Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Jak zapuściłam włosy i zagęściłam na długości - moja dwuletnia metamorfoza

Dzisiaj trochę powspominam moją kilkuletnią walkę o długie i gęste włosy (która jeszcze nie jest wygrana). Teraz jest już o niebo lepiej odkąd zaczęłam senesować i cysteinować kudły, ale o aktualnej pielęgnacji będzie oddzielny post. Przez ostatnie dwa lata sporo się zmieniło, co z resztą widać na zdjęciach. Są co prawda robione w innym świetle, więc kolor wygląda zdecydowanie inaczej, a nie był niczym zmieniany. Udało mi się jednak zagęścić włosy na długości, przez co nie wyglądają na takie strzępy jak na pierwszym zdjęciu w sklejce. Wciąż jest nad czym pracować - nadał jest spora różnica między grubością moich końcówek, a włosami przy skalpie, ale uratowałam je od najgorszego.


Żeby nie było - od wielu lat jestem włosomaniakiem, nigdy nie traktowałam moich włosów wysoką temperaturą, rozjaśniaczami, farbami chemicznymi. Dlatego nie będę Wam dawać rad typu: "przestań używać suszarki". Prawda jest taka, że gdy ktoś ma grube włosy i dobrze dobraną pielęgnację, to nawet wysoka t…

Poradnik syfiarza

Tym tematem chciałabym rozpocząć moją blogową karierę.

Pamiętam jak kiedyś mama robiła mi rozpierdol w pokoju i wywalała cały syf z szaf na podłogę, żeby zmusić mnie do porządków. W sumie działało to tylko wtedy, kiedy syfu było na tyle dużo, że uniemożliwiał poruszanie się. Panował tam zawsze niewyobrażalny burdel i nawet kaktusy u mnie usychały. A więc - jeśli chcesz być szanującym się brudasem, musisz przestrzegać poniższych reguł:



1. Brudne gary zalewaj wodą - będzie je łatwiej umyć za kilka dni. A jeśli jest tak brudny, że nie możesz na niego patrzeć, nie mówiąc o umyciu, zawsze można ten syf wywalić do kosza razem z garem ._. (tak, dwa czy trzy razy w życiu zdarzyło mi się doprowadzić rzecz do takiego stanu, że wolałam wywalić niż tego dotykać, co traktuję jako osobistą klęskę).



2. Kurze należy wycierać co pół roku (kiedy mama każe, z własnej woli nie ma potrzeby tak często). A jeśli już się do tego zabierasz to wycieraj tylko najbardziej odsłonięte miejsca.


3. Jeśli nie zjesz całego obiadu schowaj resztki do lodówki. Wyrzuć dopiero kiedy zacznie gnić. Możesz ewentualnie zjeść wcześniej.


4. Szklanki i talerze z biurka wynieś do kuchni dopiero kiedy tam zabraknie czystych.


5. Mamke daje ci kanapki do szkoły? Jeśli je jesz, to jesteś słabiakiem. Trzymaj je w plecaku tak długo aż będzie trzeba kupić nowy plecak. A jeśli bardzo jebie to spryskaj ukradkiem Szanelami mamke.


6. Jeśli skoczyły się czyste noże, a musisz posmarować chleb masłem, wykorzystaj końcówki innych sztućców. To samo tyczy się brakujących łyżeczek i mieszania herbaty.


7. Absolutnie nie wyrzucaj zużytych butelek - twoje ciężko zarobione pieniądze wydane na te butelki nie mogą się zmarnować. Trzymaj pod biurkiem dla potomków.


8. Krzesło na pranie. Każdy powinien mieć je w domu. To takie krzesło, które nie jest dla ludzi - zawsze kładź tam ubrania, czyste albo brudne. Jak się ubiera za duży stos ewentualnie coś wypierz. 



Powyższych problemów nie wzięłam z dupy - to wszystko dotyczyło mnie, a że będą się tu pojawiały posty dotyczące dbania o jaskinie, to chciałam pokazać, że kiedyś było inaczej. Tak na serio obecnie zwalczyłam większą część mojej syfiarskiej natury, w dużej mierze dzięki temu, że mieszkam sama. Nie chodzi to o to, że nikt za mnie nie posprząta i muszę to robić samodzielnie - mojego syfu w pokoju też nikt nie sprzątał, a jednak panował tam wieczny burdel. Chodzi raczej o fakt, że będąc we "własnym" gniazdku sprzątanie daje mi większą przyjemność i czuje się dumna kiedy uda mi się odhaczyć to z listy.

Zauważyłam, że mam większą ochotę dbać o czystość jeśli mieszkam w miejscu, które sama sobie urządziłam. Mój pokój był największą ruiną właśnie wtedy kiedy mi się nie podobał. Nie podlewałam badyli, które ktoś mi kiedyś postawił na oknie w ohydnych niebieskich doniczkach, bo nie czułam potrzeby zajmować się czymś co nie jest moje i nie wygląda w moich oczach dobrze. Największą motywację do sprzątania, i w ogóle do robienia czegokolwiek odczułam dopiero wtedy, kiedy mi na tym czymś zależało.


Wciąż zdarza mi się opierdzielać kiedy brudne gary oblegają zlew, ale są to jednorazowe sytuacje.


To tyle


Nara




Komentarze

Popularne posty