stycznia 20, 2018

Jak myć włosy mąką?

W końcu się zebrałam, żeby napisać o najtańszym szamponie świata - o mące! Nie jestem w stanie zliczyć ile razy ktoś mnie o to pytał, więc wygodniej mi będzie spamować linkiem niż każdemu tłumaczyć ;v

Większość mąk ma saponiny - czyli "naturalne detergenty". Są bardzo delikatne, ale dobrze radzą sobie nawet ze zmywaniem z włosów oleju (w moim przypadku radzi sobie z tym tylko mąka żytnia). Po umyciu czuje, że mam dwa razy więcej włosów - mąka dziwnie dodaje mi objętości. Ma w sobie proteiny, z tego co mówią ludzie używanie jej kilka razy w tygodniu nie doprowadza do przeproteinowania (siano na łbie), ale jeśli się tego obawiacie, to używajcie jej raz w tygodniu. To też super "0waste" kosmetyk, po którym nie wyrzucamy plastiku.




Mąki, które nadają się do mycia włosów:

- żytnia
- owsiana
- z ciecierzycy

Potrzebujemy:
- mąki (dobrze zmieloną, najlepiej dodatkowo przesianą - użycie mąki razowej skutkuje tym, że otręby nie chcą się wypłukać z włosów i tracicie na to o wiele więcej czasu)
- zimnej wody

Opcjonalnie:
- odżywka bez silikonów
- kropelka dowolnego oleju
- zamiast wody może być mocno ostudzony napar (gdy dodamy na przykład naparu z mydlnicy, to mikstura będzie silniejsza)
- Algi (dodatkowe proteinki - więc niekoniecznie do codziennego używania)
- ajurwedjskie proszki myjące (shikakai i aritha) lub kondycjonujące (np. neem, brahmi, maka, tulsi)


Najpierw rozrabiamy papkę - ja wrzucam do michy mniej więcej 3 duże łyżki mąki i rozrabiam ją z zimną wodą (użycie ciepłej = ciasto na łbie i trudniejsze zmywanie). Dodaje wody na oko - tyle żeby pasowała mi konsystencja. W praktyce o wiele lepiej nakłada się papkę, gdy jest dość rzadka. I taką papę instalujemy na mokrych włosach. Niektórzy przygotowują papkę dzień wcześniej i zostawiają żeby robił się zakwas, ale mi się nie chce, świeża papka też zmyje. Nie ma potrzeby jakoś specjalnie długo trzymać tego na głowie - wystarczy tyle czasu ile się myje włosy szamponem. Wmasowujemy mąkę w skalp i włosy, a potem płuczemy, najlepiej niezbyt gorącą wodą, żeby nie zrobiły się kluchy. I tyle. Jeśli czujecie macie jakieś drobinki po spłukaniu, osuszcie włosy ręcznikiem i wytrzepcie kudły nad wanną - ja tak robię, gdy nie chce mi się przesiać mąki, albo gdy mam zbyt mocno zmielony senes (zioło pogrubiające).

Zapraszam także do postów dotyczącego przyspieszania porostu włosów oraz na temat błędów utrudniających zapuszczanie, a także do NASZEJ GRUPY O DOMOWYCH KOSMETYKACH


9 komentarzy:

  1. Nawet nie spodziewałam się, że można myć włosy mąką. Chyba spróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam gdzieś o tej metodzie, ale jeszcze ne odważyłam się spróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. No nie wiem, na przykład po to żeby nie niszczyć sobie włosów slsami i innymi silnymi detergentami z szamponów? :p

      Usuń
  4. Nie słyszałam o tej metodzie, kiedyś chętnie sprawdzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a można użyć mąki kokosowej? to jedyna,która posiadam poza pszenną (wiem samo zło). Chętnie bym dziś wypróbowała :) jeszcze mam jedno pytanie.. myłaś kiedykolwiek włosy metodą no-poo? - soda oczyszczona jako szampon a ocet jabłkowy jako odżywka. U mnie niestety się nie sprawdziło. Pierwszy raz super a potem wiecznie brudne włosy :( super masz bloga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To o czym mówisz, to złe sposoby. Mycie mąką również jest metodą no poo (poo czyli szampon). Soda nie nadaje się do mycia włosów - jest mocno zasadowa, a zasadowe rzeczy rozchylają łuski i dzięki temu włosy łatwiej się niszczą. Tak samo zasadowe jest np. mydło, jakiekolwiek, nawet naturalne. Jeśli chcesz być no poo, próbuj mąk, glinek, naparów z mydlnicy, orzechów myjących, skikakai, czy arithy. Nawet żółtko jajka może umyć z włosa tłuszcz, bo jest naturalnym emulgatorem, i emulguje sebum lekko. A co do mąki kokosowej, nie próbowałam jej, więc pozostaje tylko testować ;D

      Usuń
  6. Ooo, jutro spróbuję. Odstawiłam szampon jakieś 3 tygodnie temu, i póki co jest masakra :D Próbowałam z orzechami shikakai, ale mi nie domywają, włosy są dalej przetłuszczone.Soda daje radę, ale staram się jej nie używać częściej niż raz na tydzień. Wiem że włosy (a może raczej gruczoły łojowe) jeszcze mogą być w szoku i musza przyzwyczaić do braku detergentów, ale mam nadzieję, że się ogarną wreszcie;) Dobrze, że jest zima i chodzę w czapce:D
    Mam nadzieję, że z mąka dobrze zadziała:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 gnome household , Blogger