowa. I serio, nie ma znaczenia, że po takim myciu leci płukanka z octu, to nie naprawia zniszczeń, jedynie domyka nadszarpnięte łuski. I nie, argument, że babcie tak myły włosy i żyły, do mnie nie przemawia. Jeśli lubicie takie rypanko, to nic mi do tego, ale można delikatniej. Dla mnie to są metody porównywalne (a nawet gorsze) do silnych detergentów, a nie o to nam przecież chodzi.

Mam nadzieje, że post był przydatny, miłego mycia :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger