Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Jak zapuściłam włosy i zagęściłam na długości - moja dwuletnia metamorfoza

Dzisiaj trochę powspominam moją kilkuletnią walkę o długie i gęste włosy (która jeszcze nie jest wygrana). Teraz jest już o niebo lepiej odkąd zaczęłam senesować i cysteinować kudły, ale o aktualnej pielęgnacji będzie oddzielny post. Przez ostatnie dwa lata sporo się zmieniło, co z resztą widać na zdjęciach. Są co prawda robione w innym świetle, więc kolor wygląda zdecydowanie inaczej, a nie był niczym zmieniany. Udało mi się jednak zagęścić włosy na długości, przez co nie wyglądają na takie strzępy jak na pierwszym zdjęciu w sklejce. Wciąż jest nad czym pracować - nadał jest spora różnica między grubością moich końcówek, a włosami przy skalpie, ale uratowałam je od najgorszego.


Żeby nie było - od wielu lat jestem włosomaniakiem, nigdy nie traktowałam moich włosów wysoką temperaturą, rozjaśniaczami, farbami chemicznymi. Dlatego nie będę Wam dawać rad typu: "przestań używać suszarki". Prawda jest taka, że gdy ktoś ma grube włosy i dobrze dobraną pielęgnację, to nawet wysoka t…

Kilka porad jak przetrwać sesję


Nie ma niestety prostego lekarstwa, który wyleczy sesję. Trzeba ją przeżyć i wrócić do żywych. Nie ma rady - materiał trzeba wkuć, projekty pooddawać, a egzaminy zaliczyć. W związku z tym, że powoli zaczyna się moja czwarta sesja, chciałam się podzielić własnymi sposobami, które bardzo mi pomagają - nie tylko we wkuwaniu, ale w nie zwariowaniu od nadmiaru obowiązków.

1. Wstawanie o 5 rano

Bardzo bym chciała nauczyć się wstawać o 5 rano przez cały rok, niestety działa to tylko podczas sesji. Każda sesja wygląda w ten sam sposób - wstaje o 5, maksymalnie o 5.30 i siadam do pracy. Gdy kończy się rok, oprócz egzaminów jest też masa projektów i prac do oddania, a na wszystko jest niewiele czasu. Kończy się leniuchowanie, o którym pisałam tutaj.

Jest spora różnica między wstaniem o 5 rano, a na przykład o 10 - to aż 5 godzin, które mogę przeznaczyć na naukę.

Dawniej po prostu zarywałam nocki, ale nie potrafię się uczyć w nocy. Nawet nie chce mi się spać, ale po prostu mam dość pracy. Większość studentów czasami w ogóle nie śpi w nocy, ale nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania - na egzamin wole iść wypoczęta. Wypróbujcie ten sposób, być może okaże się bardziej korzystny niż nocne kucie.

2. Yerba

Przed sesją świeży zapas obowiązkowy. Jakby się zastanowić, to dziennie wypijam jej wówczas około 2546281635 szklanek (no ok, co najmniej 8). Wole nie truć się energolami.


3. Planowanie 

To niesamowite, że tylko podczas sesji lub innych sytuacji, które wymagają ode mnie działania, potrafię sobie pisać plany, które działają. Tylko wtedy jestem na tyle zmotywowana, żeby się tych planów trzymać. A plany jakie robię na sesji potrafią być cholernie szczegółowe - co do minuty mam wypisane co w tym czasie robię (to trochę zabawne, bo moje ulubione zawierają nawet wypisane 3 minuty na siku :D ). Rozpisuje dokładnie wszystko, dbając o to, by bardzo często wymieniać materiał, którego się uczę. Zwykle 30 minut poświęcam na jedną rzecz, a potem odkładam to w cholerę i zabieram się za coś innego. Potem do tego wracam i tak cały dzień.

Spędzanie kilku godzin pod rząd nad tym samym materiałem trochę kaleczy naukę - zapewniajmy sobie zmienne bodźce, żeby lepiej zapamiętywać. Uczcie się zamiennie.

4. Sen

Student, który czasem śpi, to pipa, a nie student. Prawda?

Wstaje o 5, kładę się o mniej więcej 23 lub czasem później. To daje około 5 godzin snu. Uważam, że to za mało. Co drugą, albo trzecią nockę daje sobie 2 -3 godziny snu więcej. Dodatkowo moje dziennie plany zawierają także czas krótkich drzemek - 2 drzemki po 30 minut. Dłuższych nie polecam, bo zaśniecie na dobre ;v Wyjątkiem są noce przed egzaminem - wtedy śpię jak najdłużej.





5. Przekąski

Na sesje zawsze wyposażam się w wór orzechów i pestek dyni. Podjadam je sobie w przerwach między nauką - orzechy (w ogóle nasiona) zawierają dużo magnezu i kwasów omega. Poprawiają koncentrację i zapamiętywanie.

6. Zmiana warunków

Bardzo ważne jest, by uczyć się, zapewniając sobie większą różnorodność bodźców. Zamiast siedzieć kilka godzin przy biurku nad tą samą książką, zmieniam pomieszczenia, uczę się stojąc, leżąc, chodząc, zmieniam miejsca siedzenia i jak w punkcie 3 - zmieniam materiał.

To samo tyczy się różnorodności stylu nauki - pomagam sobie kolorowymi kredkami, robię rysunki, tabelki, wykresy.

7. Relaks

Tak wiem - relaks w czasie sesji bywa pojęciem abstrakcyjnym, ale mimo wszystko warto go sobie "wepchnąć" w grafik. U mnie to się zwykle przejawia dozwolonymi dwoma meczami w Lola, albo dłuższą kąpielą z olejkami eterycznymi. Staram się wtedy całkowicie odłączyć mózg od nauki - nie powtarzam nic, rzucam to w cholerę i zajmuję się sobą.

A więc powodzenia na sesji, i zapraszam na mojego Fanpage :D


Komentarze

  1. Jezusicku, 5 rano??? Toż to jakaś chińska tortura. Sen to podstawa podczas sesji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wypracowałam sobie wstawanie o 7 i wstaję tak zawsze :) 5 u mnie się nie sprawdza, bo gdy chce mi się spać, to nie myślę, więc cały dzień jestem mało efektywna. Ale yerba i dobry plan to podstawa! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem w stanie wytłumaczyć jak dajesz radę spać tak mało i efektywnie się uczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zarywam nocek i robię drzemki :) tak wcześnie pracuje mi się najlepiej - jest cisza, mam świeży umysł. W nocy mój umysł wysiada. Niektórzy studenci w ogóle nie śpią w niektóre noce ;v

      Usuń
  4. Ja już na szczęście mam to za sobą :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Doskonale pamiętam ten pot i łzy wylane na sesjach... Czasami 4h sny były bardziej efektywne niż 8h :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nigdy nie miałam większych problemów z przetrwaniem sesji. Z wielu egzaminów byłam zwalniana, ale nawet jeśli musiałam brać w nich udział to podchodziłam do nich raczej na luzie. Zawsze się udawało. Jestem osobą, która przez całe 5 lat studiów nie miała ani jednej poprawki, więc prawdziwym studentem nie da się mnie nazwać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Do studiów jeszcze mi daleko, ale warto korzystać z doświadczenia innych. Pomysłowy post!
    Pozdrawiam
    Kaktusowy Sad

    OdpowiedzUsuń
  8. Studia skończyłam kilka lat temu, ale pamiętam że też nie szła mi nauka w nocy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jarowniez to przezylam, najwazniejsze to planowanie. Wtedy jest czas na wszystko inne rowniez ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobry plan, relaks, nie wszystko na raz, skupienie się, pozbycie się czaso - złodziei i sesja nie jest taka straszna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ej no, sesja to nie wojna... Trochę mnie bawi to wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj dawno dawno temu to było ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. my byśmy polecili do tego świeże soki - dodają więcej energii niż kawa i nie usypiają po 2-3 godzinach jak energetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślę, że rady do wykorzystania nie tylko podczas sesji, ale każdej codziennej pracy. Dziękuję za dawkę motywacji i chęci do działania ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piąta rano to dobra godzina to aktywność intelektualną - zakładając, że poszło się spać odpowiednio wcześnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sesja przede mną :D Plan już rozpisany, motywacja jest, o 5 rano i tak zawsze wstaje ;D musi się udać! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Teraz nadchodzi moja rowniez 4 sesja. Nigdy nie mialam az tak radykalnego planu, ale miglby byc taki przydatny :) dobry wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Teraz nadchodzi moja rowniez 4 sesja. Nigdy nie mialam az tak radykalnego planu, ale miglby byc taki przydatny :) dobry wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja jakoś nigdy nie miałam z tym problemu, sesja to sesja, kilka imprez mniej i żyje się dalej :P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty