Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Trzy proste mgiełki do włosów - woda ryżowa, tatarak i glut lniany

Bardzo nie lubię się babrać w przygotowywaniu kosmetyków "na jeden raz". Ostatnio nawet senes i hennę robię w większych ilościach i mrożę kilka gotowych porcji, żeby nie musieć co dwa tygodnie brudzić całej kuchni na mielenie senesu i robienie pasty. To samo tyczy się mgiełek - zamiast robić jednorazowe podkłady czy ryżówki, wygodniej mi zrobić i zakonserwować produkt, który wystarczy na kilka tygodni. Dzisiaj podam przepisy na trzy bardzo proste mgiełki.

Najczęściej mgiełki robi się mieszając jakąś ilość wody z ulubioną odżywką, ale unikam nakładania odżywek na długo, dlatego to u mnie nie przejdzie. Pomijam już fakt, że gdy ktoś mniej doświadczony z czytaniem składów przeczyta w necie "ulubiona odżywka", to nawali jakiegoś Garniera czy Glisskura z silikonem i takiej mgiełki będzie używał pod olej. Nie żebym miała coś do silikonów, po prostu trzeba umieć ich używać, a nie każdemu chce się to umieć i potem robi się problem.


Mgiełka dwufazowa Wy już dobrze wiecie jak…

Najdziwniejsza fantastyka, czyli Władcy dinozaurów




Dziś przyszedł czas na pierwszą recenzję książki fabularnej na tym blogu. Zaczynam od dzieła, które jest dość specyficzne i ciężkostrawne, ale zawiera w sobie smaczki, które pozwoliły mi ją skończyć.



A więc - "Władcy dinozaurów" Victora Milana.

Kilka lat temu, już przy oglądaniu Jurassic Parku pomyślałam sobie, że fajnie byłoby przeczytać coś co łączy w sobie świat dinozaurów z fantastyczną wizją wojowników, rycerzy i wojen. Brzmiało to jednak w mojej głowie trochę komicznie i kiczowato, jednak nie takie rzeczy już widziałam w fantasy - gdyby ktoś potrafił umiejętnie zrealizować taką wizję, wyszłoby coś niewyobrażalnie zajebistego pod każdym względem.

Możecie sobie zatem wyobrazić jaka była moja reakcja kiedy przypadkiem znalazłam tą książkę w tamtym roku w księgarni. Sama okładka wystarczyła do tego by ten klocek znalazł się w moich łapach. Niestety Milan nie zrealizował tej wizji dobrze - być może wynika to z faktu, że to dopiero pierwsza część prawdopodobnie długiej opowieści.



Ale po kolei. Świat jaki sobie wymyślił jednocześnie mi się podoba i nie podoba. Sposób w jaki pokazane jest współżycie ludzi z dinozaurami jest świetny - jest to zupełnie inna wizja niż w Jurrasic Parku, gdzie na każdym kroku czai się jakiś tyranozaur, który zeżre wszystko co mu wpadnie w malutkie łapciątka. Nie, tu jest względnie bezpiecznie, ludzie nie są bezbronni. Dinozaury można udomowić, wyszkolić do walki. Opisy dinozaurów są bardzo dobre, ciarki chodzą po plecach kiedy czytamy opisy triceratopsów i innych wielkich gadów.

Milan wykreował swój świat w oparciu o średniowieczną Europę, co także trochę mnie irytuje - nazwy są niemal zjebane z nazw europejskich krajów i imion. Wolałabym trochę mniej ograniczony skojarzeniami świat. Większa część akcji toczy się na terenach będących odpowiednikiem Hiszpanii - zatem język, imiona i inne nazwy są jak z brazylijskiej telenoweli, co mnie okrutnie boli, bo od zawsze odczuwam jakaś dziwną nienawiść do kultur hiszpańskich, do ich języka i wszystkiego. 



Właściwie wpadła mi też do głowy myśl że może Milan ma co do kolejnych części książki chytry plan - być może w jego Raj dupnie meteoryt, ale ludzie przeżyją i odbudują świat, który odziedziczy lekko zmienione nazwy Europy 

Największym zawodem tej książki jest jednak fabuła i bohaterowie - mam wrażenie, że przez większość książki nie dzieje się nic ciekawego, godnego uwagi ani pożytecznego. Bohaterowie sobie wędrują, żeby wędrować, albo gadają żeby gadać i nie wnosi to zupełnie nic do historii. Gdyby nie fakt, że w tle pojawiają się wielkie gady, nic nie byłoby w stanie do tej fabuły przyciągnąć. To trochę marna imitacja Gry o tron, bo Milan widocznie chce uzyskać podobne efekty - dworskie intrygi, ogrom bohaterów, wojny. Bohaterów także wprowadza dość nieumiejętnie. Już na początku w dialogach bierze udział zbyt duża ilość osób, których ciężko spamiętać, w szczególności, że sam dialog także nie jest dopracowany. W efekcie jest wiele momentów, gdzie właściwie nie wiadomo co kto mówi. Dodatkowo większość postaci pobocznych to totalnie bezpłciowe klocki, które niby mają wzbudzić jakieś emocje i sympatie (abo nienawiść), jednak wszystkie są takie same - ciężko wyczuć kto ma jaki charakter, bo każdy ma taki sam. Nie wiadomo jak się do takich postaci zbliżyć i jak sobie wyrobić na ich temat opinię. Mało tego, większość postaci na dworze cesarskim robi zupełnie niezrozumiałe i sprzeczne rzeczy - raz zachowują się niczym wzory cnót, innym razem są opisane jako gbury i chamy. Wszyscy. Tak samo. Odnoszę wrażenie, że wszyscy z nich są podłączeni do jednego mózgu. Szarość.

Pozostaje jeszcze sprawa zasad jakie tam panują - świat jest pełen rudych ludzi (taki smaczek, pewnie wyginą razem z dinusiami jak już meteoryt dupnie kek), homoseksualizm wśród walecznych rycerzy jest na porządku dziennym - tworzą związki, a jak ktoś związku nie ma to jest inny. W sumie niech sobie wsadzają w co chcą, ale problem mam z tym, że są to związki poligamiczne - koleś ma narzeczoną a przy okazji ukochanego, co także nie jest niczym dziwnym. 

Pomimo, że opisy walk są dość mocne, byłoby jeszcze miło gdyby czytelnik mógł zrozumieć kto z kim walczy. Cała początkowa scena walki wprowadza w błąd, bo do tej pory (a skończyłam już 2 część książki) nie rozumiem co tam się właściwie wydarzyło, a wracałam do tego fragmentu wiele razy, by spróbować go zrozumieć. Nie wiadomo kto walczy z kim i kto kogo zdradził, co dość źle wpływa na dalszą fabułę. 




Nie wiem czy to książka godna polecenia, akcja trochę rusza z kopyta w drugiej części (ale dopiero jak się przebrnie pierwsze 100 stron).

Ps. Zapraszam na mój fanpejdż i instagram, pod taką samą nazwą jak blog. Dużo drzew, chwastów i ciemności!



Komentarze

  1. Ale Martinowi się podobało XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martinowi się podobało, bo dużo seksów albo coś ;v
      Dałam się trochę złapać ufając jego ocenie

      Usuń
  2. O nie, zdecydowanie nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  3. pomysł ciekawy, może skuszę się w wolnej chwili;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja bardzo miło wspominam tę czytelniczą podróż, fantastycznie się w nią wciągnęłam. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty