Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Jak zapuściłam włosy i zagęściłam na długości - moja dwuletnia metamorfoza

Dzisiaj trochę powspominam moją kilkuletnią walkę o długie i gęste włosy (która jeszcze nie jest wygrana). Teraz jest już o niebo lepiej odkąd zaczęłam senesować i cysteinować kudły, ale o aktualnej pielęgnacji będzie oddzielny post. Przez ostatnie dwa lata sporo się zmieniło, co z resztą widać na zdjęciach. Są co prawda robione w innym świetle, więc kolor wygląda zdecydowanie inaczej, a nie był niczym zmieniany. Udało mi się jednak zagęścić włosy na długości, przez co nie wyglądają na takie strzępy jak na pierwszym zdjęciu w sklejce. Wciąż jest nad czym pracować - nadał jest spora różnica między grubością moich końcówek, a włosami przy skalpie, ale uratowałam je od najgorszego.


Żeby nie było - od wielu lat jestem włosomaniakiem, nigdy nie traktowałam moich włosów wysoką temperaturą, rozjaśniaczami, farbami chemicznymi. Dlatego nie będę Wam dawać rad typu: "przestań używać suszarki". Prawda jest taka, że gdy ktoś ma grube włosy i dobrze dobraną pielęgnację, to nawet wysoka t…

Worek kości vs. gruba świnia

Dzisiaj poruszę temat wagi - nastały takie czasy, gdzie size + jest coraz bardziej na topie i niedługo świat chyba zacznie promować otyłość jako coś dobrego. Z jednej strony to dobrze, bo dzięki temu puszyste kobiety przestają się wstydzić własnego ciała. Z drugiej strony, czy nie lepiej promować normalność? Taką zupełnie normalną, ani przesadne chudnięcie, ani nadprogramowe ciało? Świat chce się zesrać z tą akceptacją wszystkiego, dlatego chyba najwyższy czas zacząć akceptować osoby naturalnie szczupłe.

Od mniej więcej dwóch lat moja masa graniczyła z lekką niedowagą. Było to dla mnie niezrozumiałe, bo odżywiałam się fastfoodami i innym tłustym syfem, potrafiłam też dość sporo pochłonąć na raz. A waga się nie podnosiła. Wynikało to przede wszystkim z anemii i braku żelaza. Myślę, że mogłam się do tego stanu doprowadzić poprzez nałogowe picie zielonej herbaty przez wiele miesięcy (co najmniej 5 kubków dziennie), która w nadmiarze wypłukuje żelazo, a także dość monotonną dietę. Teraz udało mi się przytyć te 2 ukochane kilogramy, ale nie było łatwo.

Świat już przyjął taką zasadę, że jakiekolwiek wytknięcie osobie otyłej właśnie otyłości jest nie na miejscu. Jeśli nazwiesz kogoś grubasem, zostaniesz zjechany za chamstwo i obrzucony kamieniami, i w gruncie rzeczy należy ci się. Ale jakim prawem osoba otyła rzuca komentarzami pod tytułem "przynajmniej mam trochę ciałka, nie co te patyki", "facet nie pies, na kości nie poleci"? Mnie takie teksty w okresach najbardziej dramatycznych strasznie irytowały i były równie obraźliwe, w szczególności, że rodzina wypowiadała je dość często i wydaje mi się, że nie zdawali sobie w ogóle sprawy, że mogą one mieć na mnie negatywny wpływ. Tłumaczyli to sobie, że to przecież dla mojego dobra i tak dalej, a ja z każdym kolejnym komentarzem gotowałam się w środku.

Na temat wagi ciężko jest spokojnie rozmawiać, ponieważ nawet jeśli chcemy pomóc, nasza dociekliwość może kogoś obrazić. Nie mówię, że najlepiej te tematy omijać szerokim łukiem, ale przecież można sobie darować takie mądrości. Niektóre osoby z nadprogramowymi kilogramami szczególnie oczekują specjalnego traktowania, a swoją otyłość zasłaniają tym, że nie urodziły się naturalnymi patykami.

Nadwaga nie jest normalna, prowadzi do wielu chorób. Trzeba ją akceptować, bo najczęściej jest powodowana przez jakiś czynnik, często ktoś ma genetycznie wrodzone predyspozycje do otyłości, ale powinno się ją zwalczać. Tak samo ja starałam się wrócić do normalnej wagi, bo anemia także jest chorobą. Obecnie ważę 53 kilogramy, więc przy moim wzroście to już całkowicie normalna waga.

Podsumowując - chudzielce, szczególnie takie, które próbują przytyć, też nie tolerują krytyki, bo jest ona równie obraźliwa co dla innych "gruba świnia". Pomyślcie o tym następnym razem kiedy będziecie chcieli (nawet bez złych intencji) nazwać kogoś patykiem albo workiem kości.



(A tu fotka od fadera, Pieniny ;3)

Komentarze

  1. to tak...często ktoś ma nadwagę bo jest uzależniony od jedzenia...uzależenienia jak każde inne...dla alkoholików, palaczy nie mamy litości...w sensie brak konstruktywnego podejścia do tematu obrażanie kogokolwiek czy to z problemem nadwagi czy niedowagi czy innym...myślę, ze jest brakiem szacunku i tylko działa jak płachta na byka....nie tędy droga

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś popełniłem u siebie na blogu wpis o BMI - niby wszyscy patrzą na ten wzór jako pewnik i wyznacznik prawidłowej wagi. Jednak on nie uwzględnia indywidualnych cech somatycznych i typu sylwetki. Przez co bardzo często potrafi on oszukiwać. Jednak nie powinno się popadać w skrajności bardzo niską i wysoka wagę, bo to bardzo obciąża organizm pod kątem jego funkcjonowania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie będę złośliwa i nie będę się kłócić. Sama szczupła nie jestem i dla mnie Twój wpis ma wydźwięk "nadwaga nie jest normalna, (co zresztą sama napisałaś), ale pomyśl, zanim powiesz, że ja jestem za chuda". I nie wykręcam się genami, więc nie generalizuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo rozumiem Twój komentarz. Mój post ma jedynie na celu zaznaczenie, że nie tylko ludzie otyli powinni być traktowani z szacunkiem. Tak to już jest, że kulturalny człowiek nie rzuci komentarzem pod tytułem "ale z ciebie grubas". Natomiast w stosunku do osób szczupłych, powiedzonka typu "ale z ciebie patyk" wydają się być jak najbardziej na miejscu. Otóż nie są. Byłoby fajnie, gdyby taka sama zasada była stosowana w stosunku do ludzi chudych, bo jest to równie obraźliwe. Ale najwyraźniej postanowiłaś uczepić się tylko fragmentu o tym, że otyłość uważam za chorobę. Tak, uważam, bo tak w istocie jest, podobnie jak niedowaga. Miłego wieczora ;>

      Usuń
  4. Wiesz, w sumie zawsze dla kogoś będziemy "za"- za chodzi, za grubi, za niscy, za wysocy... Grunt, to być zdrowym i dobrze czuć się w swoim ciele ☺
    Kasia
    madebygoch.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak cieszę się, że powstał tekst, który uświadamia ludziom, że bycie chudzielcem też wiąże się z pewnym zestawem kompleksów, że rzucając niby niewinną uwagę komentującą jej szczupły wygląd możemy mocno zranić drugą osobę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  6. Przerabiałam na własnej skórze. Byłam kiedyś chuda i ciągle mi o tym przypominano, ale jak piszesz to nietakt mówić o tym osobie otyłe.

    OdpowiedzUsuń
  7. Całe życie miałam problem z niedowagą, bo mam celiakię i po wyniszczeniu organizmu przed wykryciem choroby właściwie nie tyle, że nigdy nie wróciłam do "normalności", ale zawsze te kilka kilo mi brakowało. Więc od zawsze w szkole byłam patykiem, szczypiorkiem, witką. Wykrzykniki typu "ty koścista dupo!", "ale ty masz STRASZLIWIE chudziutkie łapki" (to mnie zawsze bolało, miałam w dzieciństwie kompleks z tego powodu) i innego typu określonka może nigdy nie wpędziły mnie w depresję, ale zawsze czułam się mała i gorsza od zdrowych "wyrośniętych" koleżanek (znów, by nikogo nie obrazić - one wyglądały na swój wiek, ja na 5 lat młodszą. W sumie nic się nie zmieniło do tej pory XD).
    Bardzo dziękuje Ci za ten głos! Może niektórzy myślą, że to komplement powiedzieć komuś, że jest "taki chudziutki". Może ludzie czuli dreszczyk podniecenia mówiąc, że moje nadgarstki są jak u kościotrupa. Sama nie wiem. Ale jedno jest pewne - ciągłe pierdolenie o tym, że jesteśmy "jacyś inni od innych" w pewnym momencie staje się dla nas cholernie przykre. Nawet, jeśli to akceptujemy.
    Zresztą to tyczy się też wyżej wspomnianej celiakii. Gdyby mi płacili za odpowiedź na pytanie "a co by ci się stało, jakbyś zjadła gluten?" to mogłabym kupić całą kulę ziemską i jeszcze by mi starczyło na zamieszkanie na Księżycu XDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz! Dla mnie to było jeszcze o tyle uciążliwe, że słyszałam takie teksty od rodziny, która była święcie przekonana, że nic złego mi nie robi. Niektórym wydaje sie po prostu, tak jak mówisz, ze najwyraźniej "chudzielec" może zostać odebrany jako komplement. A najbardziej to mnie irytują teksty tych grubszych, którzy usiłuja swoja wage tłumaczyć i usprawiedliwiać - "przynajmniej nie wyglądam jak te suche patyki". Ale broń Boże takiej nazwać "grubasem", bo to już przecież brak kultury i szacunku

      Usuń
    2. Dokładnie! No właśnie, zapomniałam dodać, że u mnie w rodzinie też to miało/ma miejsce. Chociaż ostatnio babcia stwierdziła, że "chyba trochę przytyłam", a jej wywód też nie sprawił mi przyjemności :S I tak źle, i tak niedobrze XD
      Właściwie chodzi przede wszystkim o to, żeby myśleć, co się gada. Zwłaszcza jeśli nie wiemy, co tak naprawdę jest powodem "inności" drugiego człowieka. No i wykrzyczmy to wreszcie: OBRAŻANIE CHUDYCH BOLI TAK SAMO, JAK OBRAŻANIE GRUBYCH!
      Jeszcze raz dziękuję :)

      Usuń
  8. Całe życie walcze z wagą, raz skuteczniej, czasem mniej. Nie lubię otyłości, u siebie absolutnie nieakceptuję tego stanu rzeczy. Pokochałam bieganie, chodzenie i sport i pozbyłam się problemu...teraz jestem w 3 ciąży i...tylko tyję. Taki czas. Potem znów zacznę walkę z kilogramami. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najważniejsza to akceptacja samej siebie..... a co inni mówią czy myślą to ich sprawa.... ja należe do tych średnich przynajmniej Ja tak uważam a co reszta myśli szczerze nie interesuje mnie. Jestem zdrowa I to się liczy.... ludzie mają pierdolca na puntkcie wagi....

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że temat wagi to trochę jak taniec na cienkim lodzie. Chyba najwięcej kompleksów tworzy się na tym tle. Mam 170 cm wzrostu i niedawno przekroczyłam 60 kg. Wydaje się to dużo, ale jestem zdrowa, mam kobiecą sylwetkę, czuję się piękna. Za to współczuję kobietom bezkształtnym, o nogach niczym patyki. Uważam, że lepiej mieć trochę ciałka, ale w każdej sylwetce znajdziemy choć jeden piękny element. Trzeba tylko dostrzegać to piękno, które jest czymś więcej niż kilkoma cyferkami.

    OdpowiedzUsuń
  11. właśnie to mnie zawsze wkurzało, bo nikt nie krępował się powiedzieć mi "ale Ty chuda jesteś", zaś grubej koleżance nie powiedziano "ale Ty gruba jesteś" :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Gruby, chudy, wysoki, niski, różni są ludzie, różne wyglądy i charaktery - nikogo nie powinno się krytykować i obrażać, zwłaszcza, jeżeli chodzi o wygląd.

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim zdaniem i promowanie otyłości i niedowagi są tak samo groźne. Szkoda, że manekiny w sklepach mają takie rozmiary, że przeciętna nastolatka może naprawdę wpaść w kompleksy. Popadamy ze skrajności w skrajność zamiast promować bycie normalnym .

    OdpowiedzUsuń
  14. W końcu ktoś zwraca uwagę, że ani jeden stan, ani drugi zwyczajnie nie jest zdrowy... Też nie rozumiem, dlaczego promuje się skrajności, zamiast zdrowej sylwetki. I tu już kompletnie nie chodzi o aspekty wizualne przecież, ale i tak mało kto rozumie to, że krytyka tutaj mało ma wspólnego z estetyką.

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz całkowitą rację! Może i nie mamy za bardzo dystansu do swojego wyglądu i jesteśmy drażliwi na punkcie wagi...ale osoby postronne nie powinny się w to mieszać!

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się w 100% bardzo długo miałam niedowage, właściwie od podstawówki do czasu urodzenia drugiego dziecka. Ciągle słuchałam, że wyglądam jak anorektyczka, że to niekobiece tak wyglądać, że mam iść coś zjeść, no nic milego

    OdpowiedzUsuń
  17. Marzę o czasach, kiedy sylwetka nie była wyznacznikiem tego, że jesteś fajny, bądź odwrotnie. Co się stało z ludźmi, że musimy sobie ublizać z powodu wyglądu ?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty