Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Jak zapuściłam włosy i zagęściłam na długości - moja dwuletnia metamorfoza

Dzisiaj trochę powspominam moją kilkuletnią walkę o długie i gęste włosy (która jeszcze nie jest wygrana). Teraz jest już o niebo lepiej odkąd zaczęłam senesować i cysteinować kudły, ale o aktualnej pielęgnacji będzie oddzielny post. Przez ostatnie dwa lata sporo się zmieniło, co z resztą widać na zdjęciach. Są co prawda robione w innym świetle, więc kolor wygląda zdecydowanie inaczej, a nie był niczym zmieniany. Udało mi się jednak zagęścić włosy na długości, przez co nie wyglądają na takie strzępy jak na pierwszym zdjęciu w sklejce. Wciąż jest nad czym pracować - nadał jest spora różnica między grubością moich końcówek, a włosami przy skalpie, ale uratowałam je od najgorszego.


Żeby nie było - od wielu lat jestem włosomaniakiem, nigdy nie traktowałam moich włosów wysoką temperaturą, rozjaśniaczami, farbami chemicznymi. Dlatego nie będę Wam dawać rad typu: "przestań używać suszarki". Prawda jest taka, że gdy ktoś ma grube włosy i dobrze dobraną pielęgnację, to nawet wysoka t…

Facet na zakupach

Nie ma takiej siły, która zaciągnie mojego wikinga na zakupy. Ale właściwie po co mam go na nie zabierać?

Targanie faceta na zakupy to bezsens, bo większość z nich nie chce się tam w ogóle znaleźć.

Żal mi mojego ojca kiedy musi łazić za nami po sklepach i kiedy mamke wchodzi do kolejnego z butami on już szuka sobie miejsca do siedzenia przed wejściem.

Zakupy ubraniowe to dla mnie taka sama męczarnia jak dla facetów - rzadko na nie chodzę i rzadko trafiam na dzień kiedy uda mi się kupić coś absolutnie pięknego. O wiele częściej ląduje w drogeriach, badylarniach, księgarniach, sklepach budowlanych i z rzeczami do mieszkania. Wtedy jestem w swoim żywiole.

Ale do rzeczy. Nie zabieram chłopaka na żadne zakupy przede wszystkim dlatego, że o wiele szybciej zrobię je sama, bez konieczności wysłuchiwania jego jęków.

Zdaje sobie sprawę, że są sytuacje kiedy facet musi być obecny na zakupach (nie mówimy tu o spożywczych). Musi pomóc w wyborze kiecki albo, najgorzej, gdy on sam też potrzebuje nowych ubrań i musimy przypilnować żeby na pewno kupił ten sweter, który nam się podoba. (Albo kiedy ktoś musi taszczyć kupione przez ciebie kawałki głazów, bo pasują do koloru ściany w salonie). Ale o wiele częściej zakupy są spontaniczne lub potrzebna rzecz uparcie nie chce się odnaleźć w odpowiednim rozmiarze.

W takich sytuacjach zakupy to niekończące się szwędanie po każdym z kolei sklepie, przymierzanie, wybrzydzanie i przerwy na kfc. O ile to ostatnie mogłoby być satysfakcjonujące to reszta męczy.

Spójrzmy na to tak - ja bym nie wytrzymała kilku godzin szwędania po sklepach z elektroniką. W zasadzie nie wytrzymałabym tam nawet piętnastu minut, bo jeśli już tam wchodzę to zwykle po konkretną rzecz, a jeśli jej nie ma to wychodzę. 

Idź se do tego handema czy ikeły i daj mu żyć kobito


Komentarze

  1. Czekaj to nie tylko facet. Ja jako przedstawicielka płci żeńskiej niesamowicie męczę się na zakupach. Normalnie nogi bolą i głowa od nadmiaru bodźców ;-) Czy to normalne? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie normalne, piąteczka: D

      Usuń
    2. Mam to samo, nie lubię zakupów. Po jednym sklepie dostaję bólu głowy 🙂

      Usuń
  2. Też nie cierpię chodzenia po sklepach, z małymi wyjątkami na księgarnie i sklepy muzyczne. Poza tym to jest okropna męczarnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam chodzic i robic zakupy! Co moze sie wydawac dziwne moj tata i chlopak tez je lubia. Tata zawsze sie obkupi haha. A chlopak pomaga mi wybrac rzeczy gdy nie moge sie zdecydować i pomaga nosic torby 😂💖 buziaki

    Caiawichowska

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam to szczęście, że mój chłopak nie narzeka przy zakupach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas sytuacja jest zupełnie inna. Mój mąż sam ciągnie na zakupy. Co więcej on potrafi w sklepie wypatrzeć coś, na co ja w ogóle nie zwróciłabym uwagi, a tu nagle okazuje się, że to petarda do mojej szafy. Poza tym ja jestem z natury centusiem. Szkoda mi pieniędzy wydawanych na samą siebie w kwestii ciuchów i butów. Kiedy on widzi, że coś faktycznie mi się podoba, dobrze wygląda ale uważam, że jest za drogie to on to kupuje i już po problemie.
    Podobnie jest z moim tatą. Często przeciągnie mamę po całej galerii byle tylko zobaczyć czy przypadkiem w kolejnym sklepie nie ma ładniejszej sukienki, która by się jej bardziej podobała.
    Natomiast ani jednego, ani drugiego nie można puszczać na zakupy spożywcze - nagle okazuje się, że nasza rodzina ma zamiast 4 osób, 20 i robimy małe wesele w weekend :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zakupy i sprzątanie to dwie znienawidzone czynności ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja mam nadmiar pierwiastka męskiego bo nienawidzę zakupów - jakichkolwiek, czy to ubraniowe czy spożywcze - męka i udręka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja często zabieram na zakupy aby wyraził swoje zdanie - najpierw jednak wstępnie wyszukuję by darować czas poszukiwań. To dobry sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uff całe szczęście, że ja robię zakupy jak facet: wchodzę do sklepu, szybki rzut okiem, czy coś mi się podoba, jeśli tak: mierzę, kupuję, wychodzę. Jeśli nie: od razu wychodzę :) Stąd u nas nigdy z tym problemu nie było. Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak mój mąż słyszy "kochanie, chodź do primark'a potrzebuję jedną bluzkę" to odrazu mina mu opada :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli już idę za
    Zakupy to zwykle sama. Z NIM chodzę tylko wtedy, kiedy mam już wybrany ciuch o chce się poradzić a sama nie jest pewna🙂 Jednak zazwyczaj wysyłam fotkę z przymierzalni❤️

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też mam problem z zakupami. Męczę się i rzadko uda mi się dotrwać do końca i wrócić z czymś, jeśli nie znajdę tego w pierwszym sklepie ;) Za to mój mąż na zakupach- wszelkich- jest jak ryba w wodzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój mąż uwielba zakupy ciuchowe i często siedzi w sklepach dłużej ode mnie ;) Ale do spożywczego to się nawet nie zbliża!

    OdpowiedzUsuń
  14. Też nie cierpię zakupów. Wpadam do sklepu i od razu z niego wypadam. Pamiętam, że obrączki do ślubu wybierałem jakieś 60 sekund :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć dziewczyny i chłopaki, ja nienawidzę łazić po sklepach. Ostatnio tak dawno nigdzie nie byłam, że czułam się zagubiona w Ikei (musiałam kupić parę pierdół) i przebywanie tam było dla mnie horrorem. Oczywiście w domu cieszyłam się, że już miałam te wszystkie rzeczy. Fajnie, że nie męczysz swojego chłopa takimi dureństwami ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dlatego ja zwykle wybieram zakupy on-line ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mój chłopak też tak ma, za to te sklepy z elektroniką to jego żywioł:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też nie znoszę chodzenia na zakupy ubraniowe- przymierzanie to udręka! Za to elektronika jak najbardziej 😊

    OdpowiedzUsuń
  19. mnie nawet obecność koleżanki na zakupach drażni, a co dopiero mężczyzny ;) Zdecydowanie jestem w tej dziedzinie typem samotnika. Wyjątkiem sa sytuacje gdy chodzi o ciężkie rzeczy, z którymi sama nie dałabym sobie rady

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja ogólnie wolę sama robić zakupy. Nawet koleżanka czy mama nie jest mi do tego potrzebna. Przecież powinnam się sama sobie podobać, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  21. Kazdy facet ma swoje przekonania i inaczej podchodzi do tematu zakupów. Mój np. jezeli chodzi o ubrania to po prostu jedzie do sklepu, kupuje, a w domu mi pokazuje, co kupił. Wspólnie robimy tylko większe zakupy spożywczo-gospodarcze. I każdy jest szczęśliwy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. No widzisz, a mój ma zupełnie odwrotnie. Uwielbia zakupy i niestety potrafi jedną rzecz przymierzać pół godziny stojąc w przymierzalni i oglądając w lustrze każde kolejne 5 cm tego, co właśnie mierzy ;). Ja z kolei tylko wpadam z gotową listą i za 5 minut wypadam z zakupami :). W zasadzie każdy z facetów, z jakimi byłam kiedykolwiek na zakupach ma ten sam punkt wspólny: kompletne niezdecydowanie i długi pobyt w przymierzalni. Dlatego jak słyszę, że mój potrzebuje nowej polowki, garnituru, butów czy innej koszuli, to szukam miliona wymówek, byleby tylko nie musieć z nim iść do sklepu ;).

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja nawet wolę chodzić sama, niby mąż nie marudzi, a zawsze stanie za plecami i czuję jego wzrok haha a sama to z przyjemnością mogę poprzeglądać ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty