Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Jak zapuściłam włosy i zagęściłam na długości - moja dwuletnia metamorfoza

Dzisiaj trochę powspominam moją kilkuletnią walkę o długie i gęste włosy (która jeszcze nie jest wygrana). Teraz jest już o niebo lepiej odkąd zaczęłam senesować i cysteinować kudły, ale o aktualnej pielęgnacji będzie oddzielny post. Przez ostatnie dwa lata sporo się zmieniło, co z resztą widać na zdjęciach. Są co prawda robione w innym świetle, więc kolor wygląda zdecydowanie inaczej, a nie był niczym zmieniany. Udało mi się jednak zagęścić włosy na długości, przez co nie wyglądają na takie strzępy jak na pierwszym zdjęciu w sklejce. Wciąż jest nad czym pracować - nadał jest spora różnica między grubością moich końcówek, a włosami przy skalpie, ale uratowałam je od najgorszego.


Żeby nie było - od wielu lat jestem włosomaniakiem, nigdy nie traktowałam moich włosów wysoką temperaturą, rozjaśniaczami, farbami chemicznymi. Dlatego nie będę Wam dawać rad typu: "przestań używać suszarki". Prawda jest taka, że gdy ktoś ma grube włosy i dobrze dobraną pielęgnację, to nawet wysoka t…

Jak przetrwać korepetycje z dziećmi

Prowadzenie korepetycji z uczniami podstawówki albo jeszcze młodszymi wydaje się prostym i nieszkodliwym zajęciem dla studenta. Niestety okazuje się to o wiele trudniejsze i wymaga dużej cierpliwości. Być może ten wpis będzie dla kogoś pomocny w uporaniu się z tymi małoletnimi demonami.

Ja sama jestem z siebie dumna, że wytrwałam w tym  niemal cały rok (do ostatniej sesji) - moje koleżanki ze studiów po dwóch miesiącach traciły zapał i ochotę do pracy z "Guwniakami".  Ja sama także miewam gorsze dni i niesamowicie irytują mnie niegrzeczni uczniowie, ale zarabiać trzeba. 

Wyznaje zasadę, że skoro już ktoś mi płaci to powinnam dać z siebie wszystko, by dobrze przekazać tą wiedzę. Dlatego w tym wszystkim najbardziej wkurzające jest podejście rodziców, którym wydaje się, że po załatwieniu nauczycielki języka maja już z głowy. No wiecie - nauczycielka jest, język naumiany, koniec problemów.

Od samego początku borykam się z takim podejściem i jestem w stanie je zrozumieć - rodzice są często bardzo zapracowani, pomagają odrabiać stosy zadań szkolnych i ciężko w to jeszcze wcisnąć pilnowanie, by dzieciak uczył się na jakieś tam korki, przy czym liczą też, że to nauczyciel załatwi tą sprawę w całości, a oni mają spokój.

Rola rodziców niestety nie kończy się na wykonaniu telefonu z ogłoszenia i nieustannie muszę ich błagać, by choć tym razem przypilnowali pracy domowej. Dzieci są równie trudne do ogarnięcia - mogą się trafić takie dysleksją, wiecznie rozkojarzone, a nawet rozpieszczone bachory, strzelające fochy, gdy się im każe przepisać kilka słówek.

Przygotowałam kilka porad, które mogą ułatwić prace, szczególnie jeśli dopiero zaczynacie prowadzić korepetycje:


1. Nie ma takiej siły, która by utrzymała dziecko godzinę w tej samej pozycji, grzecznie piszące i robiące zadania. Trzeba wprowadzić naukę w innej formie - gry i zabawy. Jeśli dzieciak jest mały (do 7 lat) warto wręcz wybierać zabawy ruchowe o ile to możliwe, jeśli jest starszy pomocne są różne wisielce, kalambury czy zagadki. 

2. Nie daj sobie wejść na głowę. Dzieci wiedzą, że jesteś miła(miły) i nieszkodliwa, nie to co Pani ze szkoły, i na bank wykorzystają okazję, by pokazać kto tu rządzi. Trzeba być stanowczym, bo dzieciaki wiedząc, że nic im nie grozi, będą rozbiły co im się podoba. Nie musisz krzyczeć, wystarczy stanowczy ton. Nie nadskakuj i nie traktuj ucznia jak młodszego brata czy siostrę - musi sobie zdawać sprawę, gdzie jest granica i kto tu ma władzę. 

3. Zachęcaj czym się da. Jeśli coś przestaje zachęcać, szukaj innych sposobów. W przypadku starszych dzieci ta zasada przestaje właściwie działać, bo znikają zachęty - kolorowe naklejki nie są już tak kuszące, oceny z dupy także nie, bo dzieciak wie, że ta ocena nic nie znaczy. Dobrym rozwiązaniem w tym przypadku jest prowadzenie dzienniczka, który będzie zawsze do wglądu dla rodziców.

4. Czasami może trafić się przypadek niereformowalny - uczeń, który ma tak duże problemy z nauką lub motywacją do nauki, że przez wiele lekcji będzie trzeba wałkować ten sam materiał. Miałam jeden przypadek ucznia z dysleksją, który przez 3 miesiące nie mógł zapamiętać odmiany czasownika 'to be' - a raczej pomimo moich próśb, ani rodzice, ani uczeń nie wykazywali chęci zmiany. Musiałam więc zrobić coś czego zwykle nie robię - odłożyłam zaplanowane na ten dzień zadania i kazałam mu się uczyć tabelki, robiąc co 20 minut kartkówkę. Po dwóch godzinach takiego wkuwania na gorąco, tabelka była nauczona. Tak więc jeśli rodzice nie są zbyt pomocni w pilnowaniu, by dziecko uczyło się zadanego materiału, nie omijaj go, lecz wykorzystaj lekcje by pomóc uczniowi wkuć jak najwięcej. W ostateczności zrezygnuj, bo potem to Ty możesz ponieść odpowiedzialność za to, że dzieciak miał gdzieś naukę.

5. Cierpliwość - cóż, bez tej cechy może być ciężko. Ja nie należę do bardzo cierpliwych osób, ale staram się nie denerwować, gdy dziecko uparcie czegoś nie rozumie, lub nie może zapamiętać. Złość w takich momentach może tylko pogorszyć sprawę i zestresować dzieciaka. Dlatego bądź gotowy na powtarzanie niektórych zagadnień wiele razy, czasem wiele lekcji.

6. Nie musisz mieć specjalnych podręczników i nauczycielskich materiałów. Takie rzeczy są bardziej konieczne, gdy przygotowujesz starszych uczniów do różnych testów i egzaminów. U dzieci materiał jest na tyle prosty, że to nie będzie niezbędne. Zadania i tematy lekcji możesz ustalać samodzielnie. Oczywiście nie mogą być one wzięte całkowicie na odwal, pomieszane względem trudności zagadnień. Jednak materiał dla szkół podstawowych jest bardzo prosty i bez problemu przyjdzie ci ogarnięcie od czego zacząć. Internet także będzie pomocny - ja często szukam tu zadań, testów, zabaw i czytanek. Zadania wymyślam zwykle sama, a jeśli jest taka potrzeba to przerabiamy też materiał z książek szkolnych. 

7. Nie bądź ciepłą niesłowną kluchą - nie strasz sprawdzianami, tylko je rób. Bezwzględnie i jak najczęściej kontroluj czy uczeń odrobił prace domową i nauczył się słówek. Nie olewaj tego i nie bój się w ostateczności ukarać złą oceną. Żeby jednak taka ocena obeszła dziecko, najlepiej by ocenianie nabrało na waszych lekcjach bardziej formalnego charakteru - jak w punkcie 3, prowadź dziennik dla rodziców.

W poście co prawda skupiam się na nauce języków, ale te rady dotyczą także innych przedmiotów.

Ostatecznie dawanie korepetycji jest także przyjemne - szczególnie kiedy widzisz, że przynosi ono jakieś efekty i twoja praca nie idzie na marne. I hajs się zgadza :D

To tyle - zapraszam na mojego Fanpage


(Wiem, że większość moich zdjęć nijak się ma do tematu tekstu, ale tak mi się bardziej podoba! )


Komentarze

  1. Bardzo pomocne wskazówki, zwłaszcza teraz, kiedy dzieciaki mają problem z autorytetami.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, że wiele zależy również od podejścia rodziców. Ja nie mam cierpliwości niestety, tatę jak uczyłam angielskiego, to tłukłam książką po głowie :D A na sprawdzianie przyznał mi się, że ściągał o.O

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno dawno temu też udzielałam korepetycji, ale na szczęście nie miałam tego typu problemów. Choć przyznam, że moi podopieczni najbardziej chcieli, żebym za nich pisała prace zamiast uczyć się jak to robić:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam jak prowadziłam kiedyś zajęcia artystyczne z dziećmi... z całą czterdziestką! Zauważyłam wtedy, że prowadząca nie może być zbyt pobłażliwa, bo dzieci bardzo szybko to wyczuwają i wykorzystują. Myślę, że podobnie rzecz się ma przy prowadzeniu kursów dla pojedynczych demonków :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś myslałam, żeby nauczać takie maluchy, ale po przeczytaniu tekstu widze, że dobrze zrobiłam nie zaczynając...

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda dzieci potrafią dać popalić, jednak uważam, że dobry nauczyciel znajdzie sposób aby przekazać wiedzę w przyjemnej i w miarę łatwej formie, bo umówmy się nawet najgrzeczniejsze dziecko będzie się nudzić przez godzinę słuchając monologów i przepisując. A co do rodziców, to prawda, często wolą zrzucić obowiązek nauki i wychowania swojego dziecka na innych, aby mieć problem z głowy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przypomniały mi się moje praktyki w przedszkolu. Cierpliwość zdecydowanie została wystawiona na próbę, ale warto było. Ten uśmiech i radość kiedy dzieci opanowały nowe umiejętności - bezcenna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Prowadziłam przez jakiś czas korepetycje z uczniami szkoły podstawowej w ramach wolontariatu, ale tak tego nie lubiłam, że w końcu musiałam zrezygnować. Dzieci są różne i o ile czasem trafiają się spokojne, chętne do nauki, o tyle dużo częściej trafia sie na te "oporne"

    OdpowiedzUsuń
  9. Szacunek za cierpliwość. Mnie szybko można wyprowadzić z równowagi zwłaszcza dzieci. Na pewno będziesz dobrym nauczycielem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam w tej kwestii doświadczenia, ale jestem przekonana, że bez cierpliwości, to ani rusz! Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  11. Potrzeba dużo siły i cierpliwości :D podziwiam :) jeździłem na kolonie jak wychowawca, to może nie do końca podobne, ale byłem nastawiony na wiele akcji :D
    #dominik

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj do tego trzeba mieć anielską cierpliwość i bardzo podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasami pomagam siostrze i widzę, że to męczy i mnie i ją.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pomyśl, że ja tak mam przez cały rok z licealistami i gimnazjalistami, ale w grupie zazwyczaj 30 osób. Jak dobrze, że są wakacje. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Podziwiam! Tu zdecydowanie więcej cierpliwości trzeba mieć do roszczeniowych rodziców

    OdpowiedzUsuń
  16. Przez jakiś czas prowadziłam korepetycje z języka niemieckiego dla małej dziewczynki, więc wiem, o czym piszesz ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kilka razy uczyłam dzieci znajomych - podstawówka. O ile dzieciom się chciało miało to sens, ale kiedy one nie mały nastroju - rodzicie dziwnie im ulegali... Zastanawiam się na ile dodatkowe nauczanie było w tej sytuacji potrzebne, może wystarczyło samo zainteresowanie rodziców? :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiem czy łapie się pod to nauczanie indywidualne, ale podejście musi tu być własnie "bardzo indywidualne". ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty