Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Jak zapuściłam włosy i zagęściłam na długości - moja dwuletnia metamorfoza

Dzisiaj trochę powspominam moją kilkuletnią walkę o długie i gęste włosy (która jeszcze nie jest wygrana). Teraz jest już o niebo lepiej odkąd zaczęłam senesować i cysteinować kudły, ale o aktualnej pielęgnacji będzie oddzielny post. Przez ostatnie dwa lata sporo się zmieniło, co z resztą widać na zdjęciach. Są co prawda robione w innym świetle, więc kolor wygląda zdecydowanie inaczej, a nie był niczym zmieniany. Udało mi się jednak zagęścić włosy na długości, przez co nie wyglądają na takie strzępy jak na pierwszym zdjęciu w sklejce. Wciąż jest nad czym pracować - nadał jest spora różnica między grubością moich końcówek, a włosami przy skalpie, ale uratowałam je od najgorszego.


Żeby nie było - od wielu lat jestem włosomaniakiem, nigdy nie traktowałam moich włosów wysoką temperaturą, rozjaśniaczami, farbami chemicznymi. Dlatego nie będę Wam dawać rad typu: "przestań używać suszarki". Prawda jest taka, że gdy ktoś ma grube włosy i dobrze dobraną pielęgnację, to nawet wysoka t…

Rutyna poranna, czyli co skrzaty robią o świcie

Ciężko mi zdefiniować udany poranek. Czasami jest to poranek kiedy mogę przeciągnąć to do południa i się wyleżeć. W innym razem jest to wstanie o świcie i zrobienie czegoś pożytecznego. Staram się skłaniać ku tej drugiej opcji, bo to znacznie ułatwia mi dzień po powrocie z uczelni.

Od jakiegoś roku przestałam się malować przed wyjściem z domu. Nie mówię tu o specjalnych okazjach, ale o codziennym wyjściu na uczelnie. Oszczędzam na tym niewiele czasu - kiedyś nałożenie podkładu i rzęsy na szybko zajmowały mi i tak krótką chwilę. Po prostu mi się nie chce. Wolę wykorzystać ten czas na każdą inna czynność, bo - no cóż, już dawno się przekonałam, że nawet tapeta nie jest w stanie naprawić mojej twarzy :D, i nie warto się malować dla tych kilku osób, które spotkam tego dnia. Nie sugeruje, że makijaż jest zły, ale jeśli wstydzisz się wyjść do ludzi bez niego, to najprawdopodobniej z Tobą może być coś nie tak.

Tak czy inaczej zwykle staram się wstać znacznie wcześniej (co czasem jest trudne, bo od dawna mam problem ze wstawaniem). Teraz w trakcie sesji, wstaje bardzo wcześnie, o czym pisałam Tutaj  Nienawidzę budzić się za późno - gdy muszę się ubrać i bez chwili wytchnienia wychodzić. Warto mieć około godziny na ogarnięcie kilku rzeczy w mieszkaniu i chwilę dla siebie przed ciężkim dniem. Szczególnie jeśli oszczędzi nam to pracy po powrocie.


Oto kilka rzeczy, które zwykle robię rano:

1. Nawet jeśli nigdzie nie wychodzisz, weź się ubierz. Ja nie mogę zacząć sensownego dnia i ociągam się jeśli jestem wciąż w piżamie.

2. Jeśli nie zrobiłam tego poprzedniego wieczora, teraz jest czas na zaplanowanie dnia - szybki spis kilku rzeczy, które dzisiaj muszę zrobić, o których muszę pamiętać.

3. Staram się ogarnąć bałagan - ściele łóżko, myje przypadkowy talerz (dla zasady ;v). Jedną z rzeczy, które wkurzają mnie tak niesamowicie to niepościelone łóżko, gdy wracam z uczelni, albo talerze na biurku.



4. Już dawno się przekonałam, że kiedy opierdzielam się cały dzień, bo mam wolne, to bardzo się nudzę, snuje, dostaje myśli egzystencjalnych i ogólnie nie sprawia mi to przyjemności. Staram się zawsze zrobić coś pożytecznego nawet jeśli jest to tylko wstawienie prania, zrobienia zakupów na tydzień czy umycie garów. Po dniu, w którym pracowałam w domu, ale też na uczelni lub w pracy czuje się o wiele lepiej, gdy mogę już walnąć się przed kompem. Dlatego zwykle zaczynam już od rana by "odhaczyć " część zadań.

5. Czytam książki lub media. Ostatnie 20 minut to dla mnie chwila psychicznego przygotowania się do tego, że zaraz muszę opuścić ciepłą jaskinie. :<

6. Jem śniadanie. Nawet jeśli ma to być suchy chleb to staram się coś przed wyjściem wepchnąć. Wiele osób nie je śniadań, ale walczę z kupowaniem hotdogów między zajęciami. 

Czuje się lepiej kiedy uda mi się wstać wcześnie i mieć jeszcze chwilę dla siebie. Nienawidzę budzić się na ostatni budzik i w pośpiechu zakładać skarpetki nie do pary. I tak założę nie do pary, ale wole mieć więcej czasu :D


Komentarze

  1. Ja też nie marnuje czasu z rana na nakładanie tapety :) A ogarnięcie z rana przestrzeni to dobra sprawa - miło przychodzi się do czystego domu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę bardzo jesteś zorganizowaną osobą, ja bym tak nie potrafił, ale pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie najlepiej pozytywnie nastraja podporządkowanie się porannej rutynie, filiżanka kawy dla pobudzenia, wiersz dla duszy, spojrzenie z uśmiechem przez okno i... gotowa jestem na wyzwania nowego dnia. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy swój dzień zaczynam od filiżanki kawy, bez tego ani rusz. A cała reszta... Niech się dzieje co chce ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz....bardzo mnie zainteresował Twój wpis. Pamiętam te czasy, kiedy też byłam jedyną osobą rano, którą musiałam obudzić, o którą musiałam zadbać i po której bałagan chciałam posprzątać :-) Oj, jak to wszystko się zmienia. Wiem, jak to wtedy było. A jak się to z czasem zmienia, kiedy tych osób dochodzi. Wtedy robisz dokładnie to samo i .... masz na to o wiele mniej czasu. Więc ciesz cię kochana swoją wolnością i samotnością :-) A jeśli masz ochotę sprawdzić, co może cię czekać w przyszłości o poranku to zapraszam: http://mamanacalego.pl/2017/05/18/spokojny-poranek-matki-czworga-dzieci-co-robic-by-stal-sie-codziennoscia/

    OdpowiedzUsuń
  6. "ciepła jaskinia" - urzekłaś mnie :D Moje poranki wyglądają troszkę inaczej...co nie zmienia faktu, że nie wyobrażam sobie już zacząć dnia bez sprzątania - a niektórzy tak robią! Nie mówię, że to źle - to po prostu inaczej. Nie mniej jednak, ja mogę zacząć dzień dopiero jak posprzątam i się pomaluję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skarpetki... te wredne paskudy, które na chwilę łączą się w pary tuż przed dołączeniem do stada, a potem weź tu znajdź drugą połowę ;) Całkiem sporo robisz rano :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przecież pralka pożera skarpetki!

      Usuń
  8. Uwielbiam wstawać rano, zwłaszcza, gdy za oknem słońce. Wstaje zanim inni w domu wstsją i jest to czas dla mnie, mój na czytanie, pisanie czy zdjecia. Czasami wychodzę z psem.

    OdpowiedzUsuń
  9. też lubię dlugie poranki. przy małym dziecku to co prawda jest nie tak oczywiste, więc napisze tylko, że w tej chwili najlepsze poranki są wtedy - gdy jestem wyspana :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja po urodzeniu synka przez pierwszy miesiąc nie tylko się nie malowałam, ale rzadko ściągałam piżamę 😂

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój udany poranek to gdy mogę pospać do 8 :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też nie lubię porannego pośpiechu, ale czasem przy dzieciach nie dam rady sie wyrobić i biegnę do autobusu, a śniadanie jem po godzinie od wstania.

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie wstanie po 10 oznacza zmarnowany dzień. Jestem nieproduktywna, rozleniwiona i moje zycie nie ma wtedy sensu haha.

    OdpowiedzUsuń
  14. Tylko ja zaczynam poranek od potrzeb fizjologicznych? Xd

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie udany poranek to wstanie na czas :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie udany poranek to poranny spacer. Odkryłam to dopiero niedawno :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak z tym ubraniem się zgadzam chociaż nie planuje nigdzie wychodzić w danym dniu to muszę wyskoczyć z piżamy bo inaczej zalegam cały dzień na kanapie pijąc herbatę :]
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Mój ulubiony poranek? Owsianka w łóżku z kawą, a potem szlajanie się w piżamie przez pół dnia i malowanie na tarasie nowych obrazów. Zdecydowanie tak!
    Pozdrawiam
    Kaktusowy Sad

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja uwielbiam rozpoczynać dzień od pyyysznego śniadanka i uśmiechu na twarzy. Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja lubię sobie wstać wcześniej, zaparzyć mocną kawę, przejrzeć poranne info i w spokoju zjeść śniadanie. Jakoś nie wyobrażam sobie wstawania na ostatnią chwilę i biegu na autobus :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Od kilku tygodni mój poranek zaczyna się już koło 6.30 - najpierw szybko się ogarniam, potem 30 minut ćwiczę, wtedy dopiero zaczynam żyć: robię obiad, który Ukochany bierze do pracy, piję kawę, przygotowuję śniadanie. Chwilę po 8 zaczynam przygotowywać się do pracy - na 9 muszę być już na miejscu! ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty