kwietnia 24, 2017

Poradnik syfiarza

Tym tematem chciałabym rozpocząć moją blogową karierę.

Pamiętam jak kiedyś mama robiła mi rozpierdol w pokoju i wywalała cały syf z szaf na podłogę, żeby zmusić mnie do porządków. W sumie działało to tylko wtedy, kiedy syfu było na tyle dużo, że uniemożliwiał poruszanie się. Panował tam zawsze niewyobrażalny burdel i nawet kaktusy u mnie usychały. A więc - jeśli chcesz być szanującym się brudasem, musisz przestrzegać poniższych reguł:



1. Brudne gary zalewaj wodą - będzie je łatwiej umyć za kilka dni. A jeśli jest tak brudny, że nie możesz na niego patrzeć, nie mówiąc o umyciu, zawsze można ten syf wywalić do kosza razem z garem ._. (tak, dwa czy trzy razy w życiu zdarzyło mi się doprowadzić rzecz do takiego stanu, że wolałam wywalić niż tego dotykać, co traktuję jako osobistą klęskę).



2. Kurze należy wycierać co pół roku (kiedy mama każe, z własnej woli nie ma potrzeby tak często). A jeśli już się do tego zabierasz to wycieraj tylko najbardziej odsłonięte miejsca.


3. Jeśli nie zjesz całego obiadu schowaj resztki do lodówki. Wyrzuć dopiero kiedy zacznie gnić. Możesz ewentualnie zjeść wcześniej.


4. Szklanki i talerze z biurka wynieś do kuchni dopiero kiedy tam zabraknie czystych.


5. Mamke daje ci kanapki do szkoły? Jeśli je jesz, to jesteś słabiakiem. Trzymaj je w plecaku tak długo aż będzie trzeba kupić nowy plecak. A jeśli bardzo jebie to spryskaj ukradkiem Szanelami mamke.


6. Jeśli skoczyły się czyste noże, a musisz posmarować chleb masłem, wykorzystaj końcówki innych sztućców. To samo tyczy się brakujących łyżeczek i mieszania herbaty.


7. Absolutnie nie wyrzucaj zużytych butelek - twoje ciężko zarobione pieniądze wydane na te butelki nie mogą się zmarnować. Trzymaj pod biurkiem dla potomków.


8. Krzesło na pranie. Każdy powinien mieć je w domu. To takie krzesło, które nie jest dla ludzi - zawsze kładź tam ubrania, czyste albo brudne. Jak się ubiera za duży stos ewentualnie coś wypierz. 



Powyższych problemów nie wzięłam z dupy - to wszystko dotyczyło mnie, a że będą się tu pojawiały posty dotyczące dbania o jaskinie, to chciałam pokazać, że kiedyś było inaczej. Tak na serio obecnie zwalczyłam większą część mojej syfiarskiej natury, w dużej mierze dzięki temu, że mieszkam sama. Nie chodzi to o to, że nikt za mnie nie posprząta i muszę to robić samodzielnie - mojego syfu w pokoju też nikt nie sprzątał, a jednak panował tam wieczny burdel. Chodzi raczej o fakt, że będąc we "własnym" gniazdku sprzątanie daje mi większą przyjemność i czuje się dumna kiedy uda mi się odhaczyć to z listy.

Zauważyłam, że mam większą ochotę dbać o czystość jeśli mieszkam w miejscu, które sama sobie urządziłam. Mój pokój był największą ruiną właśnie wtedy kiedy mi się nie podobał. Nie podlewałam badyli, które ktoś mi kiedyś postawił na oknie w ohydnych niebieskich doniczkach, bo nie czułam potrzeby zajmować się czymś co nie jest moje i nie wygląda w moich oczach dobrze. Największą motywację do sprzątania, i w ogóle do robienia czegokolwiek odczułam dopiero wtedy, kiedy mi na tym czymś zależało.


Wciąż zdarza mi się opierdzielać kiedy brudne gary oblegają zlew, ale są to jednorazowe sytuacje.


To tyle


Nara




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 gnome household , Blogger