kwietnia 07, 2018

Mój kot jest wege!

No dobra, żartowałam. Mój kot je mięso. Nazwałam ten post tak dlatego, że jestem turbo sprytna i chce dużo wejść ;v, ale do rzeczy!

Karmy wegańskie dla zwierząt jakimś cudem już istnieją. Piszę ten post, bo mam ogromną nadzieję, że ktoś je wkrótce usunie z tego świata. Mam też nadzieje, że kiedyś ludzie pójdą po rozum do głowy i przestaną na siłę zmieniać potrzeby żywieniowe zwierząt mięsożernych. Bo nie da się z drapieżnika zrobić kaszojada.

Jakiś czas temu głośno było o pewnej vlogerce, która wpadła na pomysł, żeby kupić sobie fenka. Nie byłoby w tym jeszcze nic tak szokującego, gdyby nie fakt, że ów fenek był przez nią karmiony paszą. Zwierzak o ile dobrze pamiętam stracił wzrok. Czarę goryczy przelał we mnie piątkowy odcinek "Pytania na śniadanie", w którym to głos zabrała kolejna Pani Ekspert w sprawie żywienia zwierząt - Sybilla Brewid - Wójtowicz, dietetyk z Nestle, reklamująca gdzie popadnie karmę Purina (powstrzymam się od komentarza, bo boje się pozwów, łapcie tekst na temat ciekawostek znajdujących się w purinie - tak czy inaczej są to karmy turbo zbożowe, suche i nie nadają się do żywienia mięsożerców).

Jak nam wszystkim wiadomo (a przynajmniej mam nadzieję, że wiadomo), koty są ścisłymi mięsożercami. Psy nie są bezwzględnymi mięsożercami, natomiast i tak ich dieta powinna w głównej mierze składać się właśnie z mięsa. A są jeszcze fretki, jeże(niektórym się wydaje, że jeże w naturze żrą sucha karmę dla młodych kotów ;v), gady i pewnie masa innych zwierząt mięsożernych czy owadożernych, które już można trzymać w domu.

kotpowinienjescmiesonietrawinatomiastzboz

Skupmy się na razie na kotach. Czy zmiana na karmy wege jest w ogóle możliwa w przypadku tych zwierząt?

Zaczniemy od najważniejszej kwestii - od tauryny. Tauryna jest aminokwasem, który koty naturalnie spożywają wraz z mięsem i podrobami swoich ofiar. W karmach wegańskich najczęściej jej po prostu nie ma - bo głównym jej źródłem są właśnie produkty odzwierzęce (choć nie tylko). A jest to składnik niezbędny do prawidłowego wzrostu, rozwoju i życia kota. 

Więcej na temat tauryny, możecie znaleźć Tutaj, autorka tego tekstu jest zwierzęcym dietetykiem, a nie pracownikiem Nestle, któremu nadano przydomek dietetyka.

Pomijając taurynę, zwierzęta potrzebują w karmach pełnej suplementacji, która ma na celu "udawać" prawdziwą ofiarę w naturze. Kot zjada ofiarę w całości - a więc krew, kości, wnętrzności, skórę, podroby i mięso. Karmy bytowe, muszą więc zostać posypane mieszanką supli, by taki kot nie nabawił się niedoborów - i te suplementy również są głównie pochodzenia zwierzęcego, to różne oleje zwierzęce, mączki z kości, suszona krew i tym podobne. Tak samo jest w barfie. Jak zatem stworzyć dobrze zbilansowaną karmę wegańską, która nie doprowadzi do niedoborów na skutek braku podstawowych składników? Być może istnieją jakieś roślinne zamienniki tych suplementów, ale na litość, jak można zastąpić taki wapń z kości soczewicą, a żelazo z krwi burakiem?

A co z węglami?

Kolejna kwestia to węglowodany - w diecie kociej dopuszczalna ilość węgli to 10%. I koty i psy i nawet króliki nie trawią zbóż. Są w ich diecie nie tylko zbędne, ale także szkodliwe. Puszka wegańskiej karmy złożonej z ryżu, soczewicy i ziemniaków przeleci przed kota na wylot, bo jego żołądek nie umie czegoś takie strawić i wykorzystać. Nie da mu żadnych składników odżywczych poza chwilowym zapchaniem go. A potem wyjdzie w postaci śmierdzącej kupy, bo niestety odchody źle żywionych zwierząt capią przeokrutnie. Po kilku miesiącach/latach takiego żywienia mamy cuchnącego, schorowanego spaślaka z niedoborami.

Nie wiem kto wpadł na tak durny pomysł i jakim cudem jest to legalne, i się tego chyba nie dowiem. Jak można stwierdzić, że mięsożerca przeżyje bez mięsa? Nie wiem kto pozwolił na udostępnianie takiego materiału w telewizji, żeby robić ludziom wodę z mózgu informacjami, że tak, kot może być wege! Nie, nie może. I ktoś, kto tego nie rozumie, powinien mieć zakaz posiadania zwierząt.  Niestety jest sporo oszołomów, którzy uczą jak przestawić zwierze na dietę roślinną.

I nie chcę, żeby mój post odbierano jako atak na wegan. Absolutnie. Człowiek nie jest ścisłym mięsożercą, poradzi sobie bez mięsa, da się je zastąpić. Ba, spora część kociarzy, w tym barferów to właśnie weganie. Choć wiem, że decyzja o zmianie diety zwierzęcia na wegańską powstała z pobudek etycznych, to według mnie taki człowiek nie ma prawa nazywać się weganinem. Krzywdzenie mięsożercy, poprzez karmienie go niezgodne z jego naturalnymi potrzebami, przeczy idei weganizmu.

Dochodzimy więc do prostego podsumowania - chcesz być w 100% wege i nie mieć styczności z trupami oraz nie umiesz się pogodzić z naturą mięsożercy? Weź królika albo rybki. A najlepiej nie bierz zwierząt wcale, skoro nie potrafisz uszanować potrzeb gatunkowych.

A do reszty ludzi mam ostrzeżenie. Nie ufajcie temu co możecie usłyszeć w tych programach. Dietetyk z koncernu karm dla zwierząt nie jest godny zaufania i nie powinien być żadnym autorytetem. Czytajcie składy karm zamiast kupować to co widzicie na reklamach. I polecam mój stary tekst o tym jak nie karmić mięsożercy

Sajgonka łapie się za głowę jak słyszy o soczewicy na obiad i  pozdrawia innych miesojadów <3

kottomiesozercainiepowinienjesckarmweganskich



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger