Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Jak zapuściłam włosy i zagęściłam na długości - moja dwuletnia metamorfoza

Dzisiaj trochę powspominam moją kilkuletnią walkę o długie i gęste włosy (która jeszcze nie jest wygrana). Teraz jest już o niebo lepiej odkąd zaczęłam senesować i cysteinować kudły, ale o aktualnej pielęgnacji będzie oddzielny post. Przez ostatnie dwa lata sporo się zmieniło, co z resztą widać na zdjęciach. Są co prawda robione w innym świetle, więc kolor wygląda zdecydowanie inaczej, a nie był niczym zmieniany. Udało mi się jednak zagęścić włosy na długości, przez co nie wyglądają na takie strzępy jak na pierwszym zdjęciu w sklejce. Wciąż jest nad czym pracować - nadał jest spora różnica między grubością moich końcówek, a włosami przy skalpie, ale uratowałam je od najgorszego.


Żeby nie było - od wielu lat jestem włosomaniakiem, nigdy nie traktowałam moich włosów wysoką temperaturą, rozjaśniaczami, farbami chemicznymi. Dlatego nie będę Wam dawać rad typu: "przestań używać suszarki". Prawda jest taka, że gdy ktoś ma grube włosy i dobrze dobraną pielęgnację, to nawet wysoka t…

Domowe wcierki na porost włosów i kilka słów o tworzeniu maceratu

Pamiętacie łopianowa wcierkę z Green Pharmacy? Lubicie działanie wcierki z papryczkami chilli? Albo ajurwedyjskie oleje typu Khadi, Sesa, Amla? A może aromatyczne czosnkowe lub papryczkowe oliwy do pizzy? To wszystko, to produkty maceracji.

Cóż, takie produkty mają trochę mylne nazwy. Weźmy wspomniany olej z Green Pharmacy. Przede wszystkim dostajemy informacje, że jest to olej łopianowy. Ta informacja wprowadza jednak w błąd, gdyż tak naprawdę mamy tam olej słonecznikowy (Helianthus Annuus Seed Oil), w którym moczył się korzeń łopianu, a także dodatki takie jak pieprz cayenne czy suszony skrzyp polny. W rzeczywistości nikt nie wyciskał oleju z łopianu. To co powstaje podczas "moczenia" w oleju, to nic innego jak macerat, czyli zioła/inne rośliny (w tym przypadku łopian/skrzyp/pieprz) zalane dowolnym olejem. Z kolei olej Khadi bazuje na oleju sezamowym, rycynowym i kokosowym z dodatkiem ziół. Nie mogę znaleźć informacji czy ktokolwiek w Indiach wyciska olej bhringraj (z rośliny Eclipta Alba), czy wszystkie pozyskuje się w procesie maceracji tej rośliny - zwykle dostępnej w sklepach formie proszku. Zauważcie że na stronach rzadko można znaleźć skład takiego oleju, który wydaje się być w 100% uzyskany z danej rośliny. Wiele razy już spotykałam się z dziwnymi olejami, które okazywały się jedynie maceratami, a na etykiecie widniał napis "100% olej wyciskany z..."

Dodatkowo gotowe oleje tego typu z niższej półki często mają jeszcze dziwne dodatki, które są zbędne (Na przykład śmieciową parafinę na pierwszym miejscu w składzie, fuj! - taki kwiatek znalazłam w oleju Amla Dabur). Zwykle nie wiemy też czy są robione na oleju rafinowanym czy nierafinowanym, na zimno czy na ciepło, a to ma znaczenie. W przypadku, gdy olej jest rafinowany, uzyskujemy co prawda właściwości z ziół, które do niego przechodzą, nie mamy jednak nic pożytecznego z samego oleju. Natomiast, gdy użyto oleju nierafinowanego, a macerowano na ciepło (co w zasadzie jest pewne, bo który producent ma czas czekać kilka tygodni, aż jego produkt będzie gotowy?) to jest duże prawdopodobieństwo, że utraciliśmy sporą część pożądanych właściwości nierafinowanego oleju.

Ale do rzeczy, bo brzmię trochę jakbym negowała maceraty, a to genialna rzecz. Chciałam wyżej jedynie zaznaczyć, że trzeba sprawdzać składy produktów olejowych, bo być może zależy Wam na czystym nierafinowanym oleju, a dostaniecie jakiś dupny macerat na oleju Kujawskim z parafiną i barwnikiem ;v

Przejdźmy już do tworzenia maceratu w domu. Dziś skupię się na dwóch przepisach, które działają na przyspieszenie porostu oraz zahamowanie wypadania kudłów. Oba są absolutnie genialne i proste. Jedynym problemem to czas - gdyż macerując na zimno musimy czekać kilka tygodni (przynajmniej 3). Nie polecam maceracji na ciepło - nie jestem zwolenniczką podgrzewania oleju. To jeszcze może przejść, gdy używacie oleju rafinowanego, ale na nierafinowanym bym nie ryzykowała - taki olej jest bardzo wrażliwy na ciepło.

Macerat na łopianie i bylicy boże drzewko     
  • Myjemy i wyparzamy naczynie, w którym macerujemy
  • Zioła można, ale nie trzeba, spryskać alkoholem
  • Możecie ich nasypać ile chcecie, ja daje taką samą ilość łopianu i bylicy
  • Zalewamy olejem tak by nic nie wystawało za jego powierzchnię, jednak nie przesadzajcie z ilością oleju. Im więcej oleju, tym słabszy macerat. Wystarczy go tylko tyle, by przykrył zioła
  • Mieszamy i zamykamy szczelnie na co najmniej 3 tygodnie, 2 razy dziennie wstrząsamy
  • Po tym czasie przelewamy przez gazę i wywalamy namoczone śmieci, a olej przelewamy do buteleczki



 Macerat z czarnej rzepy, imbiru i chrzanu

  • Chrzan, imbir i rzepę obieramy ze skóry i trzemy na tarce, tak by uzyskać po 2 łyżki każdego z nich
  • Myjemy ręce, myjemy i wyparzamy naczynie, w którym będziemy macerować
  • Nasze utarte surowce zalewamy alkoholem i mieszamy tak, by wszystko zostało nim tak samo potraktowane. Potem odlewamy alkohol, nie panikujcie jak surowce będą wciąż nim nasączone, tak ma być
  • Zalewamy to wybranym olejem tak by wszystko zostało przykryte. Najlepiej gdyby była równa część oleju i surowców, ale można ciut więcej. Generalnie ta mikstura może wywołać lekkie podrażnienie, dlatego jeśli słabo reagujecie na takie ostre rzeczy na skórze, warto dolać podwójną ilość oleju względem surowców.
  • Mieszamy to, żeby wszystko zostało równo zalane olejem (higiena nadal!)
  • Zamykamy, chowamy do szafki i otwieramy za co najmniej 3 tygodnie. 2 razy dziennie wstrząsamy mocno słoikiem.
  • Po tym okresie macerat odcedzamy przez gazę, by pozbyć się śmieci i mieć czysty olej


Obie wcierki nakładamy przede wszystkim na skalp - mają przecież działać na wypadanie lub przyspieszenie porostu włosów. Możecie przy tym wykonywać delikatny masaż skóry głowy. Ja lubię iść w czymś takim na głowie spać, a umyć włosy rano, ale nie zawsze mam na to czas, dlatego staram się nosić je na włosach przynajmniej 2 godziny. Efekty niestety nie są widoczne po kilku dniach, ale są - polecam się wyposażyć właśnie w takie zabezpieczenia na jesień.

Tak naprawdę możecie też zmieszać te wszystkie rzeczy. Możecie macerować podwójnie. Możecie też macerować pierwszy raz ziołami, a potem odcedzić olej, wywalić zielsko i tym olejem zamacerować jeszcze rzepę, chrzan i imbir, żeby uzyskać combo. A możecie dodawać jeszcze innych ziół lub mieszać oleje. Macerować możemy właściwie wszystko, zarówno susz, jak i świeże rośliny. Wkrótce na blogu pojawią się też maceraty jadalne - domowe oliwy czosnkowe, rozmarynowe i chilli.

Maceraty mają szerokie zastosowanie w kosmetyce, bardzo często są bazą kremów, mydeł czy balsamów. W zależności od tego co macerujemy, możemy uzyskać mnóstwo różnych ciekawych właściwości. Robiąc je samodzielnie, wiemy dokładnie, że rzeczywiście znajduje się w nich to co chcieliśmy, a nie odpadki czy przestarzały susz. Jeśli macie możliwość zdobywać zioła samodzielnie, możecie być pewni że macerat będzie silniejszy niż na ziołach sklepowych.

Poniżej przedstawię kilka ogólnych zasad macerowania -> WAŻNE:

1. Szczelne naczynia - słoiczek czy buteleczka, w których będzie dojrzewać Wasz macerat musi się dokładnie zamykać. Nie odkręcamy nic w trakcie czekania aż się zrobi.

2. Higiena. Aby macerat się udał należy robić go w czystości. Słoik trzeba wyparzyć przed użyciem, ręce dokładnie umyć przed wymacaniem surowców. Składniki suche warto spryskać alkoholem zanim zalejemy je olejem. Nie tylko je odkazimy, alkohol pomaga wyciągnąć więcej składników odżywczych z naszych surowców, które potem przejdą do oleju.

3. Przechowywanie. Teoretycznie macerat nie musi być schowany w bunkrze żeby się udał. Ja jednak wole słoiczki, które się macerują, wkładać do szafki. Nie polecam czegoś takiego wystawiać na słońce, bo może się nie udać. Tak też polecam robić z każdym olejem - trzymać w butelkach z ciemnego szkła i z dala od słońca i wysokiej temperatury.

4. Mieszanie. 2,3 razy dziennie należy wstrząsać słoiczkiem, przemieścić zawartość, by nic się tam nie pojawiło.

5. Konserwacja. Oleje nie psują się szybko, szczególnie jeśli dobrze je przechowujemy. Dlatego nie ma potrzeby konserwowania maceratów olejowych, jeśli macie pewność, że wykorzystacie je w ciągu 2, 3 miesięcy. Czasem nawet zioła użyte w macerowaniu mają działanie konserwujące. Jeśli jednak się boicie, albo chcecie przedłużyć życie produktu, możecie dopieścić go kilkoma kroplami płynnej witaminy E.

6. Zasada jest taka, że zioła nie powinny wystawać poza powierzchnię oleju. W praktyce jednak to nie do końca możliwe - chociażby gdy codziennie potrząsacie, zielsko zostaje na ściankach słoika. Nie lejcie jednak mniej oleju niż ziół. Kiedyś przeczytałam informację, że olej może przewyższać ilość suszu maksymalnie o 25%, niektórzy jednak leją 2 razy tyle oleju co ziół. Ja nie przesadzam z jego ilością - leje tylko tyle, by dokładnie przykrył surowce. Wtedy otrzymujemy mocniejszy macerat, a jak nie wyjdzie, to mniejsza strata ;v

7. Różnica między olejem rafinowanym, a nie rafinowanym jest taka, że:
  • Na rafinowanym trudniej zepsuć macerat, ale nie ma on już żadnych pożądanych właściwości
  • Na nierafinowanym łatwiej zepsuć, ale gdy się uda, to mamy nie tylko cenne składniki z ziół, ale i samego oleju. Dodatkowo, jak wspomniałam wyżej, gdy stawiamy na macerację na ciepło, możemy utracić część składników z oleju.
To chyba tyle. W razie  jakichś wątpliwości - pytajcie. Powodzenia!

Zapraszam serdecznie do naszej Wiedźmowej grupy kosmetycznej - tam dyskutujemy o naturalnych kosmetykach oraz o tworzeniu domowych ;>


Komentarze

  1. Na moje włosy raczej nic już nie pomoże ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to właśnie ukręciłam swój z chrzanu, kozieradki, gorczycy i kilku ziaren kolorowego pieprzu. Dziękuję za inspirację i już nie mogę się doczekać kiedy zlecą te trzy tygodnie i będę mogła zacząć testować. :)/citrus.

    OdpowiedzUsuń
  3. Problemu z wypadaniem czy jakimś przerzedzaniem włosów nie mam, ale potrzebuję porady jak uratować włosy po nieudanej trwałej i ciągłym farbowaniu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo będzie post o cysteinie (składnik olaplexów), który trwale regeneruje włosy i jest szczególnie polecany po takich zabiegach, a przy tym kosztuje grosze ;D Poza tym olejowanie, olejowanie i jeszcze raz olejowanie włosów :D

      Usuń
    2. No właśnie używam, takiego sklepowego oleju kokosowego. Po nim jakoś te włosy wyglądają, ale bez niego... zupełnie jak włosy lalki :/

      Usuń
    3. Sklepowy to pewnie rafinowany. Poszukaj nierafinowanego, bo on będzie Ci je odżywiał. Możesz po myciu nakładać go jako serum na końcówki, w niewielkiej ilości ich nie przetłuści. Poza tym jest mnóstwo innych olejów, które będą super na włosy (np, konopny, lniany, czarnuszka czy moje ukochane masło shea ;D)

      Usuń
  4. A jakiego oleju i alkoholu używasz ? Super post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki mam pod ręką. Teraz robiłam na resztach rafinowanego ryżowego i z pestek winogron, normalnie wolę raczej nierafinowane - między innymi konopny, czarnuszka, jojoba, awokado czy musztardowy ;>

      Usuń
  5. Czekam z niecierpliwoscia na wpis o cysteinie. Moj pierwszy macerat sie udal!! Hura, jakie cuda mozna samemu stworzyc. Pozdrawiam i czekam na wpis

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy wpis :) A co polecisz na wypadanie włosów po rozjaśnianiu? :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty